Atalanta zgodnie z planem, Skorupski bez czystego konta

Piłkarze Atalanty
Pressfocus Na zdjęciu: Piłkarze Atalanty

O tej samej porze w niedzielne po południe czekały na nas trzy pojedynki 8. kolejki Serie A. Najwięcej goli padło w spotkaniu Empoli – Atalanta. Od pierwszych minut w drużynie gospodarzy grał Szymon Żurkowski. Orobici jednak zaprezentowali lepszy futbol, przez co zasłużenie zgarnęli całą pulę (4:1). Z Polaków powody do dumy nie ma też Łukasz Skorupski, którego Bolonia niespodziewanie zremisowała na wyjeździe z Udinese (1:1). Natomiast Sassuolo rzutem na taśmę straciło cenny komplet punktów podczas rywalizacji z Genoa (2:2).

Przełamanie Atalanty

Zespół z Bergamo borykał się ze spadkiem formy jeszcze przed startem przerwy reprezentacyjnej. Gasperini miał czas, aby poprawić szwankujące elementy i trzeba przyznać, że przez wykonał kawał dobrej roboty.

Atalanta zepchnęła Empoli do głębokiej defensywy już na samym początku meczu. W drużynie gospodarzy szansę w wyjściowym składzie otrzymał Szymon Żurkowski. Polak miał sporo pracy, ponieważ Orobici wyszli na murawę niezwykle zmotywowani. Zaledwie po 11 minutach rezultat spotkania otworzył Josip Ilicic. Wówczas pomocnik idealnie wybiegł do centry w pole karne. Bez większego zastanowienia uderzył po ziemi w sam środek bramki. Dzięki bliskiej odległości, golkiper nie miał szans na skuteczną interwencję. Słoweniec kilka chwil później ustrzelił dublet. Ilicic znów miał najwięcej szczęścia, kiedy jego kolega zadecydował się dośrodkowywać z boku boiska. Futbolówka wpadła wprost pod nogi 34-latka, który uderzył nie do obrony w lewe okienko.

Empoli zdołało dość szybko odpowiedzieć na dwubramkowe prowadzenie rywali. Zaledwie 360 sekund potem Federico Di Francesco zdobył trafienie kontaktowe. Włoch sprytnym dryblingiem zwiódł kilku defensorów, po czym w sytuacji sam na sam, przymierzył w lewy górny róg.

Gdy wydawać się mogło, że w tym starciu doświadczymy nieoczekiwanego zwrotu akcji, marzenia gospodarzy przekreślił ich własny piłkarz. Mowa o Mattcie Vitim. Młody obrońca w próbie wybicia piłki, niefortunnie skierował ją do własnej bramki. Parę sekund przed końcem regulaminowego czasu, Duvan Zapata ustalił ostateczny rezultat po mocnym uderzeniu z dystansu. Stąd też Atalanta sięgnęła po zwycięstwo pierwszy raz od dwóch serii gier w lidze.

Pech Bolonii i Skorupskiego

Tymczasem Bolonia wybrała się w podróż do Udine. Rywalizacja z początku była wyrównana. Zebry próbowały swoich sił w ataku pozycyjnym, z kolei goście woleli szukać szans w kontrach. Nerwów tuż przed przerwą nie utrzymał jednak Roberto Pereyra. Piłkarz Udinese dwukrotnie podpadł sędziemu, przez co mógł wcześniej wziąć zimny prysznic.

W pierwszej połowie żadna z drużyn nie umieściła piłki w siatce. Z biegiem czasu wiedzieliśmy, że gol w końcu padnie. Bolonia z każdą kolejną minutą pozwalała sobie na więcej, aż w końcu dopięła swego i wyszła na prowadzenie po godzinie gry. Wtedy Musa Barrow zamienił krosowe podanie na niski i mocny strzał obok prawego słupka. Bramka była pięknej urody, ale radość gości niespodziewanie trwała krótko.

W końcówce do remisu doprowadził Beto, który wyskoczył najwyżej do dośrodkowania, zawisł w powietrzu i huknął głową w stronę lewej strony bramki. Skorupski nie miał zbyt wiele czasu na reakcje, więc skapitulował.

Sassuolo ma czego żałować

W Genui emocji też nie zabrakło. Co prawda, najwięcej goli padało tam tylko do przerwy. Strzelecki festiwal rozpoczęło Sassuolo. Po upływie kwadransa goście objęli prowadzenie za sprawą Scamacci. Młody snajper najpierw wpisał się na listę strzelców, kiedy zachował chłodną głowę podczas chaosu. W pewnym momencie dopadł bezpańską futbolówkę i skierował ją w prawy dolny róg. Po kilkudziesięciu sekundach powiększył przewagę, dzięki trafieniu z bliskiej odległości.

W pierwszej połowie Genoa zdążyła odpowiedzieć tylko raz. Mattia Destro dał nadzieję kibicom na gonienie za rezultatem, gdy kapitalnym uderzeniu głową, pokonał bezradnego golkipera Sassuolo. Pod koniec spotkania można było już odnieść wrażenie, że nic więcej się nie wydarzy. Co ciekawe, gospodarze rzutem na taśmę doprowadzili do remisu. Wszystko miało miejsce w doliczonym czasie gry. Johan Vasquez podobnie jak jego kolega, strzelił bramkę głową. Tym razem trzeba pochwalić wykonawcę rzutu wolnego. Nicolo Rovella posłał znakomite podanie w głąb pola karnego, które przy skutecznym wykończeniu zapewniło ważny punkt Genoi.

Komentarze