Rodado miał wielki ból głowy. Ostatecznie postawił na Wisłę
Wisła Kraków wreszcie może wywalczyć awans do Ekstraklasy. Na półmetku rozgrywek jest liderem pierwszoligowej tabeli i ma sporą przewagę punktową nad resztą stawki. Ekipa Mariusz Jopa pozostaje skupiona i ma świadomość, że do zrealizowania celu jeszcze daleka droga.
Do tej pory próby awansu Białej Gwiazdy kończyły się niepowodzeniem. Zeszłoroczna porażka z Miedzią Legnica w barażach była wielkim ciosem dla kibiców. Stawiała ponadto pod znakiem zapytania przyszłość Angela Rodado, czyli największej gwiazdy zespołu. Zainteresowanie jego transferem było bardzo duże, zarówno w Polsce, jak i zagranicznych ligach.
Finalnie Wisła ponownie zdołała zatrzymać Hiszpana, który podpisał nowy kontrakt, ważny do 2030 roku. Wprost przyznaje jednak, że miał spore wątpliwości, a po porażce z Miedzią myślał, że to być może jego ostatni mecz dla klubu z Krakowa.
– Miałem wielki ból głowy. To nie była łatwa decyzja. Miałem nawet rozmowę z trenerem, który chciał, żebym był bardziej skupiony. Dużo zastanawiałem się nad przyszłością. Finalnie uważam, że podjąłem dobrą decyzję.
– Po przegranych barażach z Miedzą Legnica pomyślałem, że to może być moje ostatnie spotkanie w barwach Wisły Kraków. Kończący się kontrakt, rozmowy – to był trudny moment – wspomina gwiazdor Wisły Kraków w wywiadzie na kanale „Meczyki”.









