Fiorentina znów katem polskiej drużyny. Raków za burtą europucharów
Raków Częstochowa w czwartkowy wieczór stanął przed historycznym wyzwaniem, mogąc awansować do 1/4 finału Ligi Konferencji. Zadanie nie było jednak łatwe. Po pierwsze, na drodze wicemistrzów Polski stanęła Fiorentina. Po drugie, pierwsze starcie między ekipami zakończyło się skromną wygraną Toskańczyków (2:1). W każdym razie Jagiellonia Białystok w poprzedniej fazie rozgrywek udowodniła, że obrona Fioletowych nie jest fortecą nie do przejścia.
Od pierwszych fragmentów rywalizacji sporo działo się na ArcelorMittal Park w Sosnowcu, gdzie Czerwono-niebiescy rozgrywają swoje domowe mecze w europejskich pucharach. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w trzeciej minucie, gdy w roli głównej wystąpił Moise Kean. 26-latek oddał strzał, ale został on zablokowany. Tymczasem w 18. minucie gra Częstochowian się skomplikowała, bo z powodu kontuzji plac gry musiał opuścić Fran Tudor. W jego miejsce na boisku pojawił się Ariel Mosór.
W pierwszej części spotkania swoje okazje do zdobycia bramki mieli również Patryk Makuch i Jonatan Brunes. Próba pierwszego była niecelna, a uderzenie drugiego zostało zablokowane. Ostatecznie żadnej z ekip nie udało się skierować piłki do siatki w pierwszej połowie. Mimo że drużyna Paolo Vanoliego również starała się niepokoić Oliwiera Zycha.
Idealnie dla ekipy Łukasza Tomczyka zaczęła się druga część spotkania. Już w 46. minucie trafienie na 1:0 zaliczył Karol Struski, który oddał strzał z okolic narożnika pola karnego rywali. Przy tym uderzeniu nie popisał się golkiper Violi i kibice Rakowa na stadionie w Sosnowcu eksplodowali z radości.
Radość w polskiej drużynie nie trwała jednak długo. Już w 69. minucie do wyrównania doprowadził Cher Ndour, który udokumentował przewagę Fioletowych od dłuższego fragmentu gry. 21-latek zdobył swoją czwartą bramkę w trwającej edycji Ligi Konferencji. Tym samym rywalizacja zaczęła się tak naprawdę od nowa.
W ostatnim kwadransie spotkania trener gospodarzy postawił wszystko na jedną kartę, decydując się na trzy roszady w składzie. Do gry desygnowani zostali Leonardo Rocha, Adriano Amorim oraz Marko Bulat. Nic to jednak nie dało. Z kolei w doliczonym czasie Marin Pongracić strzeluł gola na 2:1 dla Violi i to ekipa z Seria A awansowała do kolejnej fazy rozgrywek.
Raków Częstochowa – ACF Fiorentina 1:2 (0:0)
1:0 Karol Struski 46′
1:1 Cher Ndour 69′
1:2 Marin Pongracić 90+8′
Awans: FIORENTINA (w dwumeczu 4:2)









