Ciekawe wieści z Cordoby
Widzew Łódź przyzwyczaił ostatnio do tego, że jest o nim bardzo głośno w kontekście kolejnych transferów, a nazwiska łączone z tym klubem robią duże wrażenie. I choć tym razem chodzi o mniej spektakularnego piłkarza, to temat też jest bardzo ciekawy.
Otóż z Hiszpanii nadeszły wieści, że łodzianie chcą Carlosa Isaaca, piłkarza drugoligowej Cordoby. Jako pierwsi pisali o tym regionalni dziennikarze, w tym doskonale zorientowany w realiach tego klubu Rafael Cano, dzienikarz Diario de Cordoba.
Skontaktowaliśmy się więc z hiszpańskim kolegą po fachu, aby zapytać jak to wygląda z tamtej perspektywy i co to w ogóle za piłkarz.
– Z moich informacji wynika, że piłkarz nie trenował już dziś, bo w nocy poleciał do Madrytu, aby ze swoim menedżerem dopiąć przejście do Widzewa – mówi nam Rafa Cano. – Zostały do ustalenia już tylko detale, głównie dotyczące zapłacenia klauzuli odstępnego. Po tym wszystkim piłkarz poleci na zgrupowanie Widzewa do Turcji.
Milion euro na stół
A jaka jest klauzula wykupu? – To milion euro. Szczerze mówiąc to wątpiłem, czy polskie kluby są w stanie ją zapłacić – przyznaje Hiszpan. – Ale potwierdziłem w swoich źródłach, że Widzew ją zapłaci, bo Cordoba nie chce negocjować odejścia za niższą kwotę.
Co ciekawe, Cordoba liczyła na tego piłkarza w dłuższej perspektywie niż tylko do lata. – Gdyby nie pojawił się jakiś inny klub w tym okienku, to klub przedłużyłby z nim kontrakt, bo Cordoba jest z niego bardzo zadowolona. A piłkarz bardzo dobrze czuje się i w mieście, i w klubie – tłumaczy Hiszpan.
A jak z jego umiejętnościami? – To dobry piłkarz. W tym sezonie jest w życiowej formie, dużo lepszej niż w poprzednich rozgrywkach. To solidny obrońca, który daje też dużo w ataku. Ma na przykład bardzo dobre dośrodkowania w pole karne. Fizycznie jest bardzo silny i bez problemu wytrzymuje 90 minut. Choć oczywiście, kwota miliona euro wydaje się bardzo wysoka, za wysoka można powiedzieć.
Ocena klauzuli oczywiście odnosi się do tego, że piłkarz ma kontrakt jedynie do końca tego sezonu. Z reguły w takich przypadkach wykupienie jest sporo niższe, ale w tym przypadku na to się nie zanosi, bo jak wspomniano wyżej Cordoba absolutnie nie chce się pozbywać tego zawodnika.
Tym bardziej, że walczy o miejsca barażowe o awans do La Liga. Obecnie jest na dziewiątej pozycji, ale do szóstego miejsca traci tylko dwa punkty.
„Zawsze podnosi poziom zespołu”
A jak się okazuje, kandydat do gry w Widzewie nie musi wcale grać na prawej stronie. W razie czego…
– Czasem grywał też po lewej stronie, kiedy Cordoba miała problemy z kontuzjami. Jeśli dobrze się zaaklimatyzuje w Polsce, a grający tam Hiszpanie powinni mu pomóc, to powinien sporo wnieść do zespołu. To gracz bardzo zespołowy, niezwykle pracowity.
Kiedy w poprzednim sezonie grał mniej i przez to mniej znaczył dla zespołu, to nigdy nie narzekał. Pracował ciężko, aby znów przekonać do siebie trenera. W tym sezonie tych minut ma bardzo dużo i pokazuje, że jest solidnym graczem.
Nie jest ani błyskotliwy, ani mocno zaawansowany technicznie, ale to piłkarz, który zawsze podnosi poziom drużyny, w której gra – kończy hiszpański dziennikarz.
Natomiast w Cordobie są tak pewni odejścia piłkarza, że już wymienianych jest kilku jego potencjalnych następców.
PS. Trener Cordoby, Ivan Ania, właśnie potwierdził na konferencji prasowej, że nie liczy już na piłkarza w niedzielnym meczu. – Szkoda, bo zawsze stawiamy projekt sportowy ponad finanse, ale jeśli zapłacą klauzulę, to nic nie możemy zrobić. Teraz szybko musimy się zastanowić jak go zastąpić.









