Szwarga chciał wrócić do Rakowa
Dawid Szwarga pod koniec marca pożegnał się z Arką Gdynia. Nie dotrwał do końca sezonu, natomiast nie został zwolniony – był to rezultat obopólnej decyzji o zakończeniu współpracy. Drużynę po Szwardze przejął Dariusz Banasik, który nie podołał temu wyzwaniu i spadł z Ekstraklasy.
Obecnie Szwarga pozostaje na trenerskim bezrobociu. Po odejściu z Arki złożył wizytę w Legii Warszawa, gdzie z bliska przyglądał się pracy sztabu szkoleniowego. W wywiadzie dla Weszło.com przyznaje jednak, że nie ma tematu ponownego dołączenia do Marka Papszuna jako asystent.
– Takiej opcji na tę chwilę nie ma. Chciałem zobaczyć z zewnątrz, z boku, funkcjonowanie drużyny, sztabu. To, jak trener wykorzystuje możliwości infrastrukturalne Legii, bo w Rakowie były one troszeczkę inne. Nie traktowałem tego wyjazdu jako szukania pracy, po prostu rozwój i chęć spotkania starych znajomych.
Szwarga liczył natomiast na powrót do Częstochowy. Zanim Raków zdecydował o zatrzymaniu Dawida Kroczka na przyszły sezon, sondowany był temat angażu właśnie 35-latka. Ten ujawnia, że Michał Świerczewski ostatecznie postanowił inaczej.
– Rekrutacja była bardzo szczegółowa, jak zwykle u Michała Świerczewskiego. Kibicuję Dawidowi Kroczkowi. Uważam, że zrobił świetną robotę w ostatnich czterech meczach. Dał dobry impuls zespołowi, wpłynął na chłopaków i poszli w dobrym kierunku, więc po prostu na to zasługiwał. Na pewno liczyłem na ten temat, bo Raków ma duży potencjał, daje trenerowi dużo narzędzi, które pozwalają się realizować i osiągać wyniki. I po prostu zwyczajna ambicja, bo mam poczucie, że mogę Rakowowi coś jeszcze dać, że ten pierwszy okres nie był do końca udany i chciałem zrobić wszystko, żeby poprawić swoje rezultaty – wytłumaczył Szwarga dla Weszło.com.









