Wisła celuje wyżej, niż wielu zakłada
Wisła Kraków odlicza już godziny do pierwszego meczu po powrocie do PKO BP Ekstraklasy. W klubie nikt nie ukrywa jednak ekscytacji związanej z nowym rozdziałem, ale jednocześnie coraz częściej słychać głosy, że Biała Gwiazda nie chce być jedynie beniaminkiem, który skupia się na spokojnym utrzymaniu. Takie stanowisko przedstawił również Jakub Krzyżanowski
– Czekaliśmy cztery lata w Wiśle na ekstraklasę. I to normalne, że człowiek się zastanawia, jak to będzie wyglądało. Mnie to jednak mobilizuje. Ekstraklasa, mecz wieczorem, światła, pełny stadion, świetna atmosfera. Czego może chcieć więcej piłkarz? Będziemy na to gotowi jako drużyna. Jestem pewien, że to będzie świetny wieczór i świetny mecz – powiedział piłkarz w rozmowie z Bartoszem Karczem z „Gazety Krakowskiej”.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Co prawda wielu ekspertów przewiduje, że krakowski zespół czeka trudna walka o ustabilizowanie pozycji po awansie, zawodnik Wisły patrzy na sytuację znacznie odważniej. Jego zdaniem potencjał kadrowy zespołu pozwala myśleć o zdecydowanie ambitniejszych celach niż tylko utrzymanie. – Uważam, że trzeba mówić trochę odważniej. W mojej ocenie mamy na tyle jakościową drużynę, że śmiało możemy celować w górną część tabeli – podkreślił Krzyżanowski.
To nie będzie defensywna Biała Gwiazda. Jasna deklaracja zawodnika
20-latek odniósł się również do kwestii stylu gry. Wiele osób zastanawia się, czy po awansie Wisła będzie zmuszona porzucić ofensywną filozofię, która przez lata była znakiem rozpoznawczym zespołu. Według piłkarza nic takiego nie nastąpi.
– Myślę, że generalnie filozofia gry Wisły Kraków nie zmieni się w znaczący sposób. Wiadomo, poziom ekstraklasy jest wyższy i to prawda, że nie będzie kontroli każdego meczu po dziewięćdziesiąt minut. Będą takie mecze, takie ich fragmenty, gdy trzeba będzie ustawiać się niżej i zagrać z kontry. Jesteśmy jednak przygotowani i na takie scenariusze meczów. Jesteśmy tak naprawdę przygotowani na wszystko. Na pewno jednak niech nikt nie spodziewa się Wisły, która będzie stawać w dziesięciu w swoim polu karnym, będzie bronić się rozpaczliwie i czekać na jedną, dwie szanse. To nie mieści się w naszej naturze – podkreślił piłkarz.
Słowa młodego zawodnika pokazują, że w Krakowie nie brakuje wiary przed inauguracją sezonu. Wisła wraca do elity z poczuciem, że ma argumenty, by od razu zaznaczyć swoją obecność.








