Najchętniej by został
Jean-Pierre Nsame miał wejście smoka po powrocie do Legii z wypożyczenia w Szwajcarii. Niestety, jak wiadomo, gdy był u szczytu formy, to doznał ciężkiej kontuzji i stracił niemal cały sezon.
Zaraz po odniesieniu urazu Kameruńczyk obiecał, że wróci szybciej niż się wielu wydaje. Słowa dotrzymał, a sezon zakończył jako… najlepszy strzelec Legii, ex equo z Miletą Rajoviciem. Sezon, którego lwią część stracił.
Po zakończeniu rozgrywek skończył mu się kontrakt, ale jeszcze w ich trakcie Nsame udzielił długiego wywiadu goal.pl, w którym mówił o tym jak świetnie czuje się w Warszawie, zapewniając, że pozostanie w Legii to dla niego opcja numer jeden.
Obniżka? Ponad 50%!
Tyle że warszawski klub do tej pory nie zaproponował mu nowej umowy. Albo inaczej. Precyzując: jeszcze jesienią uzgodniono nowe warunki, która zakładały bardzo poważną redukcję zarobków.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Kilka dni temu „Fakt” podał, że to obniżka rzędu 40%. Tymczasem z naszych informacji wynika, że najnowsza propozycja to obniżka o ponad 50 procent! Dużo, ale według naszej wiedzy piłkarz jest gotowy ją zaakceptować. Bo tak jak mówił, chciałby dalej grać w Legii.
Ale jest jeden problem. Jak słyszymy, w okolicach Ł3 ta prozycja stanie się aktywna pod jednym warunkiem: że Legii uda się kogoś sprzedać. Jeśli do tego dojdzie, to wtedy warszawski klub będzie gotowy już formalnie zaproponować nową umowę Kameruńczykowi. Marek Papszun chciałby, aby Nsame został w klubie.
Nie chce czekać za długo
Teraz jednak pojawia się drugi problem. Można go nazwać „walka z czasem”. Legia chciałaby, aby Nsame czekał aż uzyska pieniądze z (jakiejś) sprzedaży, ale druga strona nie chce wypatrywać wieści w nieskonczoność, bojąc się, że oferty, które się zaczęły pojawiać, po prostu uciekną. A stuprocentowej pewności, że Legia wróci z propozycją, w zasadzie nie ma.
W tym momencie wygląda to tak, że Nsame chciałby poznać swoją przyszłość w ciągu kilku dni. Wydaje się, że maksymalnie do początku przyszłego tygodnia. Zatem czasu do wyjaśnienia sprawy pozostało bardzo niewiele.








