Trzy kontrowersyjne przypadki Anglii. Czwartego nie będzie

Frank Lampard reprezentacja Anglii
Frank Lampard reprezentacja Anglii PressFocus

Kontrowersje uwielbiają reprezentację Anglii. W 1966 roku o emocje zadbał Geoff Hurst wespół z Gottfriedem Dienstem i Tofikiem Bachramowem, 20 lat później Diego Maradona w spektakularny sposób oszukał Alego Bin Nassera, a podczas mundialu w RPA Jorge Larrionda jako jedyny na stadionie patrzył w zupełnie inne miejsce. Dwukrotnie sędziowie rozstrzygali spory na niekorzyść Synów Albionu i tylko raz arbiter swoją decyzją wprawił w ekstazę kibiców wyspiarskiej kadry. Dzisiaj świat futbolu i technologia w nim obecna znajdują się na zupełnie innym etapie niż chociażby 11 lat temu, nie wspominając już o wydarzeniach sprzed ponad pół wieku. Anglicy mogą spać spokojnie – powtórka z rozrywki raczej im nie grozi.

  • 1966, 1986, 2010 – to daty, które do dzisiaj budzą wielkie emocje wśród angielskich kibiców
  • Gol-widmo Hursta, Ręka Boga Maradony i rozkojarzenie arbitrów prowadzących mecz w Bloemfontein ciągle są przywoływane, gdy mowa o kontrowersjach
  • Dzisiaj nie ma żadnych szans na powtórkę tych wydarzeń – świat futbolu i technologia w nim obecna są już na zupełnie innym etapie rozwoju

1966: Czy Tofik Bachramow miał rację?

Reprezentacja Anglii znakomicie prezentowała się podczas Mistrzostw Świata rozgrywanych na ich ziemi. Podopieczni Alfa Ramseya od pierwszego gwizdka turnieju w efektowny sposób wcielali w życia hasło Football is Coming Home (które do powszechnego użytku weszło dopiero 30 lat później). Synowie Albionu wygrali grupę, wyprzedzając Urugwaj, Meksyk i Francję, w ćwierćfinale okazali się lepsi od Argentyny, w starciu o finał wygrali z Portugalią, co pozwoliło im zmierzyć się z RFN w meczu o wszystko.

Strzelanie na Wembley w 12. minucie rozpoczął Helmut Haller, ale już sześć minut później Bobby Moore posłał celne podanie do Geoffa Hursta, który zaskoczył Hansa Tilkowskiego. Na kolejne trafienie kibice zgromadzeni na legendarnym londyńskim obiekcie musieli poczekać do 78. minuty, kiedy prowadzenie gospodarzom dał Martin Peters. Tuż przed ostatnim gwizdkiem regulaminowego czasu gry wyrównał Wolfgang Weber.

W pierwszej połowie dogrywki Alan Ball dograł do Hursta, który pokusił się o mocny strzał – piłka minęła golkipera, uderzyła w poprzeczkę i odbiła się w okolicach linii bramkowej, po czym Weber wybił futbolówkę na rzut rożny. Piłkarze Anglii fetowali trafienie, podczas gdy ich rywale twierdzili, że piłka nie przekroczyła w pełni linii. Sędzia Dienst nie widział dobrze tej sytuacji, więc skonsultował się z Tofikiem Bachramowem, który w tamtym spotkaniu pełnił funkcję arbitra liniowego. Radziecki sędzia zasygnalizował mu, że piłka przekroczyła linię, więc gol został uznany. Drużyna prowadzona przez Helmuta Schöna rzuciła się do ataku, jednak to Anglicy po raz kolejny umieścili futbolówkę w siatce i zdobyli swoje pierwsze, i jak na razie jedyne Mistrzostwo Świata. Bohaterem finału został Hurst, który popisał się hat-trickiem.

Chociaż od pamiętnych wydarzeń na Wembley minęło 55 lat, kontrowersje nadal są żywe. Dyskusje nie ustał – trudno jednoznacznie orzec, czy po strzale Hursta piłka przekroczyła całym obwodem linię bramkową. Powtórki telewizyjne nie pozwalają odpowiedzieć na to pytanie. W 1995 roku na uniwersytecie w Oxfordzie przeprowadzono badanie, zgodzie z wynikami którego trafienie nie powinno zostać uznane. Z kolei zgodnie z tym, co udało się uzyskać EA Sports, sędzia Dienst nie pomylił się w ocenie tamtej akcji. Kto ma rację? Anglicy są przekonani o swojej racji, natomiast Niemcy nigdy nie pogodzą się z decyzją arbitra.

1986: Czego nie widział Ali Bin Nasser

22 czerwca 1986 roku w ćwierćfinale MŚ w Meksyku spotkały się Anglia i Argentyna. Albicelsestes dzięki dubletowi Diego Maradony udowodnili swoją wyższość nad Synami Albionu. Klasa sportowa Boskiego Diego była niepodważalna, jednak sposób, w jaki trafił do siatki po raz pierwszy, miał niewiele wspólnego z uczciwą rywalizacją. Jeden z najlepszych piłkarzy w historii futbolu wzbił się w powietrze i uprzedził Petera Shiltona, który nie zdążył z interwencją. Argentyńczycy triufmowali – mimo protestów Anglików sędziaAli Bin Nasser nie dopatrzył się nieprzepisowego zagrania, a drugi z arbitrów tylko potwierdził jego decyzję. Strzelec gola stwierdził, że tę pamiętną bramkę zdobył “trochę głową, a trochę ręką Boga”.

Maradona połączył to wydarzenie z wojną o Falklandy, która miała miejsce cztery lata wcześniej:

Jako Argentyńczycy nie wiedzieliśmy, co planuje wojsko. Powiedzieli nam, że to my wygrywamy wojnę. Ale w rzeczywistości Anglia wygrywała 20:0. Było ciężko. Szum, jaki powstał wokół tamtych wydarzeń, sprawił, że wydawało się, że zamierzamy rozegrać kolejną wojnę. Wiedziałem, że to moja ręka. To nie był mój plan, ale akcja potoczyła się tak szybko, że liniowy nie zauważył, że wkładam rękę. Sędzia spojrzał na mnie i powiedział: „Gol”. To było miłe uczucie, rodzaj symbolicznej zemsty na Anglikach.

Bohater Argentyny wypowiedział się także w kwestii ewentualnych przeprosin:

Nigdy nie mówiłem o przebaczeniu. Powiedziałem tylko, że historii nie da się zmienić, że nie muszę nikogo przepraszać, bo to był mecz piłki nożnej, w którym na stadionie Azteca było 100 000 ludzi, dwudziestu dwóch zawodników, że było dwóch liniowych, że był jeden sędzia, że ​​Shilton niczego nie zauważył, musieli mu podpowiedzieć obrońcy. Historia została już napisana, nic nie może tego zmienić. Nigdy nikogo nie przepraszałem. W wieku czterdziestu siedmiu lat uważam, że przepraszanie Anglików jest głupie.

2010: Gdzie patrzył Jorge Larrionda?

To trafienie widzieli wszyscy. W 39. minucie spotkania Niemcy – Anglia, przy stanie 2:1 dla Die Mannschaft, sędzia Jorge Larrionda nie uznał prawidłowo zdobytego gola dla Synów Albionu. Piłka po strzale Franka Lamparda wyraźnie przekroczyła linię bramkową. Nie o centymetry, tylko o prawie pół metra! Manuel Neuer złapał futbolówkę, jednak chyba nawet w głębi duszy był przekonany, że nie zdołał uchronić swojej drużyny przed utratą drugiego gola. Piłkarze reprezentacji Anglii wznieśli ręce w górę w geście triumfu – uderzenie pomocnika Chelsea pozwoliło im wyrównać wynik meczu. Chwilę później radość osłabła. Arbiter nie wskazał na środek boiska.

Powtórki telewizyjne nie pozwalały na dyskusję – piłka po uderzeniu od poprzeczki wyraźnie odbiła się za linią. Ogromny udział w pomyłce Jorge Larriondy miał sędzia liniowy, który najprawdopodobniej nie obserwował bramki. Wtedy widziałby wszystko jak na dłoni i dałby znać prowadzącemu to starcie arbitrowi. Wydarzenia z Bloemfontein uznano w Anglii za największą kontrowersję od czasu Ręki Boga. Owen Gibson z Guardiana zwrócił uwagę, że goal-line technology odrzucono w marcu na zjeździe w Zurychu, a Joe Scarborough z NBC zauważył, że w przypadku tenisa z powodzeniem używa się systemu pozwalającego na uniknięcie podobnych, nieprzyjemnych wydarzeń.

Dzisiaj nie ma właściwie żadnych szans na powtórkę wydarzeń, które od lat budzą kontrowersje. Świat futbolu i technologia w nim obecna są już na zupełnie innym etapie rozwoju. Gol-widmo, Ręka Boga czy rozkojarzenie arbitrów nie mogą wpłynąć na końcowy wynik. Na Wembley Anglicy spróbują zrewanżować się Niemcom za 2010 rok, a Niemcy Anglikom za porażkę sprzed 55 lat. Kto okaże się lepszy? Spotkanie 1/8 finału Mistrzostw Europy rozpocznie się o 18:00.

Komentarze