Kosecki: Pietuszewski to talent na olbrzymią skalę. Te kluby go obserwują [NASZ WYWIAD]

Rosną emocje przed spotkaniem Polska - Albania. Ekscytacji nie ukrywa również Roman Kosecki, który wybiera się na ten mecz. Legendarny piłkarz udzielił goal.pl specjalnego wywiadu, w którym zapowiedział między innymi działania w sprawie Oskara Pietuszewskiego.

Roman Kosecki
Obserwuj nas w
FOTO RAFAL OLEKSIEWICZ / PRESSFOCUS Na zdjęciu: Roman Kosecki

Nieważne jak

W czwartek o 20:45 reprezentacja Polski rozpocznie barażowy bój z Albanią a stawką będzie finał barażu o mistrzostwa świata. Biało-Czerwoni są faworytami, choć rywala absolutnie lekceważyć nie można. W Albanii ekscytacja tym meczem jest ogromna, o czym opowiadał nam tamtejszy dziennikarz.

W Polsce napięcie też powoli rośnie, a PGE Narodowy będzie wypełniony po brzegi. Wśród widzów znajdzie się Roman Kosecki. Legendarny piłkarz udzielił goal.pl wywiadu, w którym jasno określił, czego oczekuje od młodszych kolegów.

Piotr Koźmiński, goal.pl: Jak nastrój przed tym meczem? Spokojnie, czy jednak wkradają się nerwy?

Roman Kosecki, były gracz m.in Legii, Atletico Madryt i reprezentacji Polski:

Uważam, że będzie dobrze, że wygramy i zagramy w finale baraży. W tym przypadku styl gry zupełnie mnie nie interesuje. Nieważne jak, ma być zwycięstwo. Może być po 90 minutach, 120 a nawet i po karnych. Oczywiście, fajnie byłoby gdybyśmy zdominowali Albańczyków, ale jeszcze raz: tu nie o piękno gry w tym meczu chodzi.

Wybieram się na stadion i przyznaję, że jest ekscytacja. Trochę się czuję jakbym sam miał w czwartek zagrać. A przy okazji apel do kibiców: stwórzmy razem kociół, pomóżmy chłopakom. Bardzo ważne, żeby na trybunach nie było ani przez moment zwątpienia.

Nawet gdyby, odpukać, nie szło, to broń Boże żadnych gwizdów! Tego nie można robić. Trybuny muszą być przez cały mecz z chłopakami.

W bramce Grabara, czy dopuszcza pan dyskusję, że niekoniecznie?

Przyjrzałem się wszystkim powołanym bramkarzom i mam jeden wniosek: są w podobnej formie. Grają w swoich zespołach, a to najważniesze. Wiadomo, jeden w Bundeslidze, drugi w lidze polskiej, kolejny w Azerbejdżanie, ale grają. Tutaj więc tak naprawdę nie ma dla mnie większego znaczenia kto wyjdzie. Według mnie wszyscy są gotowi.

Oczywiście, to że Kamil Grabara gra w Bundeslidze na pewno stawia go nieco wyżej, został tam kupiony z dobrego klubu w Danii za duże pieniądze. Ale jak mówię, ci bramkarze są dla mnie dość równi.

Pietuszewski? Porozmawiam na jego temat

A Oskar Pietuszewski? Wpuściłby go pan od początku, czy zostawił jako dżokera?

Obie opcje są dobre. Czy zacznie i da z siebie wszystko, wypruje się, a potem ustąpi miejsca Skórasiowi, czy odwrotnie – wejdzie w drugiej połowie i daj Boże zostanie bohaterem. Jedno jest pewne: skala talentu tego chłopaka jest olbrzymia.

Muszę powiedzieć, że przypomina mi trochę młodego… Romana Koseckiego. Też ma wielki gaz, potrafi dryblować. Mamy przez to taki pozytywny ból głowy. Najważniejsze, że jest w kim wybierać.

Mówi pan o skali talentu Oskara. FC Porto to jego sufit, czy niekoniecznie?

Powiem tak: za dwa tygodnie jest taki mecz, Atletico Madryt – Barcelona. Chyba się wybiorę na to spotkanie i porozmawiam z panem Miguelem Angelem Gilem Marinem, który zarządza tym klubem. Oczywiście na temat Oskara Pietuszewskiego. Będę go namawiał, żeby się nim zainteresowali.

O ile pamiętam, Atletico Madryt było w gronie zainteresowanych zanim trafił do Porto. Tyle że Pietuszewski i jego otoczenie wybrali inną, „spokojniejszą” ścieżkę rozwoju.

To pewne, że kluby hiszpańskie obserwują Pietuszewskiego. A taka rozmowa w Atletico w jego sprawie na pewno nie zaszkodzi. Natomiast jeszcze jedno: eksplozja tego chłopaka to również wielka zasługa trenera Siemieńca.

Trzeba to powtarzać i chwalić go za to. I wciąż apelować, co robię od dłuższego czasu: dajmy szansę naszym młodym chłopakom. No gdzie im mamy dawać szansę jak nie u siebie, w polskiej lidze?! Nie może być tak, że u nas na mecz wychodzi dziewięciu obcokrajowców i dwóch Polaków. Sami siebie hamujemy! Ale to temat na inne opowiadanie.

Lewandowski jeszcze tych goli nastrzela

To prawda. A wracając do kadry. Robert Lewandowski. Z jednej strony wciąż strzela, ale z drugiej lata lecą, a młodzi w Barcelonie coraz mocniej go „podgryzają”…

Tak, ale Robert to instytucja. To profesor futbolu, albo monstrum jak mówią Hiszpanie. Jestem o niego spokojny. On tych goli jeszcze nastrzela. I w lidze hiszpańskiej, a może i w innej jeszcze.

Griezmann idzie do MLS, to samo się mówi o Salahu. Kto wie, niewykluczone, że Robert też tam wyląduje. Ale spokojnie: trochę jego goli jeszcze zobaczymy.

Mi się marzy jego setka w reprezentacji. Teraz ma 88 bramek.

Setkę to możemy wypić po drugim, wygranym meczu barażowym. Może nawet z Robertem. A już na poważnie: on ma już wszystko, ale… Z drugiej strony wciąż jest głodny. Bardzo by chciał pojechać jeszcze na mistrzostwa świata i mocno mu tego życzę.

To na koniec jeszcze o tych, których nie ma. Mówiło się głównie o Bartku Nowaku…

I Potulskim. Powiem tak: no można ich było powołać, ale z drugiej strony wszystkich wziąć się nie da. Dla niektórych są miejsca w drużynach młodzieżowych. Niech się tam pokazują, grają, świat na tych powołaniach się nie kończy. Jeszcze będzie okazja.

Generalnie ujmę to tak: to że ktoś dwa razy dobrze kopnął lewą nogą nie znaczy, że już ma w kadrze obsadzić lewą stronę. Spokojnie. Na niektórych przyjdzie jeszcze czas. A teraz zróbmy to co trzeba: awansujmy na mundial. To jest w tym momencie najważniejsze.

POLECAMY TAKŻE