Wisła nie godzi się na karę walkowera. Królewski zamierza walczyć
Wisła Kraków nie pojawiła się na sobotnim meczu pierwszej ligi. Piłkarze Śląska Wrocław wraz z zespołem sędziowskim wyszli na murawę i oczekiwali na rywala, który się nie pojawił. Oficjalnie Biała Gwiazda dalej nie została ukarana walkowerem – Polski Związek Piłki Nożnej w tym tygodniu powinien wydać konkretne decyzje. Cezary Kulesza zapowiedział surowe kary dla obu klubów. Wisła zbojkotowała mecz, gdyż Śląsk odmówił wpuszczenia na trybuny jej kibiców, mimo braku poważnych i udokumentowanych argumentów.
Jarosław Królewski odpowiednio wcześnie zakomunikował tę decyzję, aby był czas na podjęcie kroków i ewentualne przeniesienie spotkania na inny termin. Wciąż wierzy, że to jest możliwe, a szereg rozwiązań proponował przedstawicielom związku. Nie godzi się też na ukaranie jego drużyny walkowerem. Zapowiada walkę o sprawiedliwość i sugeruje ponadto, że decyzja o przyznaniu Śląskowi trzech punktów może zakończyć się protestem ze strony innych klubów.
– Cały czas liczymy, że PZPN powtórzy mecz, bo sekwencja zdarzeń jest bardzo istotna. Najpierw w sposób drastyczny Śląsk Wrocław złamał przepisy. To była nasza reakcja, nie na odwrót. Z uwagi na nasze bezpieczeństwo, na sytuację, mieliśmy prawo się bronić i uważam, że ten mecz powinien się jeszcze raz odbyć. (…) Możemy skończyć z walkowerem, ale poza Wisłą są w tej lidze inne zespoły, które walczą o miejsce w tabeli ze Śląskiem. I jestem przekonany, że nie będziemy jedynymi niezadowolonymi z ewentualnych punktów dla Śląska poza boiskiem.
– Mam sygnał od pewnych osób, że uważają, że to niesprawiedliwe. Niektóre z klubów organizowały mecze podwyższonego ryzyka, ponosiły koszty, nikt im tego nie zwróci. Śląsk może sobie te pieniądze w dowolny sposób ściągnąć od miasta, a oni nie i nie są z tego zadowoleni – przyznaje Królewski w wywiadzie dla Weszlo.com.









