Emerytura wzywa? Claudio Ranieri nie ma pomysłu na futbol

Claudio Ranieri (Watford, Premier League)
PressFocus Na zdjęciu: Claudio Ranieri (Watford, Premier League)

Na Półwyspie Apenińskim m.in Fiorentina, Juventus i Roma. W Hiszpanii Atletico i Valencia. Na Wyspach Chelsea, Leicester, Fulham i Watford. We Francji Monaco i Nantes. Ponadto krótka przygoda w roli opiekuna reprezentacji Grecji. W gablocie mistrzostwo Anglii, Serie B, Ligue 2, puchar i superpuchar Włoch, Puchar Króla, a także Superpuchar Europy. Niewielu może pochwalić się tak piękną karierą, jak Claudio Ranieri. Jednak po 36 latach pracy czas na odpoczynek. Pora zejść ze sceny w akompaniamencie słynnej pieśni Andrei Bocellego. I tak jak włoski tenor ma swoją signature song w postaci Time to Say Goodbye, tak Ranieri ma swój signature season – 15/16. Później było już tylko gorzej.

  • Claudio Ranieri rozpoczął przygodę z pracą trenera w 1986 roku. Jego pierwszym klubem był amatorski Vigor Lamezia
  • Mistrzostwo Anglii, puchar i superpuchar Włoch, Puchar Króla, a także Superpuchar Europy – wnętrze gabloty Włocha prezentuje się co najmniej okazale
  • Rodowity rzymianin, który jest już na rynku 36 lat, w październiku 2021 roku świętował 70. urodziny
  • Po nieudanej przygodzie z Watfordem Ranieri musi zadać sobie pytanie – czy to nie najwyższy czasy, by zejść ze sceny? Od momentu rozstania z Leicester jego kariera nie jest usłana różami

Ile dzieli mistrzostwo od zwolnienia?

Claudio Ranieri sensacyjnym mistrzostwem z Leicester zbudował pomnik trwalszy niż ze spiżu. To właśnie tytuł z Lisami pozwolił mu zapisać się w pamięci współczesnej społeczności piłkarskiej. Oczywiście nikt nie deprecjonuje sukcesów, jakie osiągnął z Fiorentiną i Valencią. Jednak warto mieć na uwadze, że przed rozpoczęciem pracy na King Power Stadium Włoch swoją gablotę po raz ostatni otworzył w 2004 roku. Dwanaście lat to niewyobrażalnie długi odcinek czasu. Także w piłce nożnej. Pięć i pół roku to również okres, obok którego nie można przejść obojętnie. A właśnie tyle minęło od zaskakującego triumfu The Foxes w Premier League. Ile zmieniło się w futbolu od tej pory? Zapewne wiele, chociaż jedno pozostaje niezmienne. The Tinkerman niczym bumerang ciągle pojawia się na karuzeli trenerskiej, chociaż przecież wydaje się, że regularnie z niej spada. Niestety, w ostatnim sześcioleciu robił to zbyt często.

Z Leicester pożegnał się 23 lutego 2017 roku. Włodarze mistrzowskiej ekipy postanowili rozstać się z Włochem z powodu niesatysfakcjonujących wyników. W momencie zwolnienia Lisy plasowały się na odległej, 17. lokacie w Premier League. Ponadto ekipa Ranieriego odpadła z EFL Cup i FA Cup, z kolei w Lidze Mistrzów miała za sobą porażkę w pierwszym meczu 1/8 finału. Chociaż zewsząd pojawiały się głosy krytykujące odwołanie rzymianina ze stanowiska, ostatecznie ten ruch wyszedł The Foxes na dobre. Trudno było ukryć, że w relacjach Claudio Ranieri-piłkarze coś się wypaliło. W nowym roku taktyka zmieniała się regularnie, a gracze podobno sugerowali swojemu opiekunowi, że chcą powrotu do stylu, w którym tak dobrze czuli się wcześniej. Sytuacja stale się pogarszała – doświadczony trener popadł w konflikt ze sztabem szkoleniowym, a także niektórymi graczami. Często mówiło się także o tym, że były selekcjoner reprezentacji Grecji stracił szatnię.

Wielka grecka tragedia

No właśnie, Grecja. To najbardziej nieudany epizod w karierze włoskiego trenera. Claudio Ranieri objął kadrę Błękitno-Białych pod koniec lipca 2015 roku i wytrwał na tym stanowisku… niecałe cztery miesiące. Pod wodzą późniejszego mistrza Anglii Hellenowie rozegrali cztery mecze i tylko w jednym z nich zdołali wywalczyć jakiekolwiek punkty. Remis z Finlandią trudno uznać za sukces. Zwłaszcza jeżeli w pozostałych starciach Grecy musieli uznać wyższość Rumunii, Irlandii Północnej i Wysp Owczych. Tak, to nie błąd. Piraci przegrali z Farerami. Tuż po wstydliwej porażce prezes ΕPO (Eliniki Podosferiki Omospondiam; Grecki Związek Piłki Nożnej) Giorgos Sarris przyznał, że żałuje zatrudnienia Ranieriego:

Po dzisiejszym druzgocącym wyniku dla drużyny narodowej biorę pełną odpowiedzialność za najbardziej niefortunny wybór trenera, który zaowocował tak kiepskim wizerunkiem reprezentacji przed naszymi kibicami. Należy wprowadzić niezbędne zmiany, które pomogą uniknąć powtórki tej żenującej nocy.

Ranieri nie zamierzał szukać usprawiedliwienia tego jakże fatalnego w skutkach niepowodzenia:

Nie potrafię wyjaśnić tego, co się stało. Chcieliśmy odnieść nasze pierwsze zwycięstwo w grupie. Ale Wyspy Owcze zasłużyły na zwycięstwo, ponieważ stworzyły więcej szans na zdobycie bramki. Tylko ciężka praca może pozwolić nam wydostać się z dołka. Kiedy rozpoczęły się kwalifikacje, nikt nie wierzył, że znajdziemy się w takiej sytuacji. Myliliśmy się, sądząc, że to była dla nas prosta grupa. Wszystkie porażki bolą w równym stopniu, ale musimy zostawić to za sobą i wypracować wyjście z kryzysu. Jesteśmy ostatni w naszej grupie, ponieważ na to zasługujemy. Trener jest za to zawsze odpowiedzialny. We wrześniu większość moich zawodników nie była w odpowiedniej dyspozycji po Mistrzostwach Świata, ale w tym tygodniu podczas treningów widziałem ich bardzo żywych i zmotywowanych. Dlatego jestem zaskoczony wynikiem.

Thomas Michalakos ze sportsnet.ca podsumował dokonania Ranieriego w następujący sposób:

Nie sądziłem, że Grecja może być jeszcze bardziej nieudolna w ofensywie, ale pod okiem Włocha drużyna wyglądała na zagubioną i pozbawioną pomysłu w ataku. Co gorsza, największa broń Greków – dyscyplina w defensywie – praktycznie zniknęła.

Co było później – wszyscy dobrze wiemy. Za świadków mamy Vardy’ego, Mahreza czy Wasilewskiego. Jednak w kontekście ponownej pracy z kadrą narodową (bo przecież nazwisko włoskiego trenera już pojawiło się w mediach w odniesieniu do reprezentacji Polski) nie można zapominać o greckiej tragedii. Być może cztery miesiące nie determinują przeznaczenia Włocha, być może Claudio Ranieri po prostu nie potrafi odnaleźć się w tym formacie zawodowej codzienności.

Przeciekający dach na Craven Cottage

Grecja, osiem miesięcy przerwy, Leicester, cztery miesiące przerwy i Nantes. Na Stade de la Beaujoire wytrzymał sezon. Kanarki pod wodzą Ranieriego nie prezentowały się źle, jednak Waldemar Kita, polski właściciel klubu, nie był do końca zadowolony ze współpracy z byłym szkoleniowcem Leicester. Przynajmniej piłkarze stali murem za swoim opiekunem, co potwierdzają słowa Valentina Rongiera i Koffiego Djidjiego:

W piłce nożnej trenerzy przychodzą i odchodzą. Z Claudio Ranierim osiągnęliśmy zauważalny postęp. Od nas zależy, czy wykorzystamy wszystko, czego nas nauczył.

Ogólnie rzecz biorąc, mieliśmy wspaniały sezon z trenerem. Wiele się nauczyłem. Claudio Ranieri jest bardzo spostrzegawczy, dba o każdy szczegół taktyczny. Jest dobrym człowiekiem, cieszę się, że go poznałem.

Ranieri opuścił Les Canaries w maju 2018 roku. Po pół roku przerwy wrócił do zawodu i objął Fulham. Na Craven Cottage oglądaliśmy go tylko od 13. do 28. kolejki Premier League. Włoch zakończył pracę w Londynie ze średnią wynoszącą 0,71 punktu na mecz. Trzy zwycięstwa, trzy remisy i aż jedenaście porażek. Sytuacja stołecznej ekipy nie zmieniła się ani o jotę, więc rzymianin musiał pożegnać się z posadą.

Powrót do małej ojczyzny

Następnym przystankiem w karierze jednokrotnego mistrza Anglii było Wieczne Miasto. Claudio Ranieri wrócił do Romy, którą prowadził już w latach 2009-11. Za sterami Giallorossich spędził niecałe trzy miesiące, a jego umowa wygasła wraz z zakończeniem sezonu. Ekipa ze Stadio Olimpico uplasowała się na 6. lokacie i nie zdołała zakwalifikować się do Ligi Mistrzów. Wilkom do pozycji numer cztery zabrakło zaledwie trzech oczek. Gdyby Roma zajęła miejsce gwarantujące udział w elitarnych rozgrywkach, władze klubu zapewne przedstawiłyby Ranieriemu propozycję przedłużenia współpracy.

Claudio Ranieri bez futbolu wytrzymał zaledwie od czerwca do października 2019 roku. W 8. kolejce Serie A meczem z Romą zaliczył debiut w roli szkoleniowca Sampdorii. W pierwszym (niepełnym) sezonie pod wodzą Włocha Blucerchiati zdołali uniknąć spadku i finiszowali na 15. lokacie. Kolejne rozgrywki przyniosły znaczną poprawę – drużyna ze Stadio Luigi Ferraris zajęła 9. miejsce. Mimo świetnego wyniku sportowego i trwających od dłuższego czasu rozmów, porozumienie w kwestii prolongaty kontraktu nie zostało osiągnięte. Ranieri najprawdopodobniej chętnie kontynuowałby pracę w Genui, jednak, jak sam zdradził, “nie zaistniały warunki niezbędne do pozostania”. Massimo Ferrero miał swoją wizję przyszłości klubu, odmienną od koncepcji doświadczonego szkoleniowca.

Ryzykowna zabawa w strażaka

Trzy miesiące po wielkiej, genueńskiej przygodzie Claudio Ranieri znowu był gotowy do drogi. Tym razem telefon dzwonił ze wschodniej części Anglii. Kierunek – Watford. Praca pod rządami rodziny Pozzo. Ciężki kawałek chleba, nie da się zaprzeczyć. Ale jakże emocjonujący! 14 spotkań, dwa zwycięstwa, jeden remis i jedenaście porażek – to bilans Włocha na Vicarage Road. Szerszenie pod wodzą sympatycznego starszego pana grały nie tyle nieprzekonująca, co po prostu słabo. W tej drużynie brakowało wszystkiego – rozpoczynając od odpowiedniej taktyki, a na duchu walki kończąc. Ten, kto nie śledzi na bieżąco rozgrywek Premier League, musi uwierzyć na słowo – remis z Newcastle i porażka z Norwich to naprawdę “wyjątkowe” osiągnięcia. Właściciele szybko zrozumieli, że z tej mąki chleba nie będzie.

Zamach na własny pomnik

Praca na Vicarage Road była błędem, podobnie jak przygoda z Craven Cottage. Być może właśnie dlatego Claudio Ranieri będzie chciał jeszcze raz pokazać światu, na co go stać. Tylko czy to konieczne? Ambicji z pewnością nie można mu odmówić. Z ambicją trudno wygrać, jednak czasami bywa ona zgubna. Jeżeli plotki łączące go z reprezentacją Polski okażą się prawdziwe, trudno zrozumieć decyzję rzymianina o przesłaniu swojej kandydatury. Skomplikowana sytuacja naszej kadry nie wskazuje na to, by Włoch mógł odnieść tu sukces. Nie sprawdził się jako strażak w Fulham, nie zdołał odmienić losów Watfordu. No i jeszcze ta nieszczęsna Grecja… Nie wszyscy szkoleniowcy nadają się do opieki nad drużyną narodową.

Niestety, mimo ogromnego szacunku do 70-letniego Włocha, ostatnie lata w jego wykonaniu pokazują, że współczesny świat piłki nożnej zaczyna mu uciekać. Karuzela kręci się zbyt szybko, by można było na nią wsiąść bez obaw o własne zdrowie i reputację. Claudio, byłeś i jesteś wielki, jednak it’s time to say goodbye.

Komentarze

Na temat “Emerytura wzywa? Claudio Ranieri nie ma pomysłu na futbol

Ranieri w Anglii mimo mistrzostwa z Leicester, ostatnim zwolnieniem zostawił za sobą spaloną ziemię i nikt raczej już go tu nie zatrudni. Myślę jednak, że jak tylko będzie chciał to we Włoszech spokojnie znajdzie jeszcze zatrudnienie. Czy to ma jednak sens? Pewnie nie…