Zimowy pokaz siły
Zimowe okienko transferowe jest tym, w którym Widzew Łódź pokazuje wielką moc jak na warunki Ekstraklasy. Pobicie rekordu ligi transferem Osmana Bukariego, sprowadzenie reprezentantów Polski, czyli Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego, czy ściągnięcie dwóch Duńczyków, Leragera i Kornviga sprawiło, że o tych ruchach mówiła cała piłkarska Polska.
Swoich potrafią „obronić”
Łodzianie są też jednak stanowczy jeśli chodzi o „ochronę” własnych piłkarzy. Jak wiadomo, odrzucili ofertę na 2,5 mln euro za Sebastiana Bergiera, ale to nie wszystko.
Spory ruch był też ostatnio wokół Juljana Shehu. Już wcześniej informowaliśmy, że tym piłkarzem zainteresowała się Valencia. Na tym jednak nie koniec. Jak się okazuje, dwa inne hiszpańskie kluby również (później) „kręciły się” wokół niego, proponując wypożyczenie z opcją wykupu. Widzew na takie rozwiązanie się nie zgodził.
Saudyjczycy też się odbili
To samo usłyszeli… Saudyjczycy. Jeden z tamtejszych klubów chciał pozyskać Albańczyka, ale łodzianie nawet nie chcieli rozmawiać. Przepadła też oferta z Serie B, od jednego ze znanych klubów, który również widział Shehu u siebie.
Widzew w tym momencie nie chce się rozstawać z Shehu, choć, co ciekawe, nie jest tak, że łódzki klub w pełni kontroluje sytuację. Z naszych informacji wynika, że Albańczyk ma klauzulę wykupu. Ale obowiązuje ona tylko na trzy czołowe ligi: hiszpańską, włoską i niemiecką. Nie znamy jej dokładnej wysokości, lecz podobno nie są to jakieś wielkie pieniądze.
Wolał zostać ze względu na mecz z… Polską
Inna sprawa, że do odejścia tej zimy nie palił się też sam Shehu. A jednym z powodów jest… mecz z Polską. Piłkarz Widzewa odgrywa coraz większą rolę w reprezentacji Albanii i nie ukrywa, że ostrzy sobie zęby na starcie z „biało-czerwonymi”, do którego dojdzie w marcu, w ramach walki o finały mundialu 2026. Shehu obszernie opowiadał o tym w wywiadzie dla goal.pl, jakiego udzielił nam niedługo po losowaniu baraży.









