Raków chciał, Legia się zastanawiała
To nazwisko krążyło nad polskim rynkiem transferowym od kilkunastu dni. Samed Bazdar, wychowanek Partizana Belgrad, a obecnie gracz Realu Saragossa, ma kontynuować karierę w Polsce. Wcześniej informowaliśmy, że jego temat pojawił się w Rakowie i Legii, ale ostatecznie reprezentant Bośni i Hercegowiny ma wylądować w Jagiellonii.
Jako pierwszy napisał o tym dziennik El Periodico de Aragon, doskonale orientujący się w realiach Realu Saragossa. Z jakim piłkarzem mamy więc do czynienia? Mimo dobrego początku w Hiszpanii Bazdar ostatnio przepadł. Zastanawiające jest też dlaczego Partizan sprzedał go t”ylko” za 3 mln euro skoro napastnik uchodził za duży talent.
Miał być kolejnym ze słynnej listy
Zapytaliśmy o to Mirko Poledicę, Serba, który ma za sobą grę w trzech polskich klubach i doskonale zna oba rynki. – Prawdą jest, że Bazdar uchodził za duży talent w Partizanie. Ten klub ma wielką tradycję wychowywania świetnych piłkarzy i puszczania ich w świat. Wystarczy wymienić Keżmana, Savicia, Joveticia, Pavlovicia, czy Ljalicia. Bazdar miał być kolejnym z tej listy – mówi były zawodnik Lecha, Legii i Pogoni Szczecin.
W lidze serbskiej Bazdar debiutował mając zaledwie 17 lat. – W pierwszym zespole zdążył rozegrać trochę meczów, strzelił kilka goli, ale szybko został sprzedany. Wszystko wskazuje na to, że za szybko – uważa Poledica. – A że kosztował tylko 3 mln euro? Akurat jego bym za to nie winił. Według mnie w dużej mierze chodziło też o to, że Partizan w ostatnich latach miał bardzo duże problemy finansowe.
Sprzedali go, aby przeżyć
To, jak się okazuje, miało wpływ na przyszłość Bazdara. – Sprzedali go, aby przeżyć. Potrzebowali tych pieniędzy, a wiadomo jak to jest. Dziś wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. W świecie piłki też. Partizan nie miał więc dobrej pozycji negocjacyjnej, a to na pewno miało wpływ na cenę – przekonuje Poledica.
W Hiszpanii 21-letni obecnie Bazdar, przynajmniej na razie, przepadł, choć ci, którzy mieli okazję widzieć go w akcji nie mówią o nim źle.
– Miałem okazję obejrzeć kilka jego meczów. Akurat u nas na stadionie, przeciwko Cordobie, zagrał w poprzednim sezonie bardzo dobrze – mówi nam dziennikarz Rafa Canio, z Diario de Cordoba. – To utalentowany piłkarz, ale coś go tu zablokowało. W konsekwencji tych okazji do gry miał coraz mniej. Ale…
Ma dobre warunki fizyczne, jest wysoki, dobrze się porusza. Może grać na szpicy ataku, ale też jako drugi napastnik, a nawet po bokach. Cordoba chciała go wypożyczyć poprzedniego lata, ale Real Saragossa nie pozwolił mu wtedy na odejście – mówi nam Rafa Canio.
2 miliony euro? To wcale nie musi być dużo
W umowie wypożyczenia ma być zapis o wykupie przez Jagiellonię za kwotę 2 milionów euro. Zdaniem niektórych to dużo, bo klub z Podlasia nie płaci takich kwot, ale…
– Z jednej strony w Serbii mówimy, że jak ktoś nie radzi sobie w naszej reprezentacji, a Bazdar jeden mecz dla Serbii zagrał, to idzie do kadry „rezerwowej”. Czyli np Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra czy Macedonia. Ale z drugiej…
On tam jednak gra, u boku choćby Edina Dzeko. A kadra BiH też się ociera o duże imprezy, gra w barażach. A zatem 2 miliony euro za młodego piłkarza, reprezentanta kraju… To wcale nie musi być tak dużo jeśli Bazdar sprawdzi w Jagiellonii. A pół sezonu wystarczy, aby w Jagiellonii oceniono go nie tylko jako piłkarza, ale i człowieka- tak uważa Mirko Poledica.
Szybko się okaże kto miał rację
Przyjście Bazdara do Ekstraklasy pokaże jeszcze jedno: szybko okaże się kto miał rację. Czy Jagiellonia, która zdecydowała się na ten ruch, czy inne trzy kluby z Polski, które (może poza Rakowem) nie zdecydowały się sięgnąć po niego. Bo poza Rakowem, Legią i Jagiellonią Bazdar był też proponowany jeszcze jednemu klubowi o dużych ambicjach.









