Pięć goli w Niecieczy i znakomite widowisko
Bruk-Bet Termalica Nieciecza przystępowała do meczu z Piastem jako ostatni zespół PKO Ekstraklasy. Przed tą kolejką miała tylko 22 punkty i jest głównym kandydatem do spadku. Strata ośmiu oczek do reszty stawki powodowała, że niewielu dawało ekipie Marcina Brosza szanse na utrzymanie. Gliwiczanie z kolei znajdują się w środku stawki i również potrzebowali punktów, by zapewnić sobie spokojniejszą końcówkę sezonu.
Pierwsza odsłona spotkania w Niecieczy była przyjemna dla oka i mogła się podobać kibicom. To był otwarty pojedynek z kilkoma dogodnymi sytuacjami bramkowymi. Większą skutecznością wykazali się jednak gospodarze, którzy dwukrotnie skorzystali na poważnych błędach Piasta. Najpierw faulowany w polu karnym był Zapolnik, a jedenastkę na gola zamienił Jesus Jimenez. Później już sam Zapolnik wykorzystał fatalny błąd Vallejo i w sytuacji jeden na jednego podwyższył na 2:0.
Po zmianie stron przewaga Piasta Gliwice rosła z minuty na minutę, co determinował niekorzystny wynik. Goście jednak długo nie potrafili sforsować obrony rywali. Udało mi się to dopiero w 69. minucie za sprawą Dalmau. Termalica jednak szybko odpowiedziała, bo już cztery minuty później fenomenalnym uderzeniem popisał się Hilbrycht, który trafił do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego.
Piast nie zamierzał się jednak poddawać i walczył o odrobienie strat. W 82. minucie goście znów zaskoczyli zespół Brosza. Tym razem na listę strzelców wpisał się Juande. Końcówka spotkania była bardzo emocjonująca. Był nieuznany gol dla gospodarzy, czerwona kartka dla zawodnika Piasta i sporo sytuacji pod bramkowych. Wynik już się jednak nie zmienił.
Zobacz również: Juventus szykuje czystkę. Kto odejdzie i dlaczego to kluczowe









