Pizza czy Europa? O czym myślą trenerzy w Premier League

Jurgen Klopp & David Moyes
Jurgen Klopp & David Moyes PressFocus

Wiemy już, kto zdobędzie tytuł. Wiemy także, kto pożegna się z elitą. To wszystko, co nad dwa tygodnie przed zakończeniem ligowych zmagań możemy powiedzieć o sytuacji w tabeli Premier League. Do końca 36. serii gier zostało osiem spotkań. W ten weekend wyjątkowo nie zobaczymy derbów Londynu, ani żadnego starcia, które moglibyśmy określić jako hitowe. W tej chwili trwa walka o miejsce premiowane możliwością reprezentowania Anglii na arenie międzynarodowej. Kto zdoła zwiększyć swoje szanse na występy w europejskich pucharach? Czy pizza może być lepsza od alkoholu? W zapowiedzi tej kolejki poznamy odpowiedzi na oba pytania.

“W Anglii imprezy to tylko alkohol”

Na pewno nie zrobi tego ani Manchester City, ani Newcastle. Obywatele zapewnili sobie mistrzostwo, natomiast Sroki mogą już spać spokojnie. Czego możemy spodziewać się po jedynym piątkowym meczu? Trener The Mapgies, Steve Bruce, który otrzymał nagrodę trenera miesiąca (natomiast Jesse Lingard został zawodnikiem kwietnia – to nie żart!), uważa, że jego podopieczni powinni “cieszyć się możliwością podjęcia takiego wyzwania”:

To niewiarygodnie dobry drużyna, więc będziemy musieli zagrać na maksimum naszych możliwości, aby w jakikolwiek sposób ich zranić, ale powinniśmy cieszyć się tym wyzwaniem.

W szeregach Newcastle zabraknie kilku graczy. W rywalizacji na St. James’ Park nie zobaczymy m.in. Fabiana Schara, Isaaca Haydena i Ryana Frasera, a także Calluma Wilsona, który opuści także pozostałe pojedynki.

Jak zdobycie tytułu świętowali piłkarze The Citizens? Pep Guardiola zdradził nam nieco szczegółów:

Było tak miło, zwykle te niespodziewane imprezy są najmilsze. Wszyscy razem przyjechaliśmy tutaj w naszej bańce, wszyscy są bezpieczni. Trochę piliśmy, tańczyliśmy, przytulaliśmy się, o 11.30-12 przyszły pizze i to był najlepszy moment nocy. Nie byłem w idealnym stanie, żeby wybrać najlepszą pizzę. Wszystkie były okrągłe! W Anglii imprezy to tylko alkohol, a nie jedzenie, nie rozumiem dlaczego, więc kiedy przyjechała pizza, to był najlepszy moment.

W Premier League nic nie jest łatwe

Sobotę rozpoczniemy na Turf Moor, gdzie Burnley zmierzy się z Leeds. The Clarets mimo przeciwności losu zdołali zapewnić sobie utrzymanie. Wrażeniami z walki o miejsce na najwyższym szczeblu podzielił się szkoleniowiec gospodarzy, Sean Dyche:

Znam terytorium, na którym się znajduję i nic nie było tu łatwe. Musieliśmy na wszystko zapracować. Wszyscy, łącznie ze mną. Musieliśmy zrównoważyć finanse z presją, o której mówiłem wiele razy. Więc jestem do tego przyzwyczajony. Różnica polegała na kilku komplikacjach związanych ze sprzedażą i takimi rzeczami, które są częścią zarządzania klubem, a które miały miejsce w trakcie sezonu, kiedy jak wszyscy menedżerowie chcę pracować z zawodnikami na boisku. Jest to trudne na różne sposoby, wiele z nich nie jest nowych, ale są to różne wyzwania. Próbuje znaleźć sposób na ich pokonanie na boisku i poza nim, aby upewnić się, że wszystko pozostaje stabilne, abyśmy mogli nadal dojrzewać jako zespół i iść do przodu, a jedną z tych dojrzałości było zapewnienie kolejnego sobie roku w Premier League.

Pawie zachowały matematyczne szanse na awans do europejskich pucharów, ale na Elland Road po niezwykle emocjonującym sezonie raczej nikt nie patrzy tak wysoko. Co czeka Leeds w starciu z The Clarets? Marcelo Bielsa komplementuje rywali i przestrzega przed określaniem ich stylu jako jednowymiarowego:


Nie chodzi o to, żeby nie przejmować się tym, co się stanie, chodzi o poprawę stylu, w jaki grasz. Burnley nie zawsze prezentuje się w ten sam sposób, mają styl, ale styl ma pewne kluczowe punkty. Korzystają ze wszystkich opcji, jakie mają do dyspozycji. Barnes i Wood to nie to samo, co Vydra czy Rodriguez. Można to uprościć, mówiąc, że grają dwoma napastnikami, ale jeśli zobaczysz, jak gra każdy z nich i jak menedżer ich ustawia, mają możliwość połączenia jednego z innym dowolnym z tej trójki. To generuje pewne konsekwencje w stylu zespołu.

Stołeczny rollercoaster

Drugim sobotnim meczem będzie pojedynek Southampton z Fulham. Obie ekipy nie walczą właściwie o nic – Święci do końca rozgrywek mogą co najwyżej awansować na 12. miejsce, z kolei londyńczycy nie zdołają wydostać się ze strefy spadkowej. W kadrze The Saints niemal na pewno zabraknie Jana Bednarka, który odczuwa ból w kostce i opuścił dwa dni treningów z drużyną. Co przekazał mediom opiekun zdegradowanych The Cottagers? Scott Parker był wyraźnie rozczarowany ostatnimi wydarzeniami:

W tej chwili czuję tylko smutek. Teraz i w nadchodzących dniach będziemy musieli przeanalizować wszystko i przegrupować się. Moim zadaniem jest upewnienie się, że ostatnie mecze zakończą się we właściwy sposób. Klub musi podejmować ważne decyzje. Mamy spadek, awans i degradację. Ten rollercoaster, wzloty i upadki nie są czymś, czego chcesz. Jako klub piłkarski musimy podejmować dobre decyzje i ustalić, gdzie chcemy iść. Nie chciałbym w tej chwili wchodzić w szczegóły. Jestem ranny, gracze także. Każdy próbował zrobić wszystko, co w jego mocy. Nie potrzebujesz, żebym ci wyjaśniał, w jaki sposób musimy dokonać ponownej oceny. Spróbujemy i wymyślimy, jak możemy zapewnić zrównoważony rozwój. Zawsze szukamy dużej nagrody i musimy zrozumieć, jak wstajemy i utrzymujemy się w elicie.

Jak daleko od Europy leży Londyn?

Ostatnim starciem pierwszego dnia weekendu będzie rywalizacja Brighton z West Hamem. Mewy nie muszą już monitorować terenu wokół swojego gniazda i mogą spać spokojnie, natomiast Młoty z niepokojem spoglądają za siebie – o Lidze Mistrzów już raczej nie marzą, jednak ciągle nie zapewniły sobie pozycji pozwalającej na występy na europejskiej arenie. Trener londyńczyków jest świadomy celu, o jaki grają jego podopieczni:

Na początku sezonu przyjąłbym każdą możliwość gry w Europie. Żądam, abyśmy kontynuowali w tym samym duchu, w jakim graliśmy do tej pory. Myślałem, że zagraliśmy bardzo dobrze przeciwko Evertonowi. Stworzyliśmy wiele okazji w Burnley, przeciwko Evertonowi nieco mniej. Chcę tego samego stylu i jeśli uda nam się wykorzystać więcej szans, niż w potyczce Burnley, to będzie blisko tego, czego chcę. Szybko ruszyliśmy naprzód, ponieważ wiele z naszych wyników stało na wysokim poziomi. Musimy oddać Evertonowi to, że grali dobrze w obronie.

W niedzielę czeka nas kolejna odsłona zmagań o pozycję gwarantującą europejskie puchary. Najtrudniejsze zadanie czeka Tottenham, który podejmie Wolverhampton. Ryan Mason nie ukrywa rozczarowania – Spurs nie zdołają zakwalifikować się do Champions League, jednak ciągle mają o co walczyć:

Odkąd jestem tutaj jako gracz, przez ostatnie 10-15 lat, prezes wykonał niesamowitą robotę, przenosząc klub na wyższy poziom. Fakt, że siedzimy tutaj teraz i mówimy, że oczekujemy Ligi Mistrzów, jest budujący. Tego właśnie chcemy i oczekujemy, myślę, że oznacza to, że oczekiwania w klubie i poza nim są duże. Oczywiście, kiedy reprezentujesz ten zespół, chcesz grać w największych meczach. Niestety ten sezon czasami nie przebiegał zgodnie z planem. Mówiłem to przez cały czas, chcemy skupić naszą uwagę na wygraniu jak największej liczby meczów od teraz do końca sezonu. W zeszły weekend mieliśmy trochę problemów i musimy odskoczyć i wygrać w ten weekend. To ważne starcie.

W Merseyside nikt nie dzieli skóry na niedźwiedziu

Liverpool po zwycięstwie z Manchesterem United zmierzy się z West Bromwich Albion. Czy wizyta na The Hawthorns przyniesie The Reds kolejną wygraną? Jurgen Klopp przestrzega przed dopisywaniem sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem:

Byli naprawdę dobrzy, kiedy walczyli o swoje, i wiem, że teraz, kiedy cała presja zniknęła, ponieważ stracili szansę na utrzymanie w Premier League, to może dać im pozytywnego kopa, aby wyrazić siebie i po prostu grać w piłkę nożną. To może prowadzić do wszystkiego, więc musimy być naprawdę skupieni, przygotowani i silni, aby osiągnąć interesujący nas wynik. To będzie trudny mecz.

Najłatwiejsza przeprawa czeka Everton. The Toffees podejmą najgorszą drużynę obecnego sezonu, czyli Sheffield United. Podobnie jak trener lokalnych rywali, także Carlo Ancelotti nie popada w hurraoptymizm:

Musimy szanować drużynę, która została zdegradowana. Będą walczyć o dobry wynik, ponieważ chcą godnie zakończyć sezon. To jest całkowicie normalne i musimy uważać, ponieważ nasza dyspozycja na Goodison Park nie była zadowalająca. Chcielibyśmy zakończyć ten sezon u siebie dwoma dobrymi pojedynkami.

Komentarze