Grabara stanął na jego drodze do sukcesu
Wobec kontuzji Łukasza Skorupskiego to Kamil Grabara stał się numerem jeden między słupkami bramki reprezentacji Polski. 27-latek bez wątpienia znajdzie się w podstawowym składzie na dzisiejszy mecz ze Szwecją. William Eskelinen przed kilkoma laty miał okazję dzielić z nim szatnię w Aarhus, o czym opowiedział w wywiadzie dla FotbollDirekt.
– Kamil i ja mamy wspólną historię. Sytuacja była dziwna, ponieważ ja, jako dotychczasowy pierwszy bramkarz, znalazłem się poza składem, mimo że miałem długi kontrakt, a klub miał wobec mnie plany. Doszło do sporu między mną a nim. On grał ze względu na swoją sytuację kontraktową – tak to już jest, gdy przychodzi się na wypożyczenie z klubu takiego jak Liverpool, że ma się zagwarantowany czas gry. – Nie byliśmy wtedy najlepszymi przyjaciółmi – przyznał szwedzki golkiper.
Grabara porównany do czołowego golkipera
– Jednak mieliśmy do siebie pewien rodzaj podstawowego szacunku, nie kłóciliśmy się. Ale oczywiście nie była to optymalna sytuacja. Pewnie dało się po mnie zauważyć, że byłem bardzo zły i zirytowany na klub, a on musiał osiągać wyniki. Jako bramkarz trenuje się w bardzo kameralnej grupie. Nie rozmawialiśmy zbyt wiele, ale nigdy nie kłóciliśmy się otwarcie. Po prostu nie lubiliśmy się, nie dogadywaliśmy się – dodał Eskelinen.
29-latek został zapytany także o to, do której gwiazdy porównałby swojego byłego rywala. – Przypomina chyba Donnarummę. To oczywiście dwa różne poziomy, ale on ma podobny charakter. Jest wysoki i potężny, zwłaszcza jeśli chodzi o grę w polu karnym – stwierdził bramkarz, który obecnie występuje w drugoligowym szwedzkim zespole Nordic United FC.









