Frederiksen dał Oumie kolejną szansę. Lech mógł odpuścić transfer
Lech Poznań tej zimy sprowadził tylko jednego zawodnika. Do drużyny dołączył Plamen Andreev, który ma rywalizować z Bartoszkiem Mrozkiem o miejsce w bramce. Na przestrzeni kilku tygodni Kolejorz był przymierzany również do transferu defensywnego pomocnika. Finalnie do tego ruchu nie doszło – do łask wrócił natomiast Timothy Ouma, który ominął zimowe przygotowania z zespołem.
Wypożyczony Ouma nie udał się na zgrupowanie, ale sumiennie trenował na miejscu. Niels Frederiksen postanowił dać mu jeszcze jedną szansę. W innym wypadku klub na pewno sięgnąłby po nowego piłkarza. Lech przeanalizował jednak sytuację i uznał, że wytrzyma do końca sezonu bez tego wzmocnienia. Dopiero latem w zespole pojawi się jakościowy gracz.
– Kiedy zimą Timothy Ouma nie poleciał z Lechem na zgrupowanie, wydawało się, że to jego koniec w klubie. On jednak dobrze trenował na miejscu, Niels Frederiksen się z nim spotkał i mu wybaczył. Brak transferu na pozycji na 6? Klub sobie to przeanalizował i uznał, że chce poczekać do lata i kupić zawodnika o wysokiej jakości, a nie brać teraz zawodnika, który byłby uzupełnieniem – wyjaśnił Tomasz Włodarczyk w programie na kanale „Meczyki”.
Na powrót do gry dalej czeka Radosław Murawski, który w tym sezonie jeszcze nie wystąpił.









