Dylematów tak naprawdę niewiele
Jan Urban ma prawo być zadowolony u zarania zgrupowania reprezentacji Polski przed meczem z Albanią. Zdecydowana większość kadrowiczów gra w klubach i spokojnie można ułożyć pierwszą jedenastkę z regularnie występujących zawodników.
W polskiej kadrze panuje umiarkowany optymizm, ale i Albańczycy są mocno „nagrzani” na sukces. O nastrojach wśród rywali opowiedział nam obszernie Klaudio Ndreca, dziennikarz od lat zajmujący się pierwszą reprezentacją Albanii.
A kto wyjdzie na murawę PGE Narodowego w czwartkowy wieczór, gdy zabrzmi pierwszy gwizdek angielskiego arbitra? Oto najbardziej prawdopodobny skład „Biało-Czerwonych”.
Przełomowy czas dla Grabary?
Kamil Grabara (VfL Wolfsburg)
Naturalny kandydat pod nieobecność kontuzjowanego Łukasza Skorupskiego. Owszem, inkasuje sporo bramek w Wolfsburgu (aż 57 w 27 występach!), ale wiele z nich padło bez jego winy, bo „Wilki” to obecnie słaby zespół.
Polak tylko raz w tym sezonie zachował czyste konto. W kadrze Grabara nie miał jeszcze okazji bronić w tak ważnych meczach. Oby to był przełomowy moment.
Tomasz Kędziora (PAOK Saloniki)
Z jednej strony prochu już nie wymyśli, ale z drugiej chodzi w tym momencie o to, aby zaliczyć solidny występ na tej pozycji. A Kędziora na pewno jest w stanie to zrobić. Od dłuższego czasu gra od deski do deski w PAOK-u Saloniki, więc rytmu meczowego na pewno mu nie brakuje.
Jan Bednarek (FC Porto)
Transfer do FC Porto był jedną z najlepszych decyzji w jego karierze. Regularnie wybierany najlepszym obrońcą ligi portugalskiej, a i bramkę czasem dołoży. Wystarczy, żeby pokazał to samo w reprezentacji.
Jakub Kiwior (FC Porto)
W zasadzie można by „przekleić” to co wyżej o Bednarku. Porto traci najmniej goli od lat, w czym wielka zasługa również Kiwiora. A ostatni mecz z Bragą pokazał, że współpracować z Pietuszewskim też potrafi, bo to on uruchomił młodszego kolegę kilkudziesięciometrowym podaniem, zaczynając w ten sposób akcję na 1:1.
Matty Cash (Aston Villa)
Najważniejsze, że Matty zdążył wyleczyć uraz i jest do dyspozycji Jana Urbana. Wielu takich piłkarzy nie mamy, więc tu się nie ma co rozwodzić nad tematem – pewny plac i już.
Jakub Moder (Feyenoord)
Słowo „kontuzja” jest jego nieodłącznym towarzyszem. Ale właśnie. Oby najgorsze było już za nim. Serce rośnie widząc jak w hierarchii Feyenoordu rośnie sam Moder. A to kapitan, a to wykonawca karnego, jak w ostatnim meczu z Ajaksem. Oby zdrowie w końcu dopisało. Z resztą „Modziu” sobie poradzi.
Piotrek, zrób to znowu
Piotr Zieliński (Inter Mediolan)
Złoty czas „Zielka”, zarówno w kadrze, jak i w klubie. A baraże kojarzą mu się bardzo dobrze, bo przecież to on dobił Szwedów w Chorzowie cztery lata temu. Powtórka mile widziana.
Michał Skóraś (KAA Gent)
24 mecze ligowe w tym sezonie, 2 gole i aż 7 asyst. Wygląda to bardzo okazale i można w zasadzie powtórzyć to co w przypadku kilku innych piłkarzy: oby tylko przeniósł to na kadrę, a będzie dobrze. Zresztą, sam Skóraś też mówił ostatnio o swojej formie.
Jakub Kamiński (FC Koeln)
„Kamyk” rośnie w kadrze pod każdym względem. Niektórzy widzą go w roli kapitana, gdy bardziej doświadczeni gracze zejdą ze sceny, ale już teraz zawodnik z Bundesligi lubi i potrafi wziąć sporo na siebie. 27 meczów, 6 goli i 3 asysty w tym sezonie niemieckiej ekstraklasy mówią samo za siebie.
Cieszmy się oglądać Lewego
Sebastian Szymański (Rennes)
Dobre wejście do Ligue 1, a więc pierwszej ligi z top 5 w jego karierze. 9 meczów, 1 gol i 2 asysty. Starciem z Albanią zacznie drugą setkę spotkań w reprezentacji, bo w tym momencie ma równo 50 występów. Do tego 6 goli.
Robert Lewandowski (Barcelona)
Cieszmy się oglądać Roberta, bo nie wiadomo jak długo będzie jeszcze w kadrze występował. Choć sam zawodnik zabrał głos w tej sprawie, to zostawił furtkę bardzo mocno otwartą.
Lata lecą, ale statystyki wciąż niezłe. W tym sezonie Barcelony 37 występów, 16 goli i 3 asysty we wszystkich rozgrywkach. Jan Urban jest o niego spokojny, co podkreślał w niedawnym wywiadzie dla goal.pl








