Obronić pozycję lidera
Wisła Kraków jest zdecydowanym liderem 1. ligi i zanosi się na to, że po kilku sezonach na zapleczu Ekstraklasy zasłużony klub wróci do elity. Teraz przed „Białą Gwiazdą” zimowe okno transferowe, ale nie należy się spodziewać rewolucji pod Wawelem.
Zupełnie inaczej mają się sprawy ze skrzydłowym z Hiszpanii, o którego Wisła stara się już od dłuższego czasu. Ta kwestia nie jest jeszcze przesądzona, ale z naszych informacji wynika, że tym razem może się udać.
Teren był badany, ale…
Natomiast w kwestii Wisły warto wyjaśnić jeszcze jeden temat. Od kilku miesięcy informowaliśmy, że były przymiarki do powrotu Yawa Yeboaha. I faktycznie, „teren był badany” z obu stron, ale potem sprawy się skomplikowały.
W tym momencie możemy poinformować, że ghański skrzydłowy jednak do Wisły nie wróci. Z naszych informacji wynika, że „Biała Gwiazda” nie zdecyduje się na podjęcie formalnych wysiłków, aby sprowadzić Yeboaha po raz drugi.
Piłkarz spoza Unii zawsze jest droższy
Powody? Po pierwsze ekonomia. Yeboah zarabia w Los Angeles FC całkiem spore pieniądze. Jako że w MLS kwoty są jawne, to o jego pensji napisaliśmy tutaj.
Po drugie, choć to jest związane z tym pierwszym, koszty ponoszone przez klub. Ghańczyk nie ma obywalestwa Unii Europejskiej, a to oznacza, że jego utrzymanie w Polsce kosztuje klub dużo więcej niż gracza z UE.
I choć Yeboah nie jest piłkarzem leciwym, bo ma 28 lat, to tam, gdzie się da, Wisła będzie się jednak starała sięgać po młodszych graczy.
(Tajemnicze) zawieszenie przez władze MLS
No i na koniec kwestia związana z kłopotami (oby chwilowymi) zawodnika. Już jakiś czas temu władze MLS poinformowały, że Yeboah został zawieszony, co niestety oznacza bardzo konkretne konsekwencje.
We wspomnianym komunikacie nie podano przyczyny odsunięcia, ale od tego czasu nie pojawiły się też żadne wieści świadczące o tym, że Yeboah zostałby odwieszony. A to też wiąże ręce Wiśle, choć, jak wspomniano, przede wszystkim chodzi o powody podane powyżej.










