Flick nie chce zmiany prezydenta w Barcelonie
Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka radzi sobie wyśmienicie. Podczas jego debiutanckiego sezonu całkowicie zdominowała krajowe podwórko, zdobywając mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla oraz Superpuchar Hiszpanii. Zabrakło niewiele, by znalazła się też w finale Ligi Mistrzów, ale półfinałowy dwumecz zakończył się triumfem Interu Mediolan. Obecna kampania również układa się bardzo dobrze – Blaugrana zdobyła już Superpuchar Hiszpanii, lideruje w tabeli La Ligi oraz wciąż liczy się w grze o Puchar Króla i Ligę Mistrzów.
W klubie panuje wielkie zadowolenie z jego pracy. Choć Flick ma ważną umowę do połowy 2027 roku, jego przyszłość w Katalonii nie jest wcale przesądzona. „Marca” ujawnia, że wiele będzie zależało od wyników wyborów prezydenckich, do których dojdzie już niebawem. Niemiec utrzymuje znakomite relacje z Joanem Laportą i nie chce nikogo innego na tym stanowisku.
Głównym rywalem Laporty w wyborach jest Victor Font. Zdążył już zapowiedzieć, że w przypadku zwycięstwa posadę dyrektora sportowego straci Deco. Flick z kolei miałby utrzymać się na swoim stanowisku, choć to on sam najprawdopodobniej zdecydowałby inaczej. Były szkoleniowiec Bayernu Monachium czuje się elementem projektu Laporty i będzie współpracował tylko z nim. Jest nawet gotowy, aby przedłużyć umowę z Barceloną, o ile to właśnie Laporta pozostanie prezydentem klubu.









