Kamil Glik: bycie rezerwowym w kadrze nie jest dla mnie łatwe

Kamil Glik
Kamil Glik Grzegorz Wajda

– Nigdy nie podchodziłem do swojej roli w reprezentacji jak do bycia pewniakiem. Ale prawdą jest, że po tylu latach bycia pierwszym wyborem czy to w klubach, czy w kadrze, nie jest dla mnie łatwą sytuacją, że muszę siedzieć na ławce rezerwowych. Przyzwyczaiłem się raczej do boiska – mówił w środę Kamil Glik.

Glik zdradził, że tak naprawdę nie zna swojej obecnej roli w reprezentacji, bo Paulo Sousa nie dyskutuje z piłkarzami o składzie. – Z tego co wiem, to nawet nie konsultuje tego z Robertem Lewandowskim, naszym kapitanem. Informacje “sprzedaje” tylko swojemu sztabowi – zdradza obrońca Benevento. – Na pewno byliśmy przyzwyczajeni, że traciliśmy mniej goli. Wiemy wszyscy, że zmienił się trener, a on szuka najlepszych dla drużyny rozwiązań. To się łączy z tym, że nie wyglądamy tak, jak powinniśmy. To element do pracy. Musimy zwrócić uwagę przede wszystkim na stałe fragmenty gry – dodał.

Czy da się w tak krótkim czasie poprawić ten element? – Oczywiście – mówi z dużą pewnością Glik. To kwestia koncentracji. To element, który można w dość krótkim czasie przygotować i rzecz fundamentalna. Mamy odpowiednich ludzi, by wyjść na prostą, a także sprawić, by stałe fragmenty były naszą groźną bronią w ofensywie.

Reprezentacja Polski przeniosła się w środę do Gdańska i oficjalnie rozpoczęła Euro 2020. Jesteśmy na pięć dni przed meczem ze Słowacją, a właściwie żaden kibic nie wie, na co stać drużynę Paulo Sousy. – Jeden z moich kolegów na konferencji powiedział, że chciałby, by po zakończeniu turnieju wszyscy byli z naszej drużyny dumni. To jest moje oczekiwanie związane z Euro 2020. Chcę mieć świadomość, że zrobiłem wszystko i nie mogę sobie niczego zarzucić – powiedział Kamil Glik.

Nie chciał natomiast odpowiedzieć na pytanie o to, czy czuje się bardziej optymalnie przygotowany po obozie w Opalenicy, czy wcześniejszych, w jakich brał udział. – Nie grzebmy w trupach. W piłce trzy, cztery, pięć lat to szmat czasu – uciął. – Ten sezon był dla mnie bardzo ciężki zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie mentalne. Grając o utrzymanie trzeba było cały czas być skoncentrowany. Po kilku dniach zgrupowania pewne rzeczy poukładałem w głowie i przystąpiłem do pracy z pełnym zaangażowaniem. Jestem dziś gotowy, by zagrać fajny turniej – dodał.

Nie mogło też zabraknąć pytania o atmosferę i wpływ na nią remisów z Rosją (1:1) i Islandią (2:2), – Atmosfera jest dobra, jest OK. Spędziliśmy fajne dwa tygodnie, w których był czas i na mocną pracę, i na odpoczynek. Remisy w meczach towarzyskich nic nie zmieniły pod kątem nastrojów. Zawsze chce się wygrywać, ale jeśli się nie udało, to nikt nie załamuje rąk. Śmiało mogę się zgodzić z Wojtkiem Szczęsnym, że było to najlepsze zgrupowanie odkąd jesteśmy w kadrze – zakończył.

Komentarze