GKS z trzema punktami. Widzew wciąż w strefie spadkowej
GKS Katowice i Widzew Łódź to drużyny, które mają nieco inne klubowe strategie. Śląski klub stara się łączyć młodość z doświadczeniem. Z kolei Łodzianie, po tym jak klub przejął Robert Dobrzycki, znaleźli się w nowej rzeczywistości, w której w kontekście wzmocnień nie ma dla Widzewa rzeczy niemożliwych. Stąd takie transfery jak Bartłomiej Drągowski, Przemysław Wiśniewski czy Osman Bukari. Katowiczanie mogli się natomiast cieszyć ostatnio z tego, że nową umowę do 2029 roku parafował Bartosz Nowak.
Ogólnie obie ekipy przed bezpośrednią konfrontacją w PKO BP Ekstraklasie mogły mieć podobny cel. Przede wszystkim jak najszybciej odskoczyć od strefy spadkowej. Widzew i GieKSę przed startem spotkania dzieliła różnica zaledwie trzech punktów. Łodzianie jednocześnie byli zespołem, który w sierpniu minionego roku udzielił rywalom lekcji piłki nożnej, wygrywając przekonująco różnicą trzech goli (3:0).
Na pierwszy groźny strzał w niedzielnym spotkaniu kibice nie musieli długo czekać. Już w 15. minucie Angel Baena spróbował swoich sił strzałem z mniej więcej 12 metrów. Na posterunku był jednak Rafał Strączek. Odpowiedź ze strony gospodarzy miała miejsce chwilę później. Wówczas na mocne uderzenie pozwolił sobie Alan Czerwiński, lecz bez efektu z golem. Kolejna groźna próba miała natomiast miejsce w 25. minucie. Tym razem Christopher Cheng starał się zaskoczyć bramkarza rywali, ale chybił.
Gdy wydawało się, że do przerwy wynik już się nie zmieni, to przypomniał o sobie Lukas Klemenz. Doświadczony defensor w 45. minucie wykorzystał dośrodkowanie od Bartosza Nowaka i głową skierował piłkę do siatki, notując swoje piąte trafienie w tej kampanii. Tym samym na przerwę ekipa z Katowic udała się ze skromnym prowadzeniem.
Po zmianie stron pierwsze 15 minut gry upłynęło pod znakiem bezbarwnej postawy z obu stron, czego efektem była niewielka liczba strzałów. Tymczasem w 66. minucie, po nieporozumieniu w defensywie gości, przed szansą zdobycia bramki znalazł się Marcin Wasielewski. Z dobrej strony zaprezentował się jednak golkiper ekipy z Łodzi i wynik się nie zmienił.
Do końca spotkania rezultat już się nie zmienił i finalnie trzy punkty zostały w Katowicach. GieKSa może się tym samym pochwalić ośmioma zwycięstwami w tym sezonie, dzięki czemu plasuje się z 26 punktami na 10. miejscu w tabeli. Z kolei coraz bardziej niepokojąca jest sytuacja Widzewa, który ma już na koncie dwanaście porażek w tej kampanii. Katowiczanie już za tydzień zmierzą się w roli gospodarza z Legią Warszawa. Łodzian czeka z kolei potyczka z Wisłą Płock.
GKS Katowice – Widzew Łódź 1:0 (1:0)
1:0 Lukas Klemenz 45′









