Hiszpania wygrywa po bramce w doliczonym czasie gry
Portugalia i Hiszpania w poniedziałkowy wieczór zmierzyły się w walce o awans do ćwierćfinału mistrzostw świata. Ten niekwestionowany hit 1/8 finału nie miał na papierze wyraźnego faworyta, choć do tej pory lepsze wrażenie na tym turnieju pozostawiała po sobie hiszpańska drużyna. To ona również znacznie lepiej weszła w mecz z Portugalią, od samego początku dyktując warunki gry i zagrażając bramce Diogo Costy. Już w pierwszych minutach wynik mógł otworzyć Mikel Oyarzabal, ale fatalnie spudłował. Mylili się też Lamine Yamal czy Dani Olmo, a świetnie między słupkami spisywał się portugalski bramkarz.
Po ponad 30 minutach dominacji rozkręcać zaczęli się Portugalczycy. W 37. minucie mieli znakomitą okazję, by wyjść na prowadzenie – Unai Simon najpierw obronił strzał Joao Felix, a następnie również dobitkę Cristiano Ronaldo.
W drugiej połowie gra wyraźnie zwolniła. Żadna z drużyn nie chciała przesadnie ryzykować, choć optyczną przewagę dalej miała Hiszpania. Portugalczycy rzadko decydowali się na przyspieszenie i zdecydowany atak, a gdy to robili, generowali konkretne zagrożenie. Niewiele też wynikało z obecności Ronaldo na murawie, natomiast trzeba przyznać, że koledzy rzadko mu podawali.
W końcówce selekcjoner Hiszpanów pokusił się o sensacyjne zmiany – zdjął z boiska dobrze dysponowanych Olmo i Pedriego. Do gry wszedł natomiast Mikel Merino, który chwilę później został bohaterem swojego zespołu. Ferran Torres obsłużył go świetnym podaniem, a ten w sytuacji sam na sam poradził sobie z Costą, dając prowadzenie reprezentacji Hiszpanii.
Tuż przed końcowym gwizdkiem Bernardo Silva uderzył piłkę głową, a ta przeleciała tuż nad poprzeczką bramki Simona. Była to ostatnia szansa, by doprowadzić do wyrównania i dogrywki. Portugalczycy nie odrobili natomiast straty, co oznacza, że Hiszpania zagra w ćwierćfinale, a Ronaldo wraca do domu.









