Real sam się pogrążył. Tytuł coraz bliżej Barcelony
Real Madryt w piątek wieczorem podejmował przed własną publicznością Gironę. Spotkanie w ramach 31. kolejki La Liga rozdziela dwumecz w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium. Mimo porażki z Bawarczykami w pierwszym spotkaniu Alvaro Arbeloa wystawił najmocniejszy możliwy skład na ligowe starcie. Nawet gwiazdy pokroju Mbappe, Valverde czy Bellinghama nie pomogły.
W pierwszej połowie po stronie Realu Madryt oglądaliśmy festiwal niewykorzystanych szans. Królewscy oddali aż pięć strzałów celnych, ale żaden z nich nie znalazł drogi do bramki rywala. Girona w tym czasie rzadko kiedy była w stanie przeciwstawić się gospodarzom.
Skuteczność podopieczni Alvaro Arbeloi poprawili po przerwie. Już w 51. minucie na listę strzelców wpisał się Federico Valverde, który jest ostatnio w zabójczej formie. Urugwajczyk dostał piłkę od Brahima i huknął jak z armaty zza pola karnego.
Radość z prowadzenia nie trwała długo. Po jedenastu minutach Girona doprowadziła do wyrównania. Bramkę na (1:1) strzelił były piłkarz FC Barcelony – Thomas Lemar. Francuz znalazł trochę miejsca przed polem karnym i również uderzył zza szesnastki, a Łunin nie miał szans.
Kolejna strata punktów oznacza, że Barcelona może w ten weekend powiększyć przewagę nad Realem do dziewięciu punktów. Jeśli tak się stanie, to kwestię mistrzostwa Hiszpanii będzie można raczej uznać za rozstrzygniętą.
Real Madryt 1:1 Girona (51′ Valverde – 62′ Lemar)









