Euro 2020. Niemcy mogli uniknąć klęski. Loew był uparty, piłkarze wątpili w jego pomysł

Joshua Kimmich
Joshua Kimmich PressFocus

– Niemcy mogli to Euro skończyć dużo lepiej, gdyby do zmiany trenera doszło już przed turniejem. Flick postawiłby na schematy z Bayernu, co bez wątpienia pasowałoby piłkarzom. Teraz machnęli ręką na pomysły Loewa, powiedzieli: OK, to jego ostatni turniej, zagrajmy tak, jak on chce. Ale robili to bez przekonania – mówi w rozmowie z Goal.pl Tomasz Urban, do niedawna ekspert telewizji Eleven Sports, jeden z najlepszych znawców niemieckiego futbolu w Polsce.

  • Reprezentacja Niemiec przegrała we wtorek z Anglią 0:2 i pożegnała się z Euro 2020 już na etapie 1/8 finału. To drugi kolejny wielki turniej, w którym Niemcy nie doszli nawet do najlepszej ósemki
  • Problemów, które toczą tamtejszą kadrę jest wiele. Przeanalizowaliśmy je z Tomaszem Urbanem
  • Pojawia się też pytanie, czy tak, jak grali Niemcy na Euro, będzie wyglądać gra Bayernu, gdy odejdzie z niego Robert Lewandowski

Euro 2020: zaskakująca niemoc Niemców

Niemcy zdominowali Anglików w pierwszej fazie meczu, a później okazało się, że są bezzębni. Który z tych fragmentów był bardziej zaskakujący?

Nie powiedziałbym, że w tym meczu był moment dominacji Niemców. Raczej to Anglicy dyktowali warunki i to oni pozwolili Niemcom na szarpanie się w ofensywie, aczkolwiek nie za wiele z tego wynikało. Odbiór Niemców w Niemczech jest bardzo negatywny. Ale jeśli już miałbym odpowiedzieć na pytanie, to zaskoczyła mnie bezradność tej drużyny w ofensywie. Poza okazją Muellera pod koniec meczu i sytuacyjnym strzałem Havertza pod poprzeczkę, to Niemcy nic sobie nie stworzyli. Miałem przeświadczenie, że Anglicy cały czas realizują swój plan, natomiast Niemcy nie do końca wiedzą, jak ich ugryźć. Gdy stracili bramkę, też nie było w ich poczynaniach widać jakiejś zdecydowanej reakcji, bo to, że Mueller znalazł się sam na sam z Picfordem wynikało z niecelnego podania Sterlinga. Ogólny obraz Niemców jest dość negatywny, bo w czterech meczach stracili siedem goli, więc widać, że defensywa mocno kulała. W dwóch z tych czterech gier nie strzelili nic, więc i ofensywa nie działała jak trzeba. W meczu z Anglią było widać wszystkie problemy Niemców, które ich trapiły przez cały turniej.

Jakie były oczekiwania w kraju przed tym turniejem? Niby wszyscy znaliśmy ostatnie problemy Niemców, wiedzieliśmy, że trafili do najsilniejszej grupy, ale jednak to Niemcy – wydaje mi się, że zbyt wielka potęga, też w znaczeniu historycznym, by oczekiwać jedynie awansu do drugiej rundy.

Pewnie, że to nie jest to, o czym myśleli. Nawet jeśli głośno nie mówiło się o tym, to jednak celowano tam w półfinał, w najgorszym razie najlepszą ósemkę. Brak ćwierćfinału na drugim turnieju z rzędu to potwarz. To się nie przydarzało we wcześniejszych latach. Myślę, że po cichu liczyli na dużo więcej, nawet jeśli mieli świadomość, że nie należą do ścisłych faworytów tej imprezy. Skończyło się tylko na jednym dobrym meczu, przeciwko Portugalii, gdy poderwali kibiców z miejsc.

Były sygnały, ale spóźniono pożegnanie Loewa

Tak jak mówisz, dla Niemców to drugi turniej z rzędu zakończony na 1/8 finału lub fazie grupowej. Można było przewidzieć taki scenariusz jakiś czas temu? Do mundialu w 2018 roku przystępowali jako mistrzowie świata i półfinaliści Euro 2016.

Dało się przewidzieć ryzyko, bo jednak w składzie są wyraźne dziury – na przykład na bokach obrony lub w ataku, gdzie brakuje klasycznego napastnika. Ale jednocześnie trzeba pamiętać, że Niemcy mają w swoich szeregach wielu klasowych piłkarzy, bardzo uznanych w międzynarodowej piłce, i to pozwalało wierzyć, że braki zostaną zatuszowane. Ja tylko przypomnę, że do mistrzostw w 2014 roku oni przystępowali bez boków obrony, bo w defensywie ustawili się czterema środkowymi obrońcami. Teraz braków nie udało się zatuszować. Najbardziej widoczna była nieobecność napastnika. Leroy Sane przyjechał w słabej formie, Serge Gnabry też nie był tym piłkarzem, którego znamy z Bayernu. Niczego dobrego nie dało też tej drużynie wkomponowanie Thomasa Muellera. Mam taką teorię, że Mueller w taktyce z klasycznym napastnikiem jest zupełnie innym zawodnikiem niż bez niego. On potrzebuje kogoś, kto zagra tyłem do bramki, z kim może “sklepać” akcję, komu może rzucić piłkę za linię obrony. Obserwując Muellera, jak grał w Bayernie, gdy nie było Lewandowskiego na boisku, gdy musiał grać jako wysunięty napastnik, te mecze nie były w jego wykonaniu zachwycające. Dla mnie kluczem dla powodzenia Niemców na Euro było to, jaki Loew będzie miał pomysł na Muellera. Okazało się, że nie miał żadnego. Wtłoczył go w ramy swojego systemu, swoją drogą też niechcianego przez piłkarzy, i Mueller miał bardzo słabe mistrzostwa. Nie odznaczył się ani liczbowo, ani nie odcisnął piętna na grze Niemców. Zmarnowana sytuacja przeciwko Anglii była znamienna. Loewowi się wyrzuca, że zmarnował trzy ostatnie lata, że kadra nie zrobiła kroku do przodu. Mówi się, że 2018 rok powinien być tym, w którym Loew musiał pożegnać się z reprezentacją, jeśli nawet nie 2016.

Sprowokowałeś to pytanie – czy tak sobie wyobrażasz Bayern bez Roberta Lewandowskiego? Jak Niemców z wczorajszego meczu?

Nie, bo w klubie masz możliwość reakcji. Jak nie masz napastnika, to sobie go po prostu kupisz. W kadrze nie ma takiej możliwości, bo Niemcy nie mają odpowiedniej klasy “dziewiątki”. Gdy Bayern straci Lewandowskiego, powalczy może o Lukaku, może Haalanda, może ktoś jeszcze w tym czasie się objawi.

Niemcy po Euro 2020, czyli jak będzie wyglądać “nowe”

Wiemy, że zmienia się teraz selekcjoner. Ale poza tym dojdzie do dużej rewolucji w kadrze?

Na pewno zmieni się ustawienie. Flick powróci do grania czterema obrońcami, Niemcy będą grać 4-2-3-1 lub 4-3-3. Z kadrą pożegna się też kilku piłkarzy. Wczoraj “Bild” pisał, że jednym z nich będzie Toni Kroos, choć ja myślę, że nawet gdyby sam nie podjął takiej decyzji, miałby ciężko o grę u Flicka. Nie jest to zawodnik stworzony do agresywnego, wysokiego pressingu, a obstawiam, że Flick będzie stawiał na sprawdzone schematy z Bayernu. Czyli: zabetonuje środek pola w postaci Kimmicha, który na pewno nie będzie grał na boku, doda Goretzkę i być może przed nimi Muellera. Myślę, że nadejdzie czas młodych. Na prawej obronie szansę dostanie Ridle Baku, bo to pozycja deficytowa. Dużą rolę może odegrać Jamal Musiala albo Florian Wirtz. Oblicze kadry będzie się zmieniało, natomiast co istotne – wokół drużyny panować zacznie zupełnie inna atmosfera. Niemcy darzą ogromną sympatią Hansi Flicka, co się przełoży na odbiór reprezentacji. Ta dostanie spory kredyt zaufania, pojawi się euforia. Do totalnej rewolucji jednak nie dojdzie, bo Niemcy nie mogą sobie na nią pozwolić. Nie ma materiału, by wymienić całą kadrę, lub chociaż jej połowę. Spodziewam się raczej ewolucji.

Podpisałbyś się pod teorią, że Joachim Loew nie był takim magiem, za jakiego w pewnym momencie można było go uważać, a być może większy procent zasług powinien iść na konto Hansiego Flicka? Wiemy jak wyglądały ścieżki obu panów po ich rozstaniu.

Nie do końca. Jednak mistrzostwo świata w 2014 roku idzie na konto Loewa, który był głową tego projektu. Hansi Flick odegrał tam ogromną rolę, ale nie deprecjonowałbym Loewa. To, co obserwowaliśmy później, to raczej wyczerpanie pewnej formuły. Loew stępił pewne zmysły potrzebne w prowadzeniu drużyny. Wczoraj były do niego duże pretensje o brak przeprowadzanych zmian mimo niekorzystnego wyniku, brak chęci wpłynięcia na obraz meczu, rozruszania ataku. Czekał do końca, trzymał się uparcie systemu z trzema obrońcami, mimo że piłkarze bardzo niechętnie na niego spoglądali. Ale nie sprowadzałbym dyskusji do poziomu, że wszystkie sukcesy to był Flick, a Loew był tylko figurantem. Swoje zasługi ma, a problemem okazało się to, że zbyt długo był na stanowisku. To trzeba było szybciej przeciąć, najpóźniej w 2018 roku.

Hansi Flick, czyli co by było, gdyby…

Ale rozumiem, że twoim zdaniem gdyby Flick przejął kadrę przed Euro, szanse Niemców na lepszy występ wzrosłyby?

Myślę, że tak. Jak się zmienia trenera, jest często efekt nowej miotły. Flick postawiłby na schematy z Bayernu, co bez wątpienia pasowałoby piłkarzom. Teraz machnęli ręką na pomysły Loewa, powiedzieli: OK, to jego ostatni turniej, zagrajmy tak, jak on chce. Ale robili to bez przekonania. Poza tym Flick to inna osobowość, to świeżość w kadrze. To człowiek, którego wszyscy uwielbiają, z wszystkimi ma dobry kontakt. Atmosfera wokół drużyny byłaby inna, co też miałoby znaczenie. Może przełożyłoby się na lepsze nastawienie do grania. Ale nie zapominajmy w tym wszystkim, że pewnych rzeczy nawet Flick nie przeskoczy. Niemcy mają swoje problemy kadrowe i ktokolwiek ją poprowadzi, nie będą na dziś drużyną, którą można jednym tchem wymieniać w gronie topowych faworytów. Dla Flicka największym problemem będzie znalezienie kogoś, kto będzie imitował rolę Roberta Lewandowskiego w Bayernie. Timo Werner to inna charakterystyka, inaczej trzeba się pod niego ustawiać. To z kolei determinuje postawę Thomasa Muellera. Flickowi będzie trudniej niż w Bayernie. Nie kupi sobie napastnika, a będzie musiał go wymyślić lub przysposobić kogoś innego.

A nie dziwi cię decyzja Flicka? Wiemy, że najlepsi trenerzy na świecie raczej uciekają od piłki reprezentacyjnej, bo najwięcej gry o stawkę jest w klubach.

Zdecydowanie tak, to posada drugiej kategorii. Ale po pierwsze różne są powody, dla których trenerzy decydują się na takie, a nie inne ruchy, tak samo jak różne są powody piłkarzy podpisujących kontrakt z jakimś klubem. Często sobie myślimy: po co on tam idzie, skoro to żaden awans, tymczasem wybory są determinowane przez różne okoliczności. Niekoniecznie związane ze sportem. Nie każdy chce przede wszystkim więcej osiągnąć lub więcej zarobić. Dla niektórych ważne jest otoczenie, albo więcej czasu wolnego. W przypadku Flicka to też mogło mieć znaczenie – chęć poświęcenia większej ilości czasu rodzinie. W Bayernie wygrał wszystko, co mógł wygrać. Był zmęczony wewnętrznymi tarciami w klubie i pełzającym konfliktem z Hasanem Salihamidziciem, dostał dobrą ofertę z kadry Niemiec i pewnie uznał, że to dla niego w tej chwili jest najlepsza opcja. Zresztą przy kadrze już był, wie co i jak, zna wszystkie korytarze w DFB. Patrząc pod kątem sportowym praca w klubie jest dużo bardziej prestiżowa, jest się cały czas pod prądem i ma się codzienny kontakt z piłkarzami, ale prawdopodobnie Flick już tego nie potrzebował.

Co dalej?

Jakie znaczenie dla niemieckiej kadry ma zwycięstwo w tegorocznym młodzieżowym Euro? Teoretycznie to pokazuje, że jest jakiś narybek, a praktycznie w 2017 roku, na chwilę przed trwającą właśnie wielką smutą, Niemcy też wygrywali ten turniej.

To dobre pytanie, bo pomimo tego, że znów wygrali młodzieżowe mistrzostwo Europy, w ich kadrze za wielu piłkarzy, którzy z miejsca wskoczyliby do pierwszej reprezentacji nie ma. Możemy mówić o Florianie Wirtzu i Ridle Baku, ale to wszystko. Stąd te pomysły na reformę szkolenia i rozgrywek juniorskich, stąd głosy, czy obecna droga ma sens. Euro U-21 pokazuje przy okazji kunszt Stefana Kuntza, który potrafi z piłkarzy o nie najwyższej marce uformować bardzo dobry zespół, ale to się nie przekłada na dobór piłkarzy do pierwszej kadry. Niemcy mają zaplecze, ale ono nie jest wielkie. Spójrzmy na przykład na ich bramkarza Dahmena – to rezerwowy Mainz. Inni też nie mają stałego miejsca w składach swoich drużyn. Nie ma zatem prostego przełożenia, że skoro wygrali turniej młodzieżowy, to czeka ich świetlana przyszłość.

Jak widzisz przyszłość Joachima Loewa?

Ktoś się prawdopodobnie na niego skusi. Może nie na rynku niemieckim, ale międzynarodowym. Ma całkiem solidną przeszłość, aczkolwiek na niwie klubowej szału nigdy nie zrobił. Jeśli nie sięgnie po niego nikt z topowych klubów, można sobie łatwo wyobrazić, że pojedzie “na saksy” – uczyć gry w piłkę Arabów, Amerykanów albo Chińczyków. Ale w najbliższym czasie pewnie będzie chciał odpocząć. Pojawiły się jakieś plotki, że niby ma jakieś sygnały z Hiszpanii, może nawet z Realu, ale włożyłbym to między bajki. Gdybym miał obstawiać, to Loew nie będzie miał problemu ze znalezieniem klubu – jeśli oczywiście w ogóle będzie chciał jeszcze wrócić na ławkę – ale to raczej schyłek jego kariery.

Komentarze