Lionel Messi wreszcie ma drużynę

Reprezentacja Argentyny
Reprezentacja Argentyny PressFocus

Musiały minąć całe lata, by Lionel Messi mógł powiedzieć, że gra w drużynie. Oczywiście mam na myśli drużynę nazywaną reprezentacją Argentyny, bo z klubem raczej wielkich problemów (do 2020 roku) nie miewał.

  • Reprezentacja Argentyny prezentuje się świetnie w ostatnim czasie. W eliminacjach do MŚ pewnie pokonała Urugwaj 3:0
  • Albicelestes to już nie tylko Lionel Messi. Wokół mistrza zgromadzili się ciekawi piłkarze
  • Argentyna znowu może być jednym z faworytów do wygrania mundialu

Lionel Messi i reprezentacja Argentyny – odrodzenie

Komentując niedawno mecze Argentyny już po Copa America 2021 nie sposób nie zauważyć zmiany, jaka dokonała się w grze tej ekipy. Po pierwsze, grają i ogląda się to całkiem przyjemnie (szczególnie mecz z Urugwajem). Po drugie, nie rzucają desperackich piłek do przodu z błagalnym “Leo, zrób coś, biją”, jak to do niedawna bywało. Po trzecie, sam mistrz, czuje, iż znalazł się w otoczeniu reprezentantów godnie nawiązujących do dawnych argentyńskich tradycji bad bossów. 

Skąd ten entuzjazm? Czyżby od finału Copa America mnie trzymało? Wtedy się zaczęło, teraz nabiera rumieńców. Któż to takim entuzjazmem mnie napawa? Ano nowi! Emiliano Martinez, Rodrigo De Paul i Lautaro Martinez – bo to oni wlali nową energię do reprezentacji Argentyny, to dzięki nim warto oglądać Albicelestes z jakiegoś innego powodu niż “kolejny mecz z udziałem Messiego”.
Martinez wskoczył do bramki po trwającym trzy lata bezkrólewiu po Sergio Romero. Różnych bramkarzy próbowano w międzyczasie, ten dobry na linii, ów na przedpolu, lecz żaden z nich (trzech ich było) nie wnosił do gry zdecydowania, drapieżności i pewności. Grający od dekady na Wyspach Emiliano Martinez to prawdziwy kozak jakiego szukano w Argentynie od dawna. Strzał w dziesiątkę obecnego selekcjonera!

Rodrigo De Paul ma 27 lat. Żaden to nieodkryty talent, gra w Europie od kilku sezonów. Debiutował w kadrze już parę lat temu, ale to Lionel Scaloni zrobił z niego szefa drugiej linii Argentyny. De Paul gra ostro, bezczelnie, rywalom się nie kłania a przy tym rzuca wyborne podania i na boisku kapitalnie dogaduje się z Messim! A to najważniejszy dziś warunek powodzenia w reprezentacji Argentyny.
De Paul okazuje się dzisiaj piłkarzem niemalże klasy Makelele za plecami Zidane’a w Realu Madryt (wiem, wiem, trochę się rozentuzjazmowałem). Czyści, osłania, odbiera piłki, naprawia po stracie. Jego gra jest tak dobra, że w zasadzie trudno sobie przypomnieć kto przed nim grał na środku pomocy w Argentynie! Leandro Paredes – ten cudowny dzieciak argentyńskiego futbolu, milioner za młodu sprawia dzisiaj wrażenie puzzla włożonego do układanki, w której jest zaledwie tłem albo klockiem “ramkowym” czyli najłatwiejszym do uzupełnienia. Za to De Paul to płuca i serce drużyny. Ani się obejrzeliśmy, a zaczął wyrastać na zawodnika nr 2 w reprezentacji. A jeśli ktokolwiek miałby piłkarzowi Atletico Madryt zabierać splendor to chyba już tylko Lautaro Martinez z Interu. 24-letni napastnik skasował konkurentów walczących o schedę po armii rówieśników Messiego. Wiadomo że, najlepszym, a zarazem najbardziej pechowym partnerem asa PSG był Gonzalo Higuain. Sergio Aguero nigdy nie spełnił oczekiwań o magicznym duecie z fenomenalnym “Pulgą”. O zastępach innych nawet nie ma co wspominać, jeśli królowie strzelców Serie A i Premier League nie dali rady…

Ale już Lautaro dał, mało tego, z meczu na mecz jego bezczelna pewność siebie zdaje się czynić cuda w relacji do tradycyjnie wycofanego Messiego. Sam Messi się zmienił. To on jest teraz weteranem, kapitanem i liderem. Ma mówić to mówi, uspokaja kiedy młodsi i krewcy tracą głowy. Leo rządzi ale dobry władca musi mieć pod ręką grupkę książąt do pomocy. I wygląda na to, że znalazł ich w najmniej spodziewanej konstelacji: bramkarz-środkowy pomocnik-center. Z dawnych przybocznych ostali się już tylko Nicolas Otamendi i Angel Di Maria, zaś cała reszta to solidni wyrobnicy do haratania. Nie ma miejsca i czasu na ich popisy. Zdrowe byki mają się meldować. Wbrew stereotypom, tak zwykle wyglądała reprezentacja Argentyny. Maradona, Bochini, czy inny artysta w otoczeniu solidnych drwali. Ba, Brazylia z 2002, którą tak dobrze wspominamy ze względu na tercet Rivaldo-Ronaldinho-Ronaldo, w gruncie rzeczy oparta była na dużych, silnych i topornych zawodnikach typu Lucio, Roque Junior, Gilberto Silva, Kleberson.

Messi w 2021 roku ma obok siebie partnerów tyleż silnych fizycznie (w porównaniu z Francuzami czy Anglikami i tak słabszymi) ale wreszcie silnych mentalnie. Kiedy porównuję sobie Lautaro Martineza u boku Messiego z Higuainem czy Aguero to widzę gracza może i słabszego technicznie, ale bezczelnie pewnego siebie, traktującego najlepszego gracza XXI wieku jako kolegę z ekipy, a nie boga futbolu.
Lautaro gra z Messim klepki, przepuszcza piłkę między nogami, jakby znali się od lat. De Paul ciągle jest z nim w dyskusji, widać, że to zawadiaka, ale szanuje mistrza i zdaje się wyrastać na jego “człowieka zaufania”. Z Martinezem za to sytuacja jest jeszcze ciekawsza, w trakcie meczu panowie praktycznie nie mają kontaktu, bo są stale oddaleni o kilkadziesiąt metrów. 

Emiliano widać, że jest tak mocnym typem, że nie potrzebuje głaskania po głowie. Scaloni już dostrzegł chemię między bramkarzem i stoperem Romero, w efekcie ci grają najbliżej siebie, a Otamendiego wypuścił nieco wyżej, agresywniej. Romero jest większy, spokojny w interwencjach, Otamendi to dzikus, ale i ten trójkąt powoli się dociera.

Reprezentacja Argentyny znowu faworytem?

Czy ta Argentyna AD 2021 jest najlepsza w Ameryce Łacińskiej? W zasadzie tylko Brazylia może im dzisiaj podskoczyć, ale na Niemców, Włochów czy Francuzów nie wiem czy są już aż tak mocni. Jeszcze kilka zgrupowań, jeszcze kilka korekt. Na przykład Leandro Paredes, stale łapie faule, jako defensywny pomocnik jest nieporównywalnie mniej efektywny niż N’Golo Kante, Jorginho czy Sergio Busquets, po prostu słaby w odbiorze, a to determinuje jego postawę w całym meczu, w którym jeden błąd może położyć pracę całej drużyny. W efekcie – mam wrażenie – Paredes gra usztywniony, schematycznie i przewidywalnie jak Grzegorz Krychowiak.

Dobrze dzieje się z doborem rezerwowych – Papu Gomez, Angel Correa, Joaquin Correa w roli dyżurnych dublerów robią świetną robotę. Boki obrony za to ciągle poniżej oczekiwań. Oczywiście na Boliwię, Ekwador czy nawet Urugwaj jest dobrze, ale na walkę o mistrzostwo świata to jednak nie ten rozmiar kapelusza. Z drugiej strony taki Gonzalo Montiel ma dopiero 24 lata i karierę w Sevilli rozpoczął raptem kilka miesięcy temu, zatem do mundialu w Katarze powinien nazbierać szlifów niezbędnych do rywalizacji z najlepszymi na świecie. Rywalizujący z nim Molina jest o rok młodszy a jego staż w Udinese zaczął się w 2020 roku, czyli podobna sytuacja. Zatem raczej optymizm w kontekście MŚ 2022, niż zamartwianie się z powodu braku nóg do kopania.

I pomyśleć, że optymizm związany jest z trenerem typu “na chwilę, bo tanio, bo nie ma kasy i chętnych”. Były też obawy, ile gwiazd z pokolenia 1987-88 będzie w ogóle chciało dalej grać w kadrze. A tu bez Banegi, Higuaina, Romero, ze zmarginalizowanym Aguero Argentyna gra najlepszy futbol od czasów Gerardo Martino. Inna sprawa, że dzisiaj te trzy finały z rzędu naprawdę nie wyglądają źle po tym jak zagrała albo w jakim stylu grała Argentyna na mundialu w Rosji czy podczas Copa America 2019. 

Komentarze