Widzew czeka na Bukariego. Miał już wrócić do Polski
Widzew Łódź wyłożył zimą na jednego piłkarza aż 5,5 mln euro. W ten sposób Osman Bukari stał się najdroższym transferem w historii Ekstraklasy. Skrzydłowy wrócił do Europy, bowiem wcześniej występował dla amerykańskiego Austin FC.
Oczekiwania wobec 27-latka były tym samym olbrzymie. Zaczął rundę w pierwszym składzie, więc wydawało się, że prędzej czy później pokaże polskim kibicom swoje umiejętności. Problem w tym, że do tej pory rozegrał dla Widzewa pięć spotkań i nie zanotował w tym czasie wielu udanych zagrań. Pod wodzą Aleksandara Vukovicia nie miał jeszcze okazji zagrać.
Od pewnego czasu Bukari znajduje się w Nigerii. Klub przekazał, że stara się tam o wizę na pozwolenie na pracę w Polsce. Pojawił się natomiast dodatkowy kłopot – Andrzej Klemba ujawnił, że ten miał się zgłosić do Widzewa w środę, ale wciąż nie ma go w kraju. Powód opóźnienia powrotu skrzydłowego jest na ten moment nieznany.
Widzew walczy o utrzymanie w Ekstraklasie i dalej będzie się o to starał bez Bukariego. Przez dłuższą chwilę nie trenował z drużyną, dlatego na próżno spodziewać się go na boisku podczas sobotniego meczu z Bruk-Bet Termalicą, nawet jeśli faktycznie wróci do Polski. Łodzianie znajdują się w strefie spadkowej, a do bezpiecznej Legii Warszawa tracą trzy punkty.









