Liverpool urządził sobie festiwal strzelecki
Liverpool nie pozostawił wątpliwości, kto był faworytem spotkania drugiej kolejki Ligi Mistrzów. Angielski zespół długo kontrolował przebieg rywalizacji z LASK Linz, a jego przewaga w pewnym momencie urosła do pięciu bramek. Austriacy nie zamierzali jednak składać broni i w końcówce zdołali poprawić rezultat, dzięki czemu kibice obejrzeli aż dziewięć trafień.
Duża część pracy została wykonana jeszcze przed przerwą. The Reds trzykrotnie znaleźli drogę do siatki, budując solidną zaliczkę przed drugą połową. Po zmianie stron tempo strzelania nie spadło. Jeremie Frimpong dołożył gola, a Bradley Barcola ponownie dał o sobie znać, wykorzystując kolejną okazję i kompletując hat-tricka.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
LASK odpowiedział trafieniem Roberta Ljubicicia, ale nie był w stanie zatrzymać rozpędzonych Anglików. Tym bardziej że w 72. minucie na listę strzelców wpisał się jeszcze Lewis Koumas, podwyższając wynik na 6:1. Wydawało się, że końcówka będzie już tylko formalnością, jednak gospodarze przygotowali jeszcze ofensywną odpowiedź.
Florian Flecker dwukrotnie pokonał Alissona, a oba trafienia padły po zagraniach Yvana Dibango. Ostatecznie Liverpool zwyciężył 6:3 i dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty, umacniając się w dobrej sytuacji po dwóch kolejkach. W następnym spotkaniu The Reds zmierzą się z Villarreal, natomiast LASK spróbuje powalczyć o pierwsze punkty w starciu ze Sportingiem Lizbona.









