Przyszłość Rajovicia? Wiemy jaki jest plan piłkarza Legii! [NOWE INFORMACJE]

Mileta Rajović to jak na razie bardzo duże rozczaarowanie. Duńczyk o bałkańskich korzeniach miał być gwiazdą ligi, ale na razie zawodzi. Część kibiców Legii liczy na to, że może uda się go pozbyć latem. Czy faktycznie się na to zanosi? Goal.pl zajrzał za kulisy.

Mileta Rajović
Obserwuj nas w
Mikołaj Barbanell / Alamy Na zdjęciu: Mileta Rajović

Jest (zaskakująco) źle

Mileta Rajović kosztował Legię spore pieniądze, ale klub liczył, że duński napastnik spłaci się na boisku. Tymczasem… Były momenty w ostatnim sezonie, że zarówno sam piłkarz, jak i kibice łapali się za głowę. Były gracz Watfordu potrafił pudlować w bardzo prostych sytuacjach, a wskaźnik goli strzelonych do oczekiwanych miał bardzo słaby.

Nic więc dziwnego, że kibice Legii stracili do niego cierpliwość. Wielu z nich chętnie Rajovicia pożegnałoby już tego lata. Tu i ówdzie pojawiły się pogłoski, iż w kuluarach pewne osoby pracują nad znalezieniem mu klubu w najbliższym okienku transferowym.

Duńczyk nie chce odchodzić

Ale… Jaka jest prawda? Zajrzeliśmy za kulisy, aby przyjrzeć się sytuacji. Po pierwsze, z naszych ustaleń wynika, że nikt nie szuka obecnie nowego klubu Rajoviciowi. Nie jest tak, że jego agenci przeczesują rynek, aby gdzieś go upchnąć. Jak słyszymy na Ł3, w tym momencie nie ma takich działań.

Po drugie, sam Rajović nie chce odchodzić teraz z Legii. Piłkarz chciałby udowodnić, że może w klubie z Łazienkowskiej strzelać dużo goli. Pragnie zatrzeć niedobre wrażenie z pierwszego sezonu, to jedna z przyczyn tego, iż chętnie pozostanie w Warszawie. Celem ma być także wygranie z Legią trofeum.

Jest pod wrażeniem Papszuna

Kolejna sprawa to osoba Marka Papszuna. Jak słyszymy, Rajović jest pod wrażeniem szkoleniowca, tego jak wszedł do Legii, jak pracuje i również z tego powodu bardzo chętnie będzie kontynuowal karierę pod jego skrzydłami.

Po czwarte samo miasto. Duńczyk bardzo dobrze czuje się w Warszawie. To akurat nas nie dziwi, bo stolica Polski jest świetnym miejscem do życia. A i do Kopenhagi przecież niedaleko. I wszystkie wspomniane czynniki sprawiają, że wariant pozostania Rajovicia w Legii tego lata jest niemal pewny.

Nie ma (na razie) miejsca dla Nsame

To oznacza, że Marek Papszun, poza Duńczykiem, będzie miał do dyspozycji Rafała Adamskiego, Łukasza Zjawińskiego i Antonio Colaka. To z kolei wpływa na sytuację Jeana-Pierre Nsame, któremu wygasła umowa. Jak pisaliśmy dziś przed południem w jego przypadku doszło do kontaktu z kilkoma innymi klubami znad Wisły.

Co ciekawe, Rajović i Nsame skończyli sezon jako najlepsi strzelcy Legii – po dziesięć goli we wszystkich rozgrywkach. Tyle że Nsame lwią część rozgrywek stracił przez ciężką kontuzję. A wracając do Rajovicia. Kontrakt z Legią wiąże go do lata 2029 roku.

POLECAMY TAKŻE