Widzew latem nie będzie działał z przytupem
Widzew Łódź sfinalizował już ostatni zimowy transfer. Został nim Steve Kapuadi, na którym Legia Warszawa zarobiła dwa miliony euro. Ta kwota może jeszcze wzrosnąć w przypadku spełnienia bonusów. W sumie łodzianie wydali tej zimy ponad 15 milionów euro – takie pieniądze na polskim podwórku były dotąd nieosiągalne.
Widzew tym samym pobił kilka rekordów. Osman Bukari został najdroższym transferem w historii (5,5 mln euro), a Kapuadi najdroższym ruchem wewnątrz Ekstraklasy. Oprócz tej dwójki, do zespołu dołączyły inne głośne nazwiska, w tym Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Drągowski, Lukas Lerager czy Emil Kornvig.
W ciągu kilku miesięcy Widzew przeprowadził tym samym prawdziwą kadrową rewolucję. Co dalej? Z Łodzi dochodzą sygnały, że lato będzie znacznie spokojniejsze. Władzom klubu zależało, aby przebudować zespół już teraz. To oznacza, że kolejnych rekordów transferowych, przynajmniej w najbliższym czasie, nie będzie.
– Letnie okno transferowe? Nie będzie nawałnicy, nie będzie ono rekordowe. Chcieliśmy zrobić to teraz. Oczywiście będzie na pewno kosmetyka, ale nie będzie co tydzień łączenia z Widzewem, że będzie jakiś transfer – zapewnił Dariusz Adamczuk w wywiadzie na kanale „Meczyki”.









