Wielkie emocje w Londynie i Newcastle, Brentford znów zachwyciło, Everton mknie do przodu

Michail Antonio
Michail Antonio Pressfocus

Tuż po rywalizacji na Etihad, byliśmy świadkami aż pięciu pojedynków w tym samym czasie w ramach 3. kolejki Premier League. Dużo działo się w Londynie, gdzie West Ham walczył z Crystal Palace (2:2). Oprócz tego emocji dostarczył też mecz w Newcastle, gdzie Southampton w ostatnich sekundach doprowadziło do remisu (2:2). Na uwagę zasługuje również pojedynek Brighton z Evertonem (0:2). Dodatkowo Brentford wciąż jest niepokonane i po raz kolejny wywiozło cenny punkt, tym razem już z Villa Park (1:1).

West Ham zatrzymany przez Crystal Palace

Sporo emocji doświadczyły nam derby Londynu. Oczywiście rywalizacja West Ham z Crystal Palace to nie to samo, co pojedynki stołecznych drużyn z czołówki, ale teraz działo się naprawdę sporo.

Młoty przystępowały do tego pojedynku w roli faworyta. Wcześniej podopieczni Moyesa zgarnęli dwa komplety punktów z rzędu, więc nic dziwnego, że bukmacherzy nie dawali większych szans drużynie Patricka Vieiry.

Na Stadionie Olimpijskim padły cztery gole. Wynik spotkania otworzył Fornals tuż przed końcem pierwszej odsłony. Jeszcze przed upływem godziny goście doprowadzili do remisu. Wówczas Conor Gallagher wpisał się na listę strzelców. Radość zawodników Crystal Palace szybko została stłumiona przez Michaila Antonio. Dla doświadczonego napastnika był to już 50. gol dla West Ham i wydawało się, że nic w tym starciu nic więcej się nie wydarzy.

Tymczasem po 120 sekundach znów mieliśmy remis. Dublet ustrzelił Conor Gallagher, który w solowej akcji zakręcił obrońcami gospodarzy i mocnym uderzeniem pokonał Łukasza Fabiańskiego. Ostatecznie więcej bramek nie padło, przez co oba zespoły podzieliły się punktami.

Brighton z pierwszą porażką w sezonie

Jakub Moder znalazł się w wyjściowym składzie Brighton. Tym razem polski pomocnik zagrał na lewej obronie. Przez dłuższą część meczu obie drużyny prezentowały podobny styl. Spotkanie było wyrównane, ale w 41. minucie skrzydła gospodarzom podciął Everton. Demarai Gray swoim dryblingiem kapitalnie zmylił kilku defensorów, zyskał wolne miejsce i przymierzył nie do obrony w prawy dolny róg.

Zaraz po przerwie bezsensownego faulu dopuścił się Joel Veltman. Były gracz Ajaksu Amsterdam powalił na ziemię przeciwnika i to na oczach sędziego. Arbiter bez zawahania wskazał na wapno, z kolei rzut karny na gola zamienił Dominic Calvert-Lewin. Moder zszedł z murawy kwadrans przed końcem rywalizacji, natomiast jego drużyna doznała pierwszej porażki w tym sezonie.

Sroki utraciły komplet punktów w ostatnich sekundach

W starciu Newcastle z Southampton gole padały dopiero po przerwie. Strzelecki festiwal rozpoczął Wilson. Snajper zaliczył debiutanckie trafienie dla Srok, ponieważ wcześniej reprezentował barwy Arsenalu.

Również sporo działo się w samej końcówce. W 74. minucie Elyonoussi sprytnie wykorzystał zamieszanie w polu karnym Srok i z bliskiej odległości trącił piłkę do siatki.

Kiedy szykowaliśmy się na koniec meczu, nagle Allan Saint-Maximin wpakował futbolówkę do bramki Świętych. Doliczony czas gry był jednak niezwykle intensywny.

Kilkadziesiąt sekund przed ostatnim gwizdkiem, sędzia podyktował rzut karny dla gości. James Ward-Prowse pewnym strzałem w lewy dolny róg urwał rzutem na taśmę cenne punkty Newcastle. Co ciekawe, ani minuty nie dostał w sobotę Jan Bednarek, który oglądał poczynania swoich kolegów z ławki.

Wielkie męczarnie Leicester

Leicester nie mogło wymarzyć sobie lepszego początku. Zaledwie po kilku minutach Vardy zapewnił Lisom prowadzenie. Po tym trafieniu tempo meczu niespodziewanie zwolniło. Wszystko uważnie wykorzystało Norwich, które tuż przed przerwą doprowadziło do remisu za sprawą Pukkiego.

Od rozpoczęcia drugiej połowy Leicester rozdawało karty, lecz przez dłuższy czas nie było w stanie wykorzystać swojej przewagi. Dopiero w 76. minucie Marc Albrighton z kilku metrów nie dał większych szans bramkarzowi Kanarków. Gospodarze kilka akcji później również wpakowali piłkę do siatki, ale powtórki VAR potwierdziły spalonego.

W kadrze Norwich ponownie zabrakło Przemysława Płachety. Co gorsza, tegoroczny beniaminek doznał trzeciej porażki z rzędu.

Brentford czarnym koniem Premier League?

Patrząc na aktualną grę Brentford, można odnieść wrażenie, że Pszczoły nie boją się nikogo. W trzecim spotkaniu z rzędu goście z łatwością dochodzili do pozycji strzeleckich. W dodatku pierwsi wyszli na prowadzenie, dzięki Toney, który z pierwszej piłki huknął w kierunku prawego słupka.

Jeszcze przed upływem kwadransa rezultat meczu wyrównał Emiliano Buendia. Jego gol był niecodziennej urody, gdyż z dystansu futbolówka nabrała niebywałej szybkości i wpadła do siatki centymetr pod poprzeczką.

Po świetnym starcie chcieliśmy jeszcze więcej emocji. Nic takiego nie miało niestety miejsca i starcie na Villa Park zakończyło się remisem.

Aktualna tabela Premier League

Komentarze