Florentino Perez trzyma się jednej zasady. Real Madryt robi tylko wyjątki
Real Madryt od dawna buduje swoją politykę transferową według jasno określonych zasad. Florentino Perez niechętnie sięga po doświadczonych zawodników, jeśli wiąże się to z koniecznością zapłacenia wysokiego odstępnego. Znacznie częściej klub z Estadio Santiago Bernabeu inwestuje w młode talenty, które mogą przez lata stanowić o sile zespołu albo w przyszłości przynieść znaczący zysk.
Skala tej strategii robi wrażenie. Jak wynika z informacji przekazanych przez Madrid Zone na platformie X, od transferu Luki Modricia klub zapłacił za zawodnika powyżej 25. roku życia zaledwie pięć razy.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Lista wyjątków jest bardzo krótka. Wśród nich znalazł się Eden Hazard, który przychodził z Chelsea jako jedna z największych gwiazd światowego futbolu. Real zdecydował się również na sprowadzenie Thibauta Courtoisa, widząc w belgijskim bramkarzu rozwiązanie problemu między słupkami na wiele lat.
Kolejnym wyjątkiem był Keylor Navas, który po znakomitym mundialu w Brazylii trafił do Madrytu. Na liście znalazł się również Diego Lopez, sprowadzony w trybie awaryjnym, oraz Kiko Casilla, wychowanek Realu powracający do klubu z Espanyolu.
Co ciekawe, w najnowszej erze transferowej Real jeszcze mocniej trzyma się tej filozofii. Przykładem jest Trent Alexander-Arnold, który trafił do ekipy z La Liga po zakończeniu kontraktu z Liverpoolem, a więc bez konieczności płacenia odstępnego.
To właśnie połączenie młodości, potencjału i okazji rynkowych stało się jednym ze znaków rozpoznawczych Realu. Klub nie kupuje doświadczenia za wszelką cenę. Jeśli już robi wyjątek, musi mieć ku temu naprawdę mocny powód.









