Piszczek nie był wylewny. GKS Tychy znów przegrał
GKS Tychy stały się realnym kandydatem do spadku z pierwszej ligi. Do pewnego momentu wydawało się, że drużyna może ponownie powalczyć o awans do Ekstraklasy, ale niemal całą jesień prezentowała się słabo. Zwolnionego Artura Skowronka jeszcze pod koniec rundy zastąpił Łukasz Piszczek. Jego przygoda w pierwszoligowym klubie do teraz jest wyłącznie wielkim rozczarowaniem.
W pięciu wiosennych meczach GKS zdobył tylko jeden punkt, a sam Piszczek jako trener zespołu jeszcze nie cieszył się z jego wygranej. Po przerwie zimowej udało mu się zatrzymać wyłącznie Odrę Opole, z którą zremisował 1-1. Oprócz tego – porażki z Wisłą Kraków, Górnikiem Łęczna i Puszczą Niepołomice. Być może w piątek przelała się czara goryczy, bowiem tyszanie dali się też rozbić Stali Mielec, czyli bezpośredniemu rywalowi w walce o utrzymanie.
Stal po 30 minutach gry prowadziła trzema golami, a ostatecznie wygrała 4-0. Czy ten wynik przesądza o losach Piszczka? Pomeczowa konferencja z jego udziałem trwała raptem kilkadziesiąt sekund. Nie potrafił wprost odpowiedzieć na pytanie o swoją przyszłość.
– Gratulacje dla Stali Mielec. Dla nas to wielki wstyd i rozczarowanie. (…) Nie chcę się do tego tematu odnosić na gorąco – odpowiedział trener, zapytany o swoją ewentualną rezygnację.









