Koniec marzeń Holandii. Virgil van Dijk nie obwinia selekcjonera
Reprezentacja Holandii w nocy z poniedziałku na wtorek zmierzyła się z Marokiem w 1/16 finału mistrzostw świata. Spotkanie od początku zapowiadało się niezwykle wyrównanie i faktycznie dostarczyło kibicom ogromnych emocji aż do ostatniego gwizdka.
Po 90 minutach gry na tablicy wyników widniał remis (1:1), który utrzymał się także po dogrywce. O awansie musiała zdecydować seria rzutów karnych, gdzie więcej zimnej krwi zachowali Marokańczycy. Nietrafione próby sprawiły, że Oranje szybko znaleźli się w trudnej sytuacji, z której nie udało się już wyjść.
Kapitan Oranje Virgil van Dijk nie zamierzał jednak krytykować Ronalda Koemana. Doświadczony obrońca podkreślił, że taktyka na mecz z Marokiem miała swoje uzasadnienie. Selekcjoner zdecydował się odejść od dobrze funkcjonującego systemu 4-3-3 i postawił na bardziej zachowawcze ustawienie z pięcioma obrońcami. Celem było ograniczenie ofensywnych możliwości Maroka i zabezpieczenie defensywy.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
– W tym momencie trudno mi wszystko dokładnie ocenić. To był bardzo intensywny mecz. W defensywie byliśmy solidni, ale nie potrafiliśmy wystarczająco dobrze znaleźć wolnego zawodnika między liniami – powiedział Van Dijk, którego cytuje serwis NOL.nl.
Obrońca odniósł się również do współczesnych trendów w futbolu, podkreślając, że nawet najlepsze zespoły często przyjmują bardziej ostrożne podejście. – Jeśli spojrzeć na najlepsze drużyny świata, one również często cofają się i czekają na odpowiedni moment, by wywrzeć presję – zaznaczył.
– W wielu aspektach to funkcjonowało dobrze, choć oczywiście zawsze można coś poprawić – zakończył Van Dijk. Lwy Atlasu w ćwierćfinale mundialu zmierzą się z Kanadą, a starcie zaplanowano na sobotę (4 lipca, o godzinie 19:00).









