Dudek o bramkarzu Tottenhamu: Może wyjść z tego koszmaru zwycięsko. Pod jednym warunkiem! [NASZ WYWIAD]

To chyba najszerzej komentowane wydarzenie wtorkowych meczów Ligi Mistrzów. Młody bramkarz Tottenhamu popełnił dwa błędy i po 17 minutach został zdjęty z boiska. Na trenera Igora Tudora wylała się fala krytyki ze strony byłych bramkarzy. A jak to widzi Jerzy Dudek, który też miał trudne momenty przez takie błędy? O tym legendarny bramkarz opowiedział w rozmowie z goal.pl.

Antonin Kinsky i Guglielmo Vicario
Obserwuj nas w
Associated Press / Alamy Na zdjęciu: Antonin Kinsky i Guglielmo Vicario

Dudek zna ten ból

Antonin Kinsky chciałby o tym wieczorze zapomnieć jak najszybciej. Młody czeski bramkarz popełnił dwa katastrofalne błędy na początku meczu z Atletico Madryt (2:5), prezentując Hiszpanom dwie bramki. W 17. minucie, przy stanie 3:0 dla gospodarzy, Igor Tudor zdjął czeskiego bramkarza z boiska.

Ta decyzja wywołała wiele komentarzy. Część bramkarzy, jak David de Gea, wsparła w social mediach 22-letniego Czecha, a część, jak choćby Peter Schmeichel, ostro skrytykowała chorwackiego trenera, sugerując, że szkoleniowiec dobił tą zmianą swojego bramkarza.

A jak to widzi Jerzy Dudek? Legendarny bramkarz miał w swojej karierze kilka zakrętów spowodowanych dużymi błędami, więc dobrze wie co znaczy ten ból. W rozmowie z goal.pl były bramkarz Liverpoolu analizuje wtorkową sytuację i sugeruje co powinno się teraz stać.

Piotr Koźmiński, goal.pl: Kinsky popełnił koszmarne błędy, to nie ulega wątpliwości, ale i Tudor zbiera dużo krytyki za decyzję o szybkiej zmianie bramkarza. Jak oceniasz tę sytuację?

Jerzy Dudek:
Działy się w tym meczu bardzo dziwne historie. W sumie to w jakimś sensie odzwierciedlenie całego sezonu w wykonaniu Tottenhamu. Oni niestety prowokują swoją grą do takich sytuacji.

Tu akurat padło na bramkarza, ale generalnie mnóstwo ich zawodników z pola też popełniało błędy. Poza tym, wydaje mi się, że z tą murawą na Metropolitano coś było nie tak, bo zawodnicy się ślizgali. Nie wiem czy to była nieumiejętność, czy zlekceważenie tematu dobrania butów, ale wielu graczy miało probem z utrzymaniem równowagi.

Natomiast… Czy trener dobrze zrobił tak szybko ściagając bramkarza? Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć, gdybym był w środku, wiedział jakie są relacje między nimi. Trener pewnie chciał dorzucić trochę świeżości, bo wiadomo, że po trzech szybkich golach, w tym dwóch swoich błędach, bramkarz tej pewności reszcie drużyny nie dawał. W sumie to może mu pomóc. Ale pod jednym warunkiem.

Powinien zagrać w następnym meczu

Jakim?

Że zagra w następnym spotkaniu. Ja to przeżywałem w meczu i po meczu z Manchesterem United. Też miałem taką małą katastrofę. Przegraliśmy u siebie 1:3. Też bardzo mnie to bolało. Kilka następnych dni było dla mnie wręcz upiornych. Ale trener Houllier zachował się dobrze względem mnie. Choć ja wtedy wcale tego nie chciałem. Bo się bałem.

Ten strach się pojawia, boisz się co będzie w następnym meczu. Ale Houllier natychmiast mi powiedział, że muszę grać w następnym meczu, choćby nie wiem co bym sobie myślał. Zagrałem w tym meczu, u siebie, znów złapałem pewność siebie. I żeby nie palić Kinskiego, to on też powinien w następnym meczu otrzymać szansę od Tudora.

Do tego powinien dostać wsparcie swoich kibiców, choć tu na pewno tak będzie. I ewentualnie dopiero póżniej dać mu odpocząć, popracować z nim spokojnie nad niektórymi rzeczami, które według sztabu ten bramkarz powinien poprawić. Tak to widzę z doświadczenia.

Tudor musi zaoferować mu pomoc

Czyli, tobie to pomogło…

Tak, zdecydowanie. A skoro to utalentowany bramkarz, to wciąż trzeba w niego inwestować, dać mu szansę. Generalnie widzę, że ta rywalizacja w bramce nie pomaga Tottenhamowi. Bramkarze są nerwowi, a jak jesteś nerwowy, nie chcesz popełnić błędu, bo wtedy stracisz miejsce, to włąśnie wtedy te błędy się zdarzają.

To kwestia psychologii, pewności siebie. Mam więc nadzieję, że Tudor zrobi z Kinskim to, co Houllier ze mną. Ja potem przesiedziałem wtedy dwa miesiące na ławce, ale pracowałem nad swoimi błędami, nad przygotowaniem fizycznym, bo wtedy, po mistrzostwach świata, byłem zmęczony.

Zawsze coś się dzieje po coś. W moim przypadku ten mecz wydarzył się po coś. Po nim zmężniałem można powiedzieć, poprawiłem niektóre elementy w grze. Mam nadzieję, że tak samo będzie z tym młodym bramkarzem.

Że Tudor zaoferuje mu pomoc. Bo wiadomo, że najłatwiej zmienić bramkarza, zwalić winę na niego za cały mecz, ale to tak nie wyglądało. To cała gra Tottenhamu. Tu o pewność siebie musi walczyć cały zespół. Od bramkarza zaczynając, przez linię obrony i tak dalej.

To jest upokorzenie

Czyli, nie ma co skreślać „młodego”.

Może to się jeszcze dobrze dla niego ułoży. Słowa wsparcia na pewno są mu potrzebne. Bo każdy bramkarz, który grał na takim poziomie doznał goryczy takiego błędu, tego upokorzenia można powiedzieć. My bramkarze to znamy.

Wiemy, że po takim błędzie bardzo rzadko zdarza się, że ktoś za nas to naprawi. To się niemal zawsze kończy bramką i dużą krytyką. Ale musimy być na to odporni. Jak mówiłem, coś dzieje się po coś. Mam nadzieję, że ta trudna sytuacja finalnie wzmocni Kinskiego jako bramkarza i jako człowieka.

Tylko u nas