To miał być hit. Również telewizyjny
Ze względu na to, że Śląsk Wrocław nie chce wpuścić kibiców Wisły Kraków na trybuny, krakowski klub zdecydował, że nie pojedzie na ten mecz. Jarosław Królewski ma już dość takiego traktowania fanów „Białej Gwiazdy” i wszystko wskazuje na to, że tym razem miarka się przebrała i na straszeniu się nie skończy.
O sprawie jest bardzo głośno, a ostateczne rozstrzygnięcia nastąpią nie na boisku, a na posiedzieniu Komisji Dyscyplinarnej PZPN. Prezes związku zapowiedział drastyczne kary.
W sprawę zaangażowanych jest wiele podmiotów, w tym TVP, która na antrenie TVP Sport miała pokazywać to spotkanie. I to w tak zwanym primie time, bo za taki należy uznać sobotę, 17:30, a więc planowaną godzinę rozpoczęcia meczu.
Przygotowania normalnym trybem
Skoro jednak do meczu nie dojdzie, to jak się zachowa TVP? Z naszych informacji wynika, że choć na Woronicza zdają sobie sprawę z sytuacji, to do spotkania przygotowują się w normalnym trybie. To znaczy, telewizja wyśle swoją ekipę na mecz tak jakby spotkanie miało się odbyć.
Wstępny plan jest taki, że na antenie TVP Sport powstanie program wokół tego co się dzieje, prawdopodobnie kamery pokażą też wyjście piłkarzy Śląska na murawę i odgwizdanie końca zawodów przez arbitra po tym jak na boisku nie pojawi się Wisła Kraków.
Gwizdek sędziego nie skończy sprawy
Oczywiście, to nie kończy sprawy z punktu widzenia TVP, a tak naprawdę dopiero ją zaczyna. Z naszych informacji wynika, że stacja już szykuje się do obliczania strat jakie poniesie z tytułu tego, że mecz się nie odbędzie.
To kwestia kosztów wyprodukowania sygnału z meczu, ale również utracone dochody z reklam, które miały być wyemitowane w trakcie transmisji. Nietrudno się domyślić, że w TVP są bardzo niezadowoleni z takiego obrotu sprawy. Stacja mocno liczyła na to spotkanie, które miało być hitem nie tylko na boisku.
Wisła ogląda się świetnie
Te nadzieje były zresztą jak najbardziej uzasadnione, co pokazuje oglądalność wcześniejszych meczów Wisły. Portal spormarketing przytaczał niedawno dane przekazane przez Telewizją Polską, które jednoznacznie wskazywały, który zespół Betclic 1. ligi jest najchętniej oglądany.
„Z danych TVP Sport wynika, że wśród dziesięciu najpopularniejszych transmisji Betclic 1 Ligi w sezonie 2025/26 wszystkie znalazły się w czołówce programu stacji. Największą widownię zgromadziły mecze z udziałem Wisły Kraków – aż siedem z dziesięciu najchętniej oglądanych spotkań dotyczyło właśnie Białej Gwiazdy” – czytamy na stronie www.sportmarketing.pl.
I dalej tamże: „Rekord należał do meczu Wisła Kraków – Stal Rzeszów (26 października 2025), który obejrzało 262 917 widzów, a chwilowy szczyt oglądalności sięgnął 353 tysięcy. Niewiele mniej zebrały transmisje Wieczysta Kraków – Wisła Kraków (262 tys.) oraz Wisła – Śląsk Wrocław (242 tys.).
Mogło być nawet ponad 300 tysięcy widzów
Teraz, jak słyszymy, szacunki sięgały ponad 300 tysięcy, a może nawet 400 tysięcy widzów w peaku. Wpływ na to miałaby bez wątpienia gorąca atmosfera jaka od pewnego czasu panuje między tymi klubami.
Jako że do meczu najprawdpodobniej nie dojdzie, to, jak wspomniano, TVP będzie liczyła straty i jak łatwo się domyślić, zamierza potem dochodzić swoich roszczeń.









