- Polonia Bytom po historycznym awansie do Betclic 1. Ligi konsekwentnie buduje klub, w którym wyniki sportowe idą w parze z długofalową wizją rozwoju młodzieży i stabilnością finansową
- Prezes klubu, Sławomir Kamiński, w rozmowie z Goal.pl podkreślił, że Polonia rozwija się cierpliwie, z pokorą, stawiając na solidne fundamenty zamiast efektownych, krótkotrwałych zwycięstw
- Strategia obejmuje również współpracę z miastem i partnerami biznesowymi, aby zapewnić finansowanie i bezpieczeństwo inwestycji infrastrukturalnych
Polonia Bytom to nie tylko piłka nożna
Łukasz Pawlik (Goal.pl): Duże zamieszanie w związku ze zmianą trenera miało miejsce w Polonii Bytom na starcie 2026 roku. Czy może już Pan powiedzieć, że jest więcej spokoju przed wznowieniem rundy wiosennej w Betclic 1. Lidze?
Sławomir Kamiński (prezes Polonii Bytom): – Dla nas to był przełomowy okres. Końcówka roku była naprawdę trudna, bo przeżywaliśmy dużą zmianę. Przede wszystkim w sztabie szkoleniowym, ale nie tylko. Spółka jest też odpowiedzialna za prowadzenie inwestycji infrastrukturalnych. Ostatniego dnia ubiegłego roku otrzymaliśmy pozwolenie na użytkowanie całego obiektu, w tym nowej trybuny. Wszystko trzeba było odebrać, oddać do użytkowania i przygotować do zgłoszenia oraz odbiorów przez PZPN i wszystkie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Także nie tylko w obszarze sportowym dużo się działo, choć faktycznie w piłce nożnej był to czas okna transferowego. W związku z tym faktycznie wraz z działem sportowym pracowaliśmy bardzo intensywnie.
2025 rok to historyczny awans Polonii Bytom do Betclic 1. Ligi po 12 latach przerwy. Który moment tego roku wspomina Pan najmilej i dlaczego?
Awans sportowy zawsze łączy się z ogromnymi emocjami i to jest w sporcie najpiękniejsze. Zwyciężanie i osiąganie założonych celów to sens sportu. Dla nas wiosna, a szczególnie czerwiec, była wyjątkowym okresem. Czuliśmy, że jesteśmy na fali wznoszącej. Z przyjemnością patrzyłem na zespół piłkarski, ale też hokejowy, który był budowany z myślą o występach w Ekstralidze. Nie możemy zapominać, że zarządzamy również sekcjami hokeja na lodzie i koszykówki.
Mam jednak wrażenie, że ta radość związana z awansem do Betclic 1. Ligi nie była eksponowana…
Gdy to wszystko się działo, nie było czasu na radość. Jesteśmy odpowiedzialni za to, by klub funkcjonował sprawnie i profesjonalnie. Tego oczekują od nas kibice, sponsorzy i instytucje nadzorujące. Dopiero w spokojniejszym momencie można zrobić krok w tył i spojrzeć na to z innej perspektywy. Nie używam słowa „udało się”, bo nam się nic nie udało. My to wypracowaliśmy. Jestem dumny z całej załogi: zawodników, trenerów i wszystkich pracowników. Patrząc nie tylko na 2025 rok, ale też na poprzednie lata, a pracuję tu już siedem lat, widać wyraźnie, że jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż w 2019 roku.
Pandemia, kryzys i sportowa niepewność
Ta historia drogi na zaplecze PKO BP Ekstraklasy, licząca ponad dekadę w pewnym sensie jest nawet romantyczna. Dużo się działo.
W dużej mierze było to zaplanowane. Oczywiście sportu nie da się zaprogramować w stu procentach, ale zarządzaliśmy spółką w bardzo trudnych czasach: pandemia, kryzys gospodarczy, sytuacja geopolityczna. Byliśmy momentami kompletnie bezdomni. Równocześnie klub przy ogromnym wsparciu miasta i obecnych władz Bytomia prowadził inwestycje infrastrukturalne. To była nasza odpowiedzialność.
Na czym była skupiona uwaga?
Bywały momenty, gdy awans choć może to brutalnie zabrzmi, był sprawą drugorzędną. Najważniejsze było to, żeby grać u siebie, dla swoich kibiców, przy ulicy Olimpijskiej i Piłkarskiej. Liczyło się to, żeby zawodnikom i dzieciom nie kapało na głowę przez dziurawy dach.
Sezon to nie sprint. Dopiero połowa drogi
Polonia Bytom jest dzisiaj w czołówce tabeli Betclic 1. Ligi. Tabela sugeruje walkę o baraże, a nawet o bezpośredni awans do PKO BP Ekstraklasy. Jakie cele są wyznaczone przed drużyną?
Zawodnicy zawsze walczą o jak najlepsze wyniki. To jest naturalne w sporcie. My jednak patrzymy na to nieco inaczej, z perspektywy zarządu, który odpowiada nie tylko za wynik sportowy, ale również za kwestie ekonomiczne, infrastrukturę i długofalowe funkcjonowanie klubu. Planujemy w perspektywie pięciu, 10 czy nawet 15 lat. Oczywiście wszyscy robimy to po to, żeby wygrywać i osiągać jak najwyższe cele. Pytanie brzmi: czy jak najszybciej? Zawodnicy i sztab będą dążyć do zwycięstw w każdym meczu, to oczywiste. My natomiast chcemy poświęcić czas również na rozwój młodzieży, na wprowadzanie młodzieżowców do zespołu.
Polonia jest jednak postrzegana w powszechnej opinii za jedną z rewelacji rundy jesiennej w Betclic 1. Lidze…
Mimo emocji staram się patrzeć na to z dystansu. Wynik, który osiągnęliśmy, jest świetny. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni i dumni, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że jest on lepszy, niż zakładaliśmy. Lepszy także niż wskazywały statystyki i algorytmy prognozujące końcowe miejsca w tabeli. Bardzo się z tego cieszymy, ale podchodzimy do tego z pokorą. Jesteśmy dopiero w połowie drogi. Sezon składa się z dwóch rund. Traktuję ten moment bardziej jako etap pośredni, coś w rodzaju międzyczasu. Prawdziwe podsumowanie przyjdzie po rundzie wiosennej i zakończeniu całego sezonu. Przed nami jeszcze bardzo wiele meczów.
Rola miasta w stabilizacji finansowej klubu
Polonia plasuje się w gronie klubów z najniższym budżetem płacowym na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Jak wyglądała struktura przychodów i wydatków klubu w 2025 roku?
Miasto od lat wspiera Polonię Bytom i odegrało ogromną rolę w odbudowie klubu. Naszym zadaniem jako zarządu jest natomiast rozwijanie tej bardziej komercyjnej części działalności, czyli zwiększanie przychodów pozamiejskich. I to z roku na rok wyraźnie rośnie. Widać, że ten model zaczyna działać. Patrzę na to z perspektywy całej spółki i wszystkich trzech sekcji, ale na przykładzie piłki nożnej te zmiany są szczególnie widoczne. Oczywiście wraz z każdym kolejnym awansem budżet rósł. To naturalne.
Co najbardziej obciąża klubowy budżet?
Największym kosztem są wynagrodzenia zawodników, które z ligi na ligę są coraz wyższe.
Polonia Bytom wywalczy awans do PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2025/2026?
- Tak
- Nie
- Trudno powiedzieć
Jakie konkretne działania w 2025 roku najbardziej poprawiły sytuację finansową klubu w porównaniu z latami w Betclic 2. Lidze?
W przypadku piłki nożnej istotną częścią są przychody ligowe, związane z uczestnictwem w rozgrywkach Betclic 1. Ligi. Oprócz tego pojawiło się wielu nowych sponsorów, choć nie są to sponsorzy strategiczni. Zdajemy sobie sprawę z tego, gdzie jesteśmy. Działamy w Bytomiu, znamy możliwości lokalnego biznesu i wiemy, że nie mamy za sobą dużej spółki Skarbu Państwa. Są to więc raczej mniejsze kwoty, ale każdy partner, nawet taki, który chce współpracować z klubem za kilkaset złotych, jest u nas mile widziany. Traktujemy wszystkich z szacunkiem i staramy się zapewnić profesjonalną obsługę.
Jak bardzo realne jest zwiększenie budżetu na poziomie I ligi w najbliższych 12-24 miesiącach, żeby zbliżyć się do średniej ligowej?
Przy budżecie, którym obecnie dysponujemy, byliśmy w stanie zająć drugie miejsce w tabeli. Zwróciłbym więc uwagę na coś innego. Na to, że my ten budżet wykorzystujemy bardzo precyzyjnie, racjonalnie i gospodarnie. U nas nigdy się nie przelewało i nie będzie się przelewało, ale to oznacza, że mamy znacznie więcej pracy. Nie ma u nas mowy o „przepalaniu” pieniędzy. Niezależnie od szczebla rozgrywkowego, na którym będziemy występować. Tak długo, jak ta kadra zarządzająca będzie prowadziła klub, każda złotówka będzie oglądana dwa razy. Tym bardziej że częściowo jesteśmy finansowani przez gminę, która ma znacznie więcej wydatków niż tylko sport.
Prywatny inwestor? Tak, ale z dużą ostrożnością
Polonia to klub z dużym potencjałem, nie mającym dzisiaj sponsora strategicznej. Czy jakieś działania w tej sprawie są realizowane?
Chcemy pozyskać sponsorów strategicznych, ale dopiero teraz jesteśmy w stanie realnie pokazywać nasz potencjał, bo mamy go gdzie prezentować. Jesteśmy na szczeblu centralnym, mamy konkretne ekwiwalenty marketingowe wynikające z transmisji i badań rynkowych. Jesteśmy na to bardzo wyczuleni i staramy się to maksymalnie wykorzystywać. To jednak proces, który nie dzieje się z dnia na dzień. Musimy być dla rynku i partnerów biznesowych wiarygodnym podmiotem. Dotyczy to nie tylko piłki nożnej, ale również innych naszych sekcji. Biorąc pod uwagę budżet miasta i lokalne otoczenie biznesowe, naprawdę robimy wszystko, żeby „wycisnąć z tej cytryny jak najwięcej soku”.
A czy w dłuższej perspektywie jest rozważany scenariusz z prywatyzacją klubu?
Oczywiście, że tak. Niemniej kwestie właścicielskie i ewentualna prywatyzacja wymagają bardzo pogłębionej, odpowiedzialnej dyskusji. Widzimy, jak w Polsce przebiegają procesy komercjalizacji i prywatyzacji klubów sportowych i jakie przynoszą skutki. Taki proces trzeba przeprowadzić bardzo ostrożnie, bo czasem można narobić sobie więcej problemów, niż osiągnąć korzyści. Mam na myśli perspektywę gminy. Potrzebny jest wiarygodny partner, którego interesy w pewnym zakresie będą zbieżne z interesami miasta. To nie może być proces przeprowadzony pośpiesznie. W każdym razie prowadzimy rozmowy i bierzemy takie rozwiązania pod uwagę.
Realne centrum szkoleniowe przy boisku
Etap przebudowy stadionu zakończył się pod koniec 2025 roku. Jak ocenia Pan efekt końcowy tej inwestycji?
Nigdy nie mówiliśmy, że budujemy stadion. Budujemy obiekt treningowo-meczowy, na którym od rana do wieczora może trenować ponad 500 młodych zawodników, a pierwsza drużyna może korzystać z niego bez ograniczeń i rozgrywać mecze na poziomie Betclic 1. Ligi. Gdy planowaliśmy tę inwestycję, byliśmy jeszcze w czwartej lidze. Druga liga była wówczas dla nas absolutnym maksimum. Tego typu procesy nie dzieją się z miesiąca na miesiąc. To są lata projektowania, przetargów i realizacji.
Z czego jest Pan najbardziej dumny w tej inwestycji?
Nie zbudowaliśmy po prostu kilku szatni. Powstał bardzo nowoczesny, przemyślany obiekt o powierzchni ponad 3000 m², który stanowi zaplecze szkoleniowe od najmłodszych dzieci, aż po sport seniorski. Infrastruktura została dostosowana nawet do potrzeb najmłodszych, z odpowiednimi sanitariatami i udogodnieniami. Co ważne, ten obiekt służy do szkolenia. Jest zlokalizowany bezpośrednio przy boisku. Mamy nowoczesne sale szkoleniowe, taras wykorzystywany do kursów i konferencji trenerskich oraz zaplecze dla osób zarządzających sportem. Powstał realny ośrodek szkoleniowy.
Grać u siebie czy na stadionie zastępczym? Scenariusze na przyszłość
Co dokładnie musiałoby się jeszcze zmienić na obiekcie przy ul. Piłkarskiej, żeby w przypadku awansu do PKO BP Ekstraklasy klub mógł tam normalnie rozgrywać mecze ligowe?
Musielibyśmy zamontować, patrząc na podręcznik licencyjny, podgrzewanie murawy, którego na ten moment nie mamy, bo uważamy, że nie do końca jest to zasadne przy trawie sztucznej. Można prowadzić długie dyskusje na ten temat, bo w momencie, kiedy boiska naturalne nie mogą jeszcze nawet myśleć o odśnieżaniu, my mamy już zielono i możemy normalnie trenować. Od pierwszego opadu śniegu właściwie bez ustanku możemy odśnieżać tę nawierzchnię. Podgrzewania jednak faktycznie na ten moment nie mamy, choć intensywnie pracujemy nad tym, żeby je zainstalować, ponieważ jest to wymóg licencyjny i nie będziemy z tym dyskutować.
A co z pojemnością obiektu?
Wówczas musielibyśmy zwiększyć do 4500 liczbę miejsc. Technicznie jest to możliwe. Aczkolwiek wymagane jest zabezpieczenie finansowania. To są główne warunki, które powinniśmy spełnić.
Jakie są plany na wypadek awansu do PKO BP Ekstraklasy? Priorytetem jest dostosowanie własnego obiektu do wymogów czy rozgrywanie spotkań na innym stadionie?
Podchodzimy do tego bardzo spokojnie. Już w zeszłym roku zgłaszaliśmy obiekt zastępczy – SuperAuto.pl Stadion Śląski, z którego mamy nadzieję nie skorzystać, bo chcemy grać u siebie. Wiedząc, jakie miejsce zajmujemy w tabeli, będziemy przystępować do procesu licencyjnego i ponownie taki obiekt zgłosić. W grze jest kilka stadionów, rozmowy dopiero będziemy rozpoczynać. To nie jest jeszcze moment na twarde deklaracje. Czekamy na rozwój wydarzeń. Infrastruktura w regionie bardzo się poprawiła, więc mamy nadzieję, że znajdą się partnerzy chętni do rozmów.
Zdrowe fundamenty ważniejsze niż szybki efekt
Gdzie widzi Pan za dwa-trzy lata Polonię?
Mamy być silnym bytomskim klubem, który daje radość nie tylko wynikami, ale też stylem gry i emocjami. Wynik jest ważny, ale musimy dawać jakość. Musimy szkolić młodzież, mieć pomysł na siebie, promować młodych zawodników. Nie staniemy w szranki z topowymi klubami Ekstraklasy. Wiemy, kim jesteśmy i skąd jesteśmy. Niemniej możemy grać solidnie, z godnością, niezależnie od ligi.
Polonia jest gotowa na szybkie podniesienie jakości kadry do poziomu PKO BP Ekstraklasy?
Chcemy przede wszystkim odmładzać zespół. Między innymi dlatego rozmowy prowadzimy głównie z młodymi zawodnikami jak Janem Łabędzkim czy Szymonem Kondziołką. To są dwudziestolatkowie, których chcemy ogrywać, przy jednoczesnym utrzymaniu trzonu drużyny. Chcemy młodego składu, który będzie uczył się od doświadczonych zawodników. W związku z tym przedłużyliśmy kontrakt z Konradem Andrzejczakiem.
Kibice i media czasem zarzucają, że mimo przebudowy stadionu i awansu do Betclic 1. ligi, klub wciąż funkcjonuje na bardzo skromnym budżecie i brakuje odważniejszych ruchów transferowych. Co może Pan odpowiedzieć na taki zarzut?
U nas nie ma niezdrowego parcia na awans za wszelką cenę. Jesteśmy nastawieni na rozwój. Wierzymy, że dobra praca broni się wynikami i to już w tym sezonie widać. Wolimy skromniej, ale długofalowo, niż efektownie i krótko. Awans trzeba planować odpowiedzialnie. Również z myślą o tym, co stanie się w razie ewentualnego spadku. My chcemy awansu, ale na zdrowych fundamentach. To jest sport. Czy stanie się to teraz, czy później, musimy być na to przygotowani.
30 milionów dla Śląska i ogólnopolska dyskusja
I na koniec wątek, który elektryzował media społecznościowe. Ostatnio dużo dyskusji wywołało wsparcie finansowe dla Śląska Wrocław po głosowaniu Rady Miasta i przekazanie 30 milionów złotych na klub na 2026 rok. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Nie będę jej ani krytykował, ani popierał, ponieważ każdy klub funkcjonuje w innych uwarunkowaniach. To jest dyskusja wielowątkowa i niezwykle złożona. Mamy kluby finansowane przez gminy, mamy kluby finansowane wyłącznie ze środków prywatnych. Jeżeli ta dyskusja miałaby być konstruktywna, musiałaby zostać uregulowana na poziomie ogólnopolskich przepisów prawa. Dopiero wtedy moglibyśmy mówić o jakichkolwiek zasadach rynkowych.
Czytaj więcej: Życie piłkarza i ojca w jednym. Patryk Szwedzik o Ruchu i pasjach poza boiskiem [WYWIAD]









