PSG wykorzystało bezlitośnie każdy błąd
Man City nie mógł wymyślić sobie trudniejszego początku spotkania z Paris Saint-Germain. Gospodarze mieli swoje okazje, jednak nie potrafili ich wykorzystać, a mistrzowie Francji bezlitośnie karali ich błędy. Już w 13. minucie Desire Doue otworzył wynik, a chwilę później Ousmane Dembele podwyższył prowadzenie gości. Podopieczni Luisa Enrique złapali wiatr w żagle i nie zamierzali na tym poprzestawać.
Przed przerwą przewaga Paryżan urosła do trzech bramek. Vitinha w 32. minucie wykorzystał podanie piętą Warrena Zaire-Emery’ego i pokonał Gianluigiego Donnarummę. PSG mogło prowadzić jeszcze wyżej, ale Achraf Hakimi trafił w słupek, a kolejne próby gości nie przyniosły efektu. Manchester City schodził zatem do szatni w trudnym położeniu, potrzebując zdecydowanej reakcji po zmianie stron.
Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać. Erling Haaland w 53. minucie wykorzystał dośrodkowanie i strzałem głową dał swojej drużynie nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Paryżanie szybko ostudzili jednak entuzjazm rywali. Maghnes Akliouche w 64. minucie oddał uderzenie, po którym piłka, mimo interwencji golkipera The Citizens, wpadła do siatki. Sytuacja angielskiej drużyny ponownie stała się bardzo trudna.
Manchester City próbował jeszcze wrócić do gry. Erling Haaland w 75. minucie zdobył nawet drugą bramkę dla gospodarzy. Wcześniej jednak norweski napastnik trafił głową w poprzeczkę, a kolejne ataki zapowiadały nerwową końcówkę. Gospodarze szukali następnego trafienia, lecz Matwiej Safonow zatrzymał Haalanda w kolejnej dogodnej sytuacji.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Emocji nie zabrakło również w samej końcówce. PSG w 90. minucie otrzymało rzut karny, ale Ferran Torres nie wykorzystał doskonałej okazji, bo jego intencje wyczuł Donnarumma. Ta sytuacja nie zmieniła już jednak losów spotkania. Paris Saint-Germain zwyciężyło 4:2, a Manchester City, mimo lepszej postawy po przerwie, nie zdołał odrobić strat z pierwszej połowy.








