Jagiellonia nie składa broni. Powalczy o mistrzostwo
Jagiellonia Białystok notuje tej wiosny ewidentny kryzys. Wydawało się, że będzie faworytem do mistrzostwa Polski, a tymczasem notuje piąty kolejny mecz bez wygranej. Sobotnie starcie z Piastem Gliwice zakończyło się sensacyjną porażką 1-2. Problemem nie jest tylko wynik, bowiem rywal był zwyczajnie lepszy, co szczególnie martwi Adriana Siemieńca.
Mimo bardzo słabej serii, sytuacja w tabeli wciąż jest dla Jagiellonii dobra. Traci do liderującego Zagłębia Lubin trzy punkty, a w zanadrzu ma jeszcze zaległy mecz. Jeśli Miedziowi przegrają z Lechem Poznań, białostoczanie wciąż mogą zrównać się z nimi punktami.
Trudno w tym momencie wyobrazić sobie jednak, aby Jagiellonia wróciła do seryjnego wygrywania. Liczy na to Siemieniec, który uważa, że jego drużyna jeszcze odpali. Potrzebuje do tego odpowiedniego nastawienia.
– Dziś jest trudny moment z perspektywy oczekiwań, bo te są większe, podobnie jak presja, ale wyolbrzymianie nic nam nie da. Sport taki jest, sportowcy i drużyny przegrywają, czasami seriami, ale liczy się ten, który się nie poddał, ukształtował i wyciągnął wnioski. Każdy przegrywa, jeszcze niejeden mecz przegram, stracę pracę, tak samo z zawodnikami, jeszcze nie raz nie trafią w bramkę czy popełnią błąd, ale jak się nie poddasz, to będziesz się cieszył.
– To nie jest moment, gdy spadasz z ligi czy coś się kończy. Nasze nastawienie jest kluczowe, bo wiele meczów przed nami. Jeśli będziemy mieli odpowiednie nastawienie, to wtedy ta drużyna po prostu odpali. Czasami pewne zbiegi okoliczności się zbiorą, trzeba to rozumieć, iść naprzód i wierzyć, że kolejny mecz będzie lepszy – wyjaśnił Siemieniec, cytowany na portalu X przez Jakuba Seweryna.









