Najdziwniejsza saga tej zimy
To co spotkało Leonardo Rochę tej zimy jest bez wątpienia najdziwniejszą akcją w jego karierze. Napastnik Rakowa na wypożyczeniu do Zagłebia Lubin czuł się bardzo dobrze, ale w grudniu klub spod Jasnej Góry zdecydował się skrócić jego pobyt na Dolnym Śląsku, co oznaczało powrót do Częstochowy. To było zdziwienie numer jeden.
Szybko okazało się jednak, że Zagłębie kontroluje sytuację, bo ma czas do 15 stycznia, aby Rochę wykupić. Wprawdzie przy pierwotnej transakcji nie ustalono warunków indywidualnej umowy z piłkarzem na wypadek wykupu, ale tu szybko osiągnięto porozumienie.
Niestety, w Lubinie na wykup Portugalczyka zapaliło się czerwone światło. Mimo że wcześniej kwota została ustalona i według nieoficjalnych informacji wynosiła 900 tysięcy euro. Decyzja Zagłębia dla Rochy oznaczała jedno: zdziwienie po raz drugi.
Ile wyniosła nowa oferta?
I wprawdzie na początku tygodnia z Dolnego Śląska napłynęły informacje, że pojawiło się światełko w tunelu, to jak się okazuje, szybko zgasło. Zarówno Filip Trokielewicz jak i Piotr Janas poinformowali, że temat upadł.
Z kolei do nas od rana docierały informacje, że na początku tygodnia miało dojść do kolejnych rozmów między klubami. W kuluarach słychać, że Zagłębie miało zaproponować za Rochę między 700 a 750 tysięcy euro. Co oczywiste, kwota niewystarczająca skoro wcześniej umówiono się na coś innego.
Ratunkiem wyjazd z Polski
Co zatem będzie dalej? Jak wiadomo, Rocha nie bardzo chce zostać w Rakowie… Ratunkiem może być jeszcze… transfer do innej ligi, która nie gra systemem jesień – wiosna.
Na przykład Japonia, Chiny, Szwecja, Norwegia, Korea Południowa czy Australia. W takim przypadku przepisy dopuszczają występy w trzech klubach w jednym sezonie.
Natomiast co do Zagłębia. Jak już informowaliśmy, jedną z opcji ma być snajper z Chorwacji, który rok temu zdobył koronę króla strzelców ligi Bośni i Hercegowiny.









