Legia wygrała po golach Rajovicia
Mileta Rajović od miesięcy mierzy się z wielką krytyką. Legia Warszawa ściągała go latem z nadzieją, że ten będzie liderem jej ofensywy. Wydała na niego trzy miliony euro, co na tamten moment było rekordem Ekstraklasy. Duńczyk szybko stał się jednak pośmiewiskiem, a nagrania z jego niewykorzystanych sytuacji krążyły po mediach społecznościowych.
Marek Papszun nie chce jednak rezygnować z rosłego napastnika i dalej na niego stawia. Wierzył, że ten jest w stanie dawać drużynie odpowiednią jakość, a w meczu z Pogonią Szczecin wreszcie to potwierdził. To po jego dwóch bramkach Legia ograła 2-0 Portowców i wywiozła komplet punktów z trudnego terenu. Oddaliła się od strefy spadkowej, a do szczecinian ma tylko „punkt „oczko” straty.
Rajović zaliczył udany występ, a Papszun wierzy, że będzie w stanie to kontynuować. Jeśli Duńczyk będzie strzelał regularnie, Legii nie grozi degradacja z Ekstraklasy.
– W jego sytuacji ważne, że zdobył bramkę. Cieszę się, że akurat dziś to on strzelił, bo wiemy, z jaką krytyką musiał się mierzyć – czy była ona uzasadniona, to już inna kwestia. Wierzyłem jednak, że konsekwentna praca i wsparcie przyniosą efekty. Teraz najważniejsze jest, żeby to kontynuować. Jeśli będzie grał tak jak dziś, nawet bez bramek, a Legia będzie wygrywać, to również będzie dobrze. A jeśli dołoży do tego gole – będzie jeszcze lepiej – przekazał Papszun podczas konferencji prasowej, cytowany przez portal Legia.net.








