900 milionów i coraz mniej argumentów Juventusu
Juventus może stracić miejsce w Lidze Mistrzów na sezon 2026/2027. Sytuacja zrobiła się bardzo trudna po bolesnej porażce z Fiorentiną. Bianconeri spadli z trzeciego miejsca na piątą pozycję. Przed zespołem został już tylko derbowy mecz z Torino. Szanse na awans do najważniejszych europejskich rozgrywek wyraźnie zmalały. To może oznaczać nie tylko sportowy cios. Problemem są także pieniądze.
Brak wpływów od UEFA może wymusić trudne decyzje. Szczególnie że Juventus od sezonu 2020/2021 wydał gigantyczne środki na budowę drużyny. Łączna kwota przekroczyła 900 milionów euro. Według wyliczeń „Calciomercato” mowa nawet o 927 milionach euro. W tej sumie znajdują się transfery, wykupy zawodników i koszty związane ze zmianami trenerów. Efekty nie są jednak współmierne do wydanych pieniędzy.
Przez sześć lat do Turynu trafiło 34 nowych piłkarzy. Klub prowadziło też pięciu trenerów. W tym czasie Juventus sięgał po krajowe trofea, ale nie wrócił do dominacji, którą budował wcześniej. Zespół przechodził kolejne przebudowy. Każda miała przynieść przełom. Żadna nie zmieniła sytuacji na tyle, by klub znów stał się europejską potęgą.
Lista kosztownych ruchów jest bardzo długa. Juventus płacił duże pieniądze za Arthura, Dusana Vlahovicia, Jonthana Davida, Loisa Opendę, Douglasa Luiza czy Teuna Koopmeinersa. Wysokie oczekiwania towarzyszyły też przyjściu Paula Pogby. W ostatnich latach klub inwestował regularnie i bardzo odważnie. W wielu przypadkach kończyło się jednak rozczarowaniem. Część zawodników nie spełniła oczekiwań. Inni nie są już nawet częścią obecnej kadry.
Szczególnie wymowny pozostaje jeden szczegół. Największą gwiazdą obecnego zespołu jest Kenan Yildiz. Juventus sprowadził go bez kwoty odstępnego z młodzieżowych struktur Bayernu Monachium. Symboliczny koszt i ogromny potencjał pokazują dziś, że w Turynie przez lata nie zawsze problemem były pieniądze. Problemem było to, jak klub nimi zarządzał.









