Koniec sagi z Rochą
Niedoszły transfer Leonardo Rochy do Zagłębia Lubin to najdziwniejsza saga transferowa ostatnich miesięcy w polskiej ekstraklasie. Portugalczyk ostatecznie nie został wykupiony przez klub z Dolnego Śląska, co wzbudziło duże niezadowolenie i piłkarza, i fanów z Lubina.
Niedługo po tym jak upadła sprawa przyjścia Rochy, Zagłębie zaczęło pracę nad pozyskaniem napastnika z Węgier. Rosły snajper wzbudza jednak wątpliwości wśród fanów tego klubu, bo Levente Szabo zbyt wielu goli w karierze nie strzelił.
Plan B znów aktualny
Jeszcze wcześniej planem B był Chorwat Mihael Mlinarić, który akurat ze strzelaniem goli nie ma problemów. Ba, w poprzednim sezonie był królem strzelców ligi Bośni i Hercegowiny. W pewnym momencie jednak, o czym też informowaliśmy, jego transfer upadł.
Minęło kilka dni i nastąpił kolejny zwrot w sprawie. Informował o tym Filip Trokielewicz, a do nas też docierały wieści, że sprawa znów jest aktualna. I trzeba przyznać, że to wygląda na dobry ruch Zagłębia, bo dokłada do drużyny piłkarza, który jest wszechstronny i który będzie mógł grać z(a) Węgrem.
Przypomina Jesusa Imaza
Mlinarić ma zupełnie inne atuty niż Szabo. Chorwat równie dobrze czuje się w ataku, jak i na pozycji numer 10. Zakladając, że miejsce na szpicy zajmie Węgier, to Mlinarić może pełnić rolę fałszywej dziewiątki. Niektórzy mówią, że stylem gry przypomina Jesusa Imaza.
Z naszych informacji wynika, że praktycznie wszystko jest już w tej kwestii dogadane. Mlinarić ma się pojawić w Lubinie na początku tygodnia i wzmocnić siłę ognia drużyny Leszka Ojrzyńskiego. To o tyle ciekawy transfer, że bardzo rzadko do Ekstraklasy trafia piłkarz, który sezon wcześniej był królem strzelców w innej lidze.









