Transfer Vareli się wysypał. Jagiellonia musi szukać dalej
Jagiellonia Białystok tej zimy sprzedała Oskara Pietuszewskiego, który kontynuuje swoją karierę w FC Porto. Zarobiła na tym transferze osiem milionów euro (kwota może wzrosnąć do dziesięciu milionów euro po spełnieniu bonusów). To ogromna strata dla ekipy Adriana Siemieńca, gdyż 17-latek jesienią był najlepszym skrzydłowym w składzie. Z tego względu klub priorytetowo potraktował kwestię sprowadzenia jego następcy.
Białostoczanie mieli sięgnąć po Keyana Varelę z Servette. Początkowo mówiło się o wydatku w wysokości miliona euro, co stanowiłoby rekord transferowy klubu. Później ta kwota konsekwentnie malała, ale ruch i tak miał dojść do skutku. Fabrizio Romano w poniedziałek poinformował o zaskakującym zwrocie akcji – transfer nie zostanie sfinalizowany. Za oficjalny powód podaje się problemy związane z podróżą zawodnika i podpisaniem jego umowy.
W międzyczasie na jaw wyszły problemy pozaboiskowe Vareli, co też mogło wpłynąć na ostateczną decyzję Jagiellonii. Utalentowany Portugalczyk wraca do Servette, a polski klub będzie musiał rozejrzeć się za innym kandydatem.









