Jordi Sanchez wspomina pobyt w Japonii. „Byłem najlepszy w drużynie”
Wisła Kraków w zimowym oknie transferowym zdecydowała się tylko na jedno wzmocnienie. Do klubu trafił napastnik, o jakiego od dłuższego czasu prosił Mariusz Jop. Ostatecznie wybór padł na znanego z gry w Ekstraklasie – Jordiego Sancheza. Hiszpan dołączył do zespołu na zasadzie wolnego transferu. Wcześniej od lipca 2024 roku grał w japońskim Hokkaido Consadole Sapporo.
Przygoda w Kraju Kwitnącej Wiśni nie potoczyła się po myśli 31-latka. Sanchez grał mało, czego dowodem jest tylko 20 meczów, w których zdobył 2 gole. Łącznie w barwach japońskiego klubu rozegrał 651 minut. W rozmowie z Przeglądem Sportowym opowiedział, dlaczego nie grał więcej. Przeszkodziły mu w tym układy, polityka, a także „piłkarska mafia”.
– Pobyt w Japonii nauczył mnie dużej skromności i podejścia do pewnych rzeczy. Pracowałem ciężko na każdym treningu, dawałem z siebie wszystko, ale wiedziałem, że jak przyjdzie weekend, to nie dostanę wystarczająco minut na grę. To było niesprawiedliwe – zaczął.
- Zobacz także: Jordi Sanchez: To dlatego wybrałem Wisłę! [NASZ WYWIAD]
– Jestem przekonany, że byłem przygotowany i miałem odpowiednie umiejętności, aby zostać w lidze japońskiej wiele sezonów. Jednak przez układy, politykę, prezesa i panującą tam „mafię piłkarską” nie grałem. Nieskromnie powiem, że byłem jednym z najlepszych piłkarzy w drużynie i na pewno najlepiej trenującym zawodnikiem. Szkoda, że nie dano mi szansy, aby zaprezentować swoje umiejętności w Japonii – powiedział Jordi Sanchez w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Sanchez w przeszłości grał w Widzewie Łódź w latach 2022-2024. Łącznie na polskich boiskach wystąpił w 65 meczach, zdobywając 19 goli i notując 10 asyst. Czerwona Armia sprzedała go do Sapporo latem 2024 roku za ok. pół miliona euro.









