Dotkliwa porażka Kogutów, Everton z przełamaniem

Harry Kane
Harry Kane Pressfocus

W środę wieczorem wystartowała 37. kolejka Premier League. W trzech pierwszych pojedynkach Tottenham rywalizował z Aston Villą, Everton z Wolves oraz Newcastle z Sheffield United. Koguty w słabym stylu uległy Lwom (1:2), z kolei The Toffies odnieśli ważne zwycięstwo nad Wilkami (1:0), natomiast Sroki wykonały zadanie i pokonały Szable (1:0).

Dotkliwa porażka Kogutów

Starcie w Londynie szybko ułożyło się po myśli Kogutów. Tottenham objął prowadzenie już po ośmiu minutach za sprawą Stevena Bergwijna. Holender dryblingiem zwiódł kilku obrońców, wbiegł w pole karne i oddał strzał w same okienko, przez co Emiliano Martinez nie miał większych szans na skuteczną interwencję.

Po świetnym początku czar prysł już w 20. minucie, kiedy Sergio Reguilon niefortunnie wpakował piłkę do własnej bramki. Wówczas boczny defensor próbował zniwelować zagrożenie podczas dośrodkowania z boku boiska, jednak zrobił to na tyle niefortunnie, że futbolówka wpadłą do siatki tuż obok prawego słupka.

Tuż przed przerwą Lwy strzeliły gola na 2:1. Ollie Watkins w pewnym momencie rzucił się na odbitą piłkę na piątym metrze i z bliskiej odległości dopełnił formalności.

Od drugiej połowy Tottenham próbował wszystkiego, aby wyszarpać chociaż punkt. Bombardowanie bramki Aston Villi nie przyniosło jednak oczekiwanego rezultatu. W konsekwencji Koguty mogą zostać wyprzedzone w ligowej klasyfikacji przez West Ham, co oznaczałoby koniec marzeń o Lidze Europy.

Everton z cennym przełamaniem

Piłkarze Carlo Ancelottiego w pierwszej połowie byli cieniem samych siebie. Wielu akcjom brakowało odpowiedniej dynamiki. Tym samym Wilki częściej utrzymywały się przy piłce, ale nie potrafiły wykorzystać swojej przewagi. Trzeba przyznać, że obu drużynom brakowało skuteczności i do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.

Oblicze spotkania zmienił Richarlison już na początku drugiej odsłony. Brazylijczyk w tempo wyskoczył do dośrodkowania z rzutu rożnego, po czym z dalszej odległości trącił futbolówkę głową, a ta wpadła do bramki od wewnętrznej strony lewego słupka. Więcej goli w tym starciu nie zobaczyliśmy. Taki obrót spraw oznacza powrót Everton’u do walki o europejskie puchary na samym finiszu sezonu.

Sroki wykonały zadanie

Newcastle od początku pojedynku z Sheffield kontrolowało przebieg gry. Gospodarze z każdą kolejną minutą nabierali coraz większej pewności siebie. Pomimo dominacji piłka przez dłuższy czas nie mogła znaleźć drogi do bramki. Szczęśliwie dla Srok bramkę do szatni strzelił Joseph Willock. Młody pomocnik z kilku metrów skierował piłkę głową w prawy dolny róg.

Nieoczekiwanie po przerwie z lepszej strony zaprezentowały się Szable. Sheffield wykazywało więcej intensywności pod polem karnym przeciwnika, ale nie doprowadziło do remisu i komplet punktów padł łupem gospodarzy.

Komentarze