Fabregas faworytem Laporty. Arsenal chce go już teraz
Barcelona wiąże przyszłość z Hansim Flickiem, który wkrótce powinien przedłużyć swoją umowę do 2028 roku. Pewnego dnia jednak dojdzie do rozstania, dlatego klub już teraz monitoruje rynek trenerów w poszukiwaniu idealnego następcy. W mediach przewijało się nazwisko Luisa Enrique, ale ten póki co nie wybiera się z Paris Saint-Germain. Na szczycie listy życzeń Joana Laporty miał natomiast znaleźć się Cesc Fabregas, który wykonuje znakomitą pracę w Como.
Jego zespół stale się rozwija i w tym sezonie walczy nawet o awans do Ligi Mistrzów. Como gra atrakcyjną, ofensywną piłkę, a Fabregas regularnie korzysta z młodych piłkarzy. Dla Laporty to znak, że byłby świetnym następcą Flicka w Barcelonie. Problem w tym, że do ewentualnej współpracy mogłoby dojść najwcześniej za dwa lata, a sam szkoleniowiec może tak długo nie czekać. Zwłaszcza, że już teraz mocno interesuje się nim Arsenal. „El Nacional” ujawnia, że może on już po sezonie zastąpić Mikela Artetę.
W tym momencie brzmi to oczywiście abstrakcyjnie, ale pozycja Artety nie jest tak silna, jak mogłoby się wydawać. Jego przyszłość ma zależeć od wyników na koniec sezonu – Arsenal jest faworytem w wyścigu o mistrzostwo Anglii, a także liczy się w grze o Ligę Mistrzów.
Jeśli ostatecznie nie sięgnie po któreś z tych trofeów, może pożegnać się z posadą na Emirates Stadium. Laporta ma świadomość, że to Arsenal jest faworytem w wyścigu o Fabregasa i w tym momencie trudno wyobrazić sobie jego przyszłość w Barcelonie.








