Sousa: byłem na meczach we Włoszech i Niemczech. Inne śledził mój zespół

Paulo Sousa na konferencji prasowej
Paulo Sousa na konferencji prasowej fot. Łączy Nas Piłka

Paulo Sousa wziął udział w pierwszej konferencji podczas październikowego zgrupowania. Wypowiedział się na temat obserwowania z trybun spotkań Ekstraklasy czy o licznych absencjach w drużynie.

Pożegnanie Fabiańskiego

Rozmawiałem z Fabiańskim. Chce się skupić na grze w klubie. Prezes Boniek jakiś czas temu przekazał mi, że jest taki pomysł. Nowy prezes zgodził się z takim rozwiązaniem i ja też. Sądzę, że taki zawodnik, który przeżył ważne chwile w kadrze powinien odebrać taki hołd za wszystko, co zrobił dla siebie i dla kraju. Nie musi to być coś bardzo szczególnego.

Matty Cash w reprezentacji Polski

Jak wspominałem, w tym przypadku nie jest jeszcze formalnie Polakiem. Zgodnie z komunikatem, który przekazał nasz prezes, gdy skończy się praca papierkowa, to decyzja należy do selekcjonera. Matty Cash o świetny gracz i trzeba podjąć decyzję na jego temat. Tyle mogę na ten moment powiedzieć. Trzeba skupić się na graczach, których posiadamy obecnie.

Śledzenie meczów reprezentantów z trybun

Byłem w Niemczech i we Włoszech. Wszystkie mecze, które mogłem obejrzeć, oglądałem na żywo. Te, na których nie mogłem się pojawić, oglądałem dzięki oprogramowaniu, które mamy. Niektórzy zawodnicy na niektórych pozycjach mogą być dla nas istotni teraz lub w przyszłości. Ich właśnie śledzimy. Większość naszych zawodników gra za granicą. Na początku mojej pracy dla reprezentacji Polski oglądałem więcej krajowych rozgrywek, bo nie można było podróżować, by oglądać mecze na żywo. W moim zespole jest wystarczająco dużo osób, by śledzić rozgrywki na całym świecie i zawodników mogących dostać szansę, by zagrać w reprezentacji. Jak wspominałem, staramy się otworzyć nieco na zawodników w kręgu naszego zainteresowania, jest ich około sześćdziesięciu. Nie mogę być wszędzie, dlatego muszę priorytetyzować, podejmować decyzję o powołaniach. To chyba zrozumiałe, zarówno dla mnie, jak i dla państwa. To wszystko jest częścią naszej pracy. Musimy podejmować decyzje i jesteśmy przekonani, że są one właściwe.

Urazy Recy, Rybusa i Drągowskiego

Niestety, Rybus i Reca nie będą mogli do nas dołączyć ze względu na kontuzje. Jutro dowiemy się więcej na temat Drągowskiego. Sądzę, że ma co najmniej naciągnięty miesień, potrzebne są dalsze badania, by dowiedzieć się, czy dowołanie kogoś na tę pozycję jest konieczne. Jeśli Drągowski nie będzie gotowy, zastanowimy się nad dowołaniem kogoś, bo Fabiański zagra tylko z San Marino. Jeśli zaś chodzi o lewą obronę, mamy trochę możliwości. Na przykład Gumnego. Możemy też tam zagrać obecnymi skrzydłowymi lub przenieść graczy ze środka pola. Nie będzie z nami również Nicoli. Przechodzi obecnie przez trudny moment, rozumiemy, że chce być przy rodzinie. Damy mu tyle czasu, ile potrzebuje. Wspieramy go. Mamy nadzieję, że szybko wróci.

“Żaden mecz nie jest rozgrzewką, również ten z San Marino”

– To, co pokazywaliśmy do tej pory, jeśli chodzi o przewodzenie w ramach drużyny, w naszym modelu gry nie ma “rozgrzewek”. Są tylko mecze, które musimy wygrać. Zależy to też od tego, w jakim stanie będą zawodnicy po tym tygodniu. To wszystko będzie bardzo istotne w ciągu 2-3 dni na początku zgrupowania. Ważne jest, by mieć zespół, będziemy podejmować decyzje dopiero wtedy. Z taką samą mentalnością zagramy przeciwko San Marino, jak zagraliśmy przeciw Andorze. Musimy wziąć na siebie odpowiedzialność i za każdym razem grać na najwyższym poziomie. Koniec jednego meczu, to początek drugiego. Skupienie na zwycięstwie będzie od samego początku. Musimy naciskać, tworzyć sytuacje blisko wrogiej bramki i wygrać spotkanie. To mentalność, jaką chcę widzieć u zawodników.

Skład zależy od tego, jak zaprezentują się zawodnicy. Jutro mamy ostateczne testy z naszymi lekarzami. Tak, żeby zakończyć proces planowania w tym tygodniu. Podejmiemy decyzję w trakcie tygodnia. Chciałbym wykorzystać graczy, którzy do tej pory nie mieli wielu okazji, by byli włączeni w grę drużyny, by brali udział w rywalizacji wewnątrz drużyny, jak to miało miejsce z Damianem, może się to kończyć istotnym występem, jak w meczu z Anglią. Muszą być zmotywowani i brać udział w procesie. Muszą wiedzieć, że mogą wziąć udział w każdym meczu.

“Potrzebujemy Szymańskiego na skrzydle, a w klubie gra inaczej”

Szymański był już powołany poprzednio. Miał kontuzję, poważne zapalenie. Poprosił nas, żeby móc się zregenerować podczas zgrupowania. Ustaliliśmy to z lekarzem. Nie chcę się powtarzać. Już o tym mówiłem. Chcemy, by grał u nas na skrzydle, a w klubie gra na środku. My gramy nieco inaczej, z kolei liczba zawodników w środku, którą mamy sprawia, że podejmujemy decyzję w oparciu o innych graczy, a nie o niego. Ma sporą jakość, nie przeczę temu. Ale ze względu na wyżej wymienione czynniki musimy patrzeć na resztę graczy.

“Liczę, że w listopadzie powołam i Milika, i Piątka”

– Nie mamy hierarchii, ani wśród napastników, ani wśród pomocników, ani obrońców. Na początku zawsze jest trudno zrozumieć decyzje nowej ekipy, nowe koncepcje. Może państwo pamiętają, że z Glikiem było inaczej, gdy zaczynaliśmy pracę. Zmieniliśmy tę koncepcję przez to, co pokazał. Nie możemy wyłączyć go teraz z drużyny. Jeśli chodzi o hierarchię, zawodnicy grają w konkretnych klubach… To nie kwestia hierarchii. Chodzi o to, co pokazują i co dają drużynie. Jak pomagają drużynie zwyciężać. Co najważniejsze, w reprezentacji ważni są wszyscy: ja, mój zespół i gracze. Zespół musi być skupiony, gotowy do gry i dawania wyników.

Chciałbym mieć do dyspozycji wszystkich napastników, również Świerczoka, ale nie miałem i mam nadzieję, że niebawem do nas dołączy. Im więcej rotacji w trakcie zgrupowania, tym lepiej. Ale Piątek nie jest na tym poziomie, co Arek. Milik gra więcej i jest bardziej zmotywowany. Z kolei mniej trenuje niż Krzysztof. Mam jednak nadzieję, że w listopadzie będą obaj z nami.

Pomysł zgrupowań dla piłkarzy Ekstraklasy

– Kiedy ich powołujemy, oni wyjeżdżają za granicę. Reprezentacja to jest platforma, na której zawodnicy mogą się pokazać, podobnie jak w klubach. Z tego powodu chcę zwrócić się do Legii Warszawa, podkreślić, co robią dla polskiej ligi. Również nie korzystają ze zbyt wielu Polaków i radzą sobie bardzo dobrze, tworzą wartość. Właściciel Legii to zresztą mój przyjaciel, dlatego zwracam się do nich. Doceniam to, co robią i jednocześnie gratuluję im. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie im szło równie dobrze, ale skupiamy się na rozwoju zawodników. Od początku pokazuję, że sam sprowadzam nowe twarze, by nieco oswoić nowych zawodników z poziomem, którego oczekujemy i który chcielibyśmy, by osiągali. Kluby potrzebują takich informacji z wyprzedzeniem, ale nie ma tu hierarchii.

Ci, którzy mogą wystąpić na najwyższym poziomie to ci z powołaniami. Biorę też pod uwagę młodych piłkarzy w kontekście przyszłości, ale nie chodzi tylko o ich umiejętności, ale i osobowości. Budujemy zespół i jesteśmy na dobrej drodze, by mieć świetną atmosferę w zespole. Spędzamy ze sobą tylko krótkie okresy, dlatego jest to tak ważne. Nie możemy skupiać się wyłącznie na kwestiach taktycznych czy technicznych.

– Nie myślę o sobie, tylko o polskiej piłce. Drużyna narodowa musi być ponad wszystkimi. Wymiana pomysłów, metod z kolegami, to już się dzieje. Już doszło do tego w różnych przypadkach. Gdy kończyłem piłkarską karierę, pracowałem przez 6 lat w Portugalskim Związku Piłki Nożnej jako trener UEFA. Przez wymianę idei można wzrastać, uczyć się. Jest to coś oczywistego, to obowiązkowe. Jeśli chodzi o zawodników, rozgrywają coraz więcej spotkań, więc trudniej znaleźć miejsce w kalendarzu, by się zebrać. Ale jeśli chcemy poważnie myśleć o polskim futbolu, uważam, że to odpowiedni sposób.

Potrzebujemy zgromadzić zawodników, którzy mają w przyszłości mieć szansę do gry w reprezentacji. Musimy ich motywować, dawać nowe pomysły, tak, by byli gotowi do gry w momencie powołania. To będzie wszystko pozytywne dla klubów, zawodników. Dla mnie z kolei najważniejsze jest, na jakich pomysłach i ideach mogę pracować, co mogę stworzyć dla graczy, by się rozwijali. Pokazywać im poziom, jakiego od nich oczekujemy.

“Jestem w kontakcie z drużyną Puchacza”

– Byłem w kontakcie z Unionem Berlin, z trenerem także. Byliśmy zresztą rywalami w szwajcarskiej lidze. Jego problemem nie jest dyspozycja fizyczna, bo to jedna z jego największych zalet, ale teraz jest to kwestia czasu. To zawodnik wiedzący, co musi poprawić, zwłaszcza w kwestii organizacji obrony, gdzie musi pokazać większe atuty. A w ofensywie musi grać na wyższym poziomie, więcej asystować, ale pod względem technicznym jest znakomity. Puchacz też był w Ekstraklasie, sprowadziliśmy go i już w niej nie gra. Moi poprzednicy również dawali graczom szansę na wyjazd za granicę.

Zmiany na wahadłach spowodowane przez urazy

– Myśleliśmy o nich, nie dopiero teraz, ale już wcześniej. Chcieliśmy dwóch graczy grających szeroko, ale obecnie nie mamy zbyt wielu możliwości odnośnie skrzydłowych. Przyglądamy się im charakterystykom, staramy się wyciągać jak najwięcej. To już się dzieje, zwłaszcza w czasie meczów. Myśleliśmy też o zmianie stron, by skrzydłowy grał na lewej stronie, ale moglibyśmy tu pomyśleć co nieco w kontekście przyszłości. Obecnie skrzydłowych potrzebujemy bardziej liniowo, niekoniecznie wchodzących do środka.

Mamy dobrych graczy na środku, potrzebujemy silniejszych skrzydeł. Pozwalają przyspieszyć grę i posyłają podania w pole karne. Tego poszukujemy. “Franek” jako playmaker, a nie na skrzydle, pokazał się świetnie z Albanią. To gracz, który mocno prze do przodu, ma świetny timing. Jedna z bramek Adama Buksy padła przecież z dośrodkowania lewą nogą. Na dziś taki jest pomysł – postawić na graczy posiadających piłkę dominującą na ich skrzydle. Nie można zmieniać też zbyt wielu pomysłów, zbyt często. Chcemy pewnej spójności w grze. Tak, żeby osiągane wyniki były bardziej powtarzalne. To może potrwać nieco dłużej, ale dzięki temu otrzymamy więcej danych.

Dlaczego dał piłkarzom dodatkowy dzień wolnego?

– Bo na to zasługują. W klubach, gdy podejmuję decyzję, po meczu następuje dzień wolny. Zawodnicy poddają się odnowie przez 48-72 godziny. Dla mnie najważniejsza jest część mentalna, tak, by zdążyli odpocząć i skupić się tylko na piłce. Mamy cały tydzień na trening. Najpierw daję im okazję, by spotkali się z rodzinami i rozwiązali kwestie formalne. Gdy przyjeżdżamy do Warszawy, oni muszą spotkać się z prawnikami, wziąć udział w sesji zdjęciowej, więc dajemy im tę możliwość. Zauważyłem też, że zorganizowali się między sobą, by się spotkać, a jutro będą tu wszyscy, by wziąć udział w testach medycznych.

Cele na najbliższą przyszłość

– Celem jest zawsze wygrywanie spotkań. To moje motto. Czasami się to udaje, a czasem nie. Jak powiedziałem, poszukuję stabilności. Musimy być bardziej konsekwentni. Mieliśmy trudne chwile, ale mentalność jest bardzo dobra w tej chwili. Staram się motywować graczy, by skupiali się na wygrywaniu każdego spotkania. Już mają myśleć o meczu z San Marino, a następnie o kolejnych. Po eliminacjach, zobaczymy, gdzie będziemy.

Reprezentacja Paulo Sousy w sobotę zmierzy się w spotkaniu z San Marino, a następnie czeka ją wyjazd do Albanii.

Komentarze