Raków kompletnie przestrzelił?! „Kiedy grał, spisywał się dobrze”

Raków Częstochowa zimą sprowadził Pawła Dawidowicza i trudno zakwalifikować ten ruch do udanych. Robert Płatek w rozmowie dla "Przegląd Sportowy Onet" twierdzi, że nie jest to sprawiedliwa ocena, bowiem ten nie dostał wystarczająco wielu szans do grania.

Paweł Dawidowicz
Obserwuj nas w
fot. Pressfocus Na zdjęciu: Paweł Dawidowicz

Dawidowicz nie zbawił Rakowa. Czy to niewypał?

Raków Częstochowa skorzystał z okazji i sprowadził zimą doświadczonego Pawła Dawidowicza, który po krótkim epizodzie w Arabii Saudyjskiej pozostawał bez klubu. Defensor liczył, że znajdzie zatrudnienie we Włoszech, ale tak się nie stało, więc przyjął propozycję powrotu do Polski. Na pierwszy rzut oka ten ruch był dużym zaskoczeniem, natomiast kibice wierzyli, że na tym poziomie 30-latek sobie poradzi i wprowadzi do defensywy wiele spokoju.

Na przeszkodzie Dawidowiczowi stanęły jednak problemy zdrowotne, przez które nie było mu dane zagrać w europejskich pucharach. W sumie dla Rakowa wystąpił dotąd dziesięć razy – nie zanosi się na poprawę tego bilansu, bowiem Dawid Kroczek ewidentnie odstawił go od wyjściowego składu.

Z Dawidowiczem na boisku Raków znacząco nie poprawił wyników – przegrał również w finale Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. Wygasająca po sezonie umowa nie zostanie przedłużona, zatem 17-krotny reprezentant Polski szybko pożegna się z Częstochową.

Czy jego transfer może być zakwalifikowany jako niewypał? Artur Płatek uważa inaczej, bowiem ten nie miał wystarczająco okazji, by się pokazać.

– By kogoś ocenić, to ten ktoś musi grać. Paweł Dawidowicz jest zawodnikiem o wysokiej jakości, a to, że teraz Dawid Kroczek go nie wystawia, jest tylko i wyłącznie decyzją trenerską. Pozyskując go, wiedzieliśmy, że może mieć problemy z kontuzjami, bo to mu się często przydarzało, ale w tych meczach, w których grał, spisywał się dobrze – stwierdził doradca zarządu Rakowa dla „Przegląd Sportowy Onet”.

POLECAMY TAKŻE