Wybrał Wisłę, mógł trafić do Ekstraklasy
Wisła Kraków jest wielkim faworytem w walce o awans do Ekstraklasy. Na kilka kolejek przed końcem sezonu zajmuje pierwsze miejsce w tabeli, a nad trzecim Chrobrym Głogów ma aż 12 punktów przewagi. Niewykluczone, że w ciągu najbliższych tygodni zapewni sobie grę w elicie, wracając do niej po czterech sezonach.
Zespół Mariusza Jopa na przestrzeni całego sezonu miał okresy wielkiej dominacji, w szczególności podczas rundy jesiennej. Kibice szybko okrzyknęli Juliusa Ertlthalera mianem transferowego hitu. Latem zamienił GKS Tychy na Wisłę Kraków w ramach transferu bezgotówkowego.
Austriacki pomocnik jest uważany za brakujące ogniwo układanki Jopa. Sam zawodnik nie żałuje, że zdecydował się właśnie na taki kierunek transferu. Latem miał w czym wybierać, bowiem na poziomie pierwszej ligi zgłaszali się po niego też Śląsk Wrocław i ŁKS Łódź. Miał dodatkowo propozycje z Ekstraklasy, ale postawił na Białą Gwiazdę.
– Po zakończeniu poprzedniego sezonu byłem wolnym agentem, gdy zadzwonił do mnie Vullnet Basha. Byłem bardzo podekscytowany. Zaczęliśmy rozmawiać i zastanawiać się nad całym tym projektem. Myślę, że faktycznie między mną a Wisłą od razu zaskoczyło. (…) Były też oferty z Ekstraklasy, ale postawiłem na Wisłę, a poziom rozgrywkowy nie był dla mnie tak ważny. Uznałem, że mogę poczekać na Ekstraklasę rok dłużej – przyznał pomocnik Wisły w wywiadzie dla TVP Sport.









